Zawsze kiedy oglądam zdjęcia modowych looków prostu z ulic Paryża, moją uwagę przyciągają kobiety w eleganckich futerkach. Proste jeansy, golfik, okulary przeciwsłoneczne i puszysta kurtka, która wygląda jakby była warta małą fortunę. Sama chętnie nosiłabym podobne zestawy, ale niekoniecznie za cenę połowy wypłaty. Dodatkowo, niezwykle ważnym dla mnie aspektem jest wybór sztucznych, a nie naturalnych, okryć. Tym bardziej ucieszyłam się, kiedy w Sinsay wypatrzyłam kremowe futerko z ogromnym kołnierzem. Wygląda na luksusowe, a - co najlepsze - kosztuje niecałe 100 zł. Jego puszysta faktura i jasny kolor kojarzą mi się z zimowymi stylizacjami w klimacie parisian chic.

Kremowe otuladełko wygląda jak futro za pół wypłaty, a kosztuje 99,99 zł. W Sinsay to bestseller z oceną 4,9/5

Nie ukrywam, że mam już trochę dość puchówek. Oczywiście doceniam je za wygodę i ciepło, ale czasami mam ochotę założyć coś bardziej kobiecego, nawet jeśli wychodzę tylko na kawę czy zakupy. Od pewnego czasu coraz częściej przyglądam się krótkim, puszystym futerkom, które kojarzą mi się z modą vintage i eleganckimi stylizacjami z hollywoodzkim sznytem sprzed kilku dekad. Tyle że znalezienie ładnego modelu w rozsądnej cenie wcale nie jest takie łatwe.

Zobacz także:

Ostatnio szczególnie zainteresowała mnie kurtka ze sztucznego futra z Sinsay. Ma piękny kremowo-beżowy odcień z delikatnymi, ciemniejszymi akcentami, jakby przebarwieniami, przez co jej faktura przypomina naturalne futro. Materiał wygląda na wyjątkowo gęsty i puszysty, a ogromny, wykładany kołnierz nadaje całości trochę staromodnego szyku i miękko otula okolice szyi. Od razu skojarzył mi się z futrzanymi okryciami, które można zobaczyć na starych, jeszcze czarno-białych fotografiach francuskich aktorek.

fot. sinsay.com

Sam fason jest dość prosty. Kurtka ma luźny krój oversize, długie rękawy i długość sięgającą bioder. Zapinana jest na zatrzaski, które pozostają niemal niewidoczne pod futerkiem. Ma też dwie przednie kieszenie i podszewkę, a producent określa ją jako model ocieplany.

Nie ma jednak co udawać, że za taką cenę kupujemy luksusowe futro. Kurtkę wykonano w 100% z poliestru, a jej materiał nie jest wodoodporny. Nie traktowałabym jej więc jako zamiennika porządnego zimowego płaszcza na największe mrozy. Bardziej widzę ją jako okrycie na chłodniejsze (ale suche) jesienne dni. Ja akurat niesamowicie doceniam fakt, że jest to futro sztuczne, nie naturalne, a mimo to prezentuje się naprawdę efektownie.

Cena porządnie mnie zaskoczyła. W Sinsay futerko kosztuje 99,99 zł, a w sklepie internetowym ma oznaczenie bestsellera. Na podstawie 63 opinii otrzymało ocenę 4,9/5. Takie pozytywne opinie jeszcze bardziej zachęciły mnie do zakupu. Oprócz kremowego wariantu dostępne są również dwie inne wersje kolorystyczne - szara i brązowa, ale to właśnie jasna urzekła mnie najbardziej.

Kremowe futerko z Sinsay ma w sobie coś z estetyki parisian chic. Ja nosiłabym je z jeansami i czekoladowymi dodatkami

W futerku z Sinsay najbardziej urzeka mnie to, że wcale nie potrzebuję tworzyć wymyślnej stylizacji. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że najlepiej prezentowałoby się ono w towarzystwie prostych, klasycznych fasonów. W końcu chciałabym przecież, żeby to właśnie puszyste okrycie grało pierwsze skrzypce.

Na co dzień zestawiłabym je z ciemnogranatowymi jeansami o prostych nogawkach, dopasowanym czarnym golfem i zamszowymi botkami. Do tego niewielka torebka na ramię, złote kolczyki i okulary przeciwsłoneczne w stylu retro. Właśnie takie połączenia kojarzą mi się z estetyką parisian chic, czyli elegancką modą Francuzek, w której nie chodzi o perfekcyjne dopracowanie każdego detalu, ale o pewną swobodę w łączeniu klasycznych ubrań, bez przesadnego strojenia się.

Mam też ogromną słabość do czekoladowych brązów, dlatego kusi mnie zestawienie tego futerka z szerokimi spodniami w kolorze gorzkiej czekolady i dopasowanym swetrem o kilka tonów jaśniejszym. Kremowa kurtka ładnie rozjaśniłaby całość, a różne odcienie brązu stworzyłyby spójną, jesienną paletę.

Na wieczorne wyjście spróbowałabym czegoś bardziej kobiecego. Satynowa spódnica midi, cienki golf i kozaki na niewielkim obcasie mogłyby wyglądać z puszystym futerkiem naprawdę szykownie. Podoba mi się kontrast pomiędzy grubszą, futrzaną fakturą a gładkim, lejącym materiałem spódnicy.

To również może cię zainteresować: Nie ramoneska, nie trencz, a coś pomiędzy. Reserved ma beżową kurtkę z imitacji skóry, a klientki dają jej 5/5

Zwróciłabym tylko uwagę na proporcje sylwetki. Tak obszerny kołnierz w połączeniu z fasonem oversize może optycznie dodawać objętości w okolicach ramion i biustu, dlatego chętniej dobrałabym do niego bardziej dopasowaną górę, zamiast kolejnego grubego swetra.

Nie spodziewam się oczywiście, że futerko z Sinsay za niecałe 100 zł będzie wyglądało i nosiło się identycznie jak model z luksusowego butiku. Ale czy zawsze trzeba wydawać kilkaset złotych, żeby trochę poeksperymentować z modą? Od dawna marzyło mi się jasne futerko w takim nieco francuskim, retro stylu, dlatego z tego zakupu jestem wyjątkowo zadowolona.