Jesienią zupełnie inaczej podchodzę do perfum niż w środku lata. Cytrusowe, lekkie zapachy odkładam na dalszą część półki, a częściej sięgam po te cieplejsze, słodsze i bardziej otulające. Lubię, gdy zapach współgra z miękkim swetrem, płaszczem i szalikiem, a po kilku godzinach nadal jest delikatnie wyczuwalny. Nie musi przy tym pachnieć ciężko ani przesadnie słodko. Właśnie dlatego tak spodobało mi się połączenie owoców, kwiatów i apetycznych nut w The Only One.

Perfumy Dolce & Gabbana The Only One pachną gruszką, irysem i kawą. Jesienią pokazują swoją najcieplejszą stronę

Pierwsze spotkanie z Dolce & Gabbana The Only One może trochę zaskoczyć. To nie są typowe słodkie perfumy, w których od pierwszej sekundy dominuje wanilia. Kompozycja została zbudowana znacznie ciekawiej. W nutach głowy znalazły się fiołek, pomarańcza i bergamotka. Później pojawiają się kawa, gruszka, irys, kwiat pomarańczy i róża, natomiast bazę tworzą karmel, wanilia i paczula.

Zobacz także:

I właśnie gruszka z irysem robią tu według mnie świetną robotę. Pierwsza dodaje soczystości i sprawia, że kompozycja nie staje się zbyt ciężka. Irys daje jej natomiast pudrową, elegancką stronę. Po chwili coraz wyraźniej daje o sobie znać słodycz karmelu i wanilii, a kawa dodaje całości charakteru.

fot: archiwum prywatne/Story.pl

Na ubraniach ten typ zapachu potrafi być szczególnie przyjemny. Psikam nim szalik albo płaszcz i później co jakiś czas czuję znajomą słodycz. Warto jednak pamiętać, że trwałość perfum może się różnić w zależności od skóry, tkaniny czy liczby użytych psiknięć. Na delikatnych materiałach najbezpieczniej nie aplikować ich bezpośrednio, ponieważ olejki zapachowe mogą pozostawić ślad.

Wypróbujcie też ten słodki zapach, idealny na jesień: Te perfumy mają skandynawski klimat. Otulają jak miękki sweter i pachną ciasteczkiem. Mój nr 1 na jesień

Te perfumy na jesień nie pachną jak kolejny waniliowy ulepek. Kawa i karmel dodają im charakteru

Jesienne perfumy łatwo mogą przekroczyć cienką granicę między przyjemną słodyczą a zapachem, który po godzinie zaczyna męczyć. The Only One broni się przed tym między innymi dzięki kwiatom, cytrusowemu otwarciu oraz kawie. Słodyczy zdecydowanie tu nie brakuje, ale nie jest ona jedynym elementem kompozycji.

Podoba mi się również to, że można nosić ten zapach na wiele okazji. Do grubego swetra i codziennego płaszcza nie wydaje się przesadnie elegancki, a wieczorem nabiera bardziej zmysłowego charakteru. Dobrze wyobrażam go sobie na kolacji, spotkaniu ze znajomymi czy jesiennym wyjściu do teatru.

Nie kupowałabym go jednak w ciemno tylko dlatego, że ktoś zachwyca się gruszką. To nie jest świeży, owocowy zapach przypominający przekrojoną gruszkę. Owoc został tutaj otoczony kawą, irysem, karmelem, wanilią i paczulą. Osoby unikające słodkich perfum mogą więc uznać The Only One za zbyt intensywne. Najlepiej najpierw sprawdzić je na własnej skórze i dać im kilkadziesiąt minut na rozwinięcie.

Nie tylko The Only One warto powąchać przed jesienią. Te 3 perfumy mają równie ciepły charakter

Gdy robi się chłodniej, chętnie wracam także do innych kompozycji, w których owoce i kwiaty spotykają się ze słodszą bazą. Nie pachną identycznie jak The Only One, ale dobrze wpisują się w jesienny klimat.

  • Lancôme La Vie Est Belle to propozycja dla wielbicielek słodkich, pudrowych zapachów. Znajdziemy tu między innymi gruszkę i czarną porzeczkę, a charakterystyczny irys łączy się z praliną, wanilią i paczulą.
  • Yves Saint Laurent Black Opium ma zdecydowanie ciemniejszy charakter. Najbardziej kojarzy się z kawą i wanilią, którym towarzyszą między innymi białe kwiaty. To dobra opcja, gdy jesienią wolimy bardziej zdecydowane, wieczorowe perfumy.
  • Dior Hypnotic Poison idzie w jeszcze inną stronę. Waniliowo migdałowy charakter i owocowy akcent sprawiają, że zapach jest słodki, wyrazisty i dobrze pasuje do chłodniejszych miesięcy.

Ja jesienią najchętniej wybieram właśnie takie perfumy. Mają być wyczuwalne, ciepłe, ale jednocześnie nie mogą przypominać cukierni zamkniętej w butelce. Dolce & Gabbana The Only One trafiają w ten punkt dzięki gruszce, irysowi i kawie. A gdy po kilku godzinach zostaje już głównie miękka wanilia, karmel i paczula, mam ochotę powąchać własny szalik jeszcze raz.