Z wiekiem coraz bardziej doceniam naturalny wygląd. Nie zależy mi już na mocno wyrysowanych brwiach, które od razu przyciągają uwagę. Wolę delikatnie podkreślić ich kształt, uporządkować włoski i sprawić, żeby spojrzenie nabrało wyrazu. Problem pojawia się wtedy, gdy brwi są tak jasne, że niemal zlewają się ze skórą. W takiej sytuacji nawet niewielka zmiana potrafi zrobić różnicę. Właśnie dlatego zaczęłam szukać prostych i niedrogich sposobów na ich pielęgnację. Trafiłam na prawdziwe złoto.

Henna przez lata ratowała moje jasne brwi. Nie chciałam jednak co chwilę umawiać kolejnej wizyty u kosmetyczki

Mam naturalnie jasne brwi i dobrze wiem, jak trudno czasami wydobyć ich kształt. Wystarczy, że zrezygnuję z makijażu, a włoski stają się niemal niewidoczne. Szczególnie przeszkadza mi to na zdjęciach, kiedy światło dodatkowo rozjaśnia okolice oczu.

Zobacz także:

Przez długi czas moim rozwiązaniem była henna. Lubiłam efekt po zabiegu, ponieważ brwi wyglądały na wyraźniejsze, a ja nie musiałam codziennie sięgać po kredkę. Z czasem zaczęłam jednak mieć dość regularnego umawiania wizyt. Nie zawsze mam ochotę dopasowywać swój dzień do wolnego terminu w salonie. Dochodzi też kwestia pieniędzy. Jeden zabieg nie jest dużym wydatkiem, ale kiedy powtarzam go regularnie, w ciągu roku zbiera się całkiem konkretna suma.

Próbowałam również samodzielnego podkreślania brwi kosmetykami. Kredka daje mi sporą kontrolę nad kształtem, ale wymaga wprawy. Kiedy się spieszę, łatwo przesadzić z ilością produktu i zamiast delikatnego efektu otrzymać zbyt mocne kreski. Zaczęłam więc szukać czegoś, co pozwoli mi zadbać o brwi bez kolejnego kosztownego zabiegu. Najbardziej zainteresowały mnie domowe płukanki z roślin, które od dawna wykorzystuje się do pielęgnacji włosów. Szczególnie często przewijały się dwa składniki. Oba są niedrogie, łatwo dostępne i prawdopodobnie większość z nas ma przynajmniej jeden z nich w kuchennej szafce.

Czarna herbata i szałwia to popularny domowy sposób na brwi. Napar nakładam zwykłym wacikiem

Domowa płukanka z czarnej herbaty i szałwii jest znana przede wszystkim jako sposób na pielęgnację ciemnych włosów. Czarna herbata zawiera naturalne związki barwiące, między innymi taniny, a szałwia od dawna pojawia się w tradycyjnych recepturach na płukanki. Postanowiłam więc wykorzystać ją również na brwi.

Samo przygotowanie mieszanki jest proste. Do filiżanki wkładam jedną torebkę czarnej herbaty oraz łyżeczkę suszonej szałwii. Zalewam je około 150 ml gorącej wody i pozostawiam na 10 minut. Następnie dokładnie przecedzam napar i czekam, aż całkowicie ostygnie. W domowych przepisach zaleca się zwykle nasączenie wacika przygotowaną miksturą i delikatne przykładanie go do brwi. Ja robię dokładnie w ten sposób.

fot. Adobe Stock/Paweł Kacperek

Dla mnie taka domowa płukanka rozsądny kompromis. Nie muszę regularnie wykonywać henny, a jednocześnie nie ryzykuję stosowania przypadkowych mieszanek tuż przy oczach. Czarną herbatę i szałwię chętnie zostawię do przygotowania naparu, natomiast do podkreślania spojrzenia wybiorę produkt o sprawdzonym przeznaczeniu.

Odpowiednie ułożenie brwi potrafi optycznie je zagęścić. Wystarczy szczoteczka i kilka prostych ruchów

Zauważyłam, że nawet kiedy moje brwi są jasne, ogromne znaczenie ma sposób ułożenia włosków. Gdy wszystkie leżą płasko i kierują się w różne strony, łuk wygląda na rzadszy. Wystarczy jednak je rozczesać, żeby kształt stał się bardziej widoczny. Zaczynam od czystej szczoteczki do brwi. Najpierw delikatnie przeczesuję włoski zgodnie z kierunkiem wzrostu, żeby pozbyć się przypadkowych zagięć. Dopiero później nadaję im właściwy kształt. Przy wewnętrznej części brwi kieruję włoski lekko ku górze. Dzięki temu początek łuku wygląda na pełniejszy i bardziej naturalny. W środkowej części układam je ukośnie, a przy końcówce prowadzę w stronę skroni.

Kolejnym krokiem jest utrwalenie. Najwygodniejszy wydaje mi się bezbarwny żel do brwi, który pomaga utrzymać włoski na miejscu. Wystarczy naprawdę niewielka ilość. Zbyt dużo produktu może je posklejać i sprawić, że zamiast gęstszych będą wyglądały na cieńsze. Przy bardzo jasnych brwiach dobrze sprawdza się także żel koloryzujący. Nakładam go lekkimi ruchami, starając się pokryć przede wszystkim włoski, a nie skórę pod nimi. W ten sposób mogę uzyskać subtelniejszy efekt niż przy mocnym rysowaniu całego łuku kredką.

Mam też sposób na drobne prześwity. Zamiast zamalowywać je jedną grubą linią, wykonuję kilka krótkich kresek cienką kredką. Staram się naśladować naturalny kierunek wzrostu włosków. Dzięki temu brwi wyglądają na pełniejsze, ale nie są przesadnie wyrysowane. Duże znaczenie ma również kolor kosmetyku. Przy jasnych włosach nie zawsze warto wybierać bardzo ciemny brąz. Czasami chłodny odcień taupe albo jasny brąz daje znacznie łagodniejszy efekt. Najlepiej ocenić go przy dziennym świetle, ponieważ sztuczne oświetlenie potrafi zmieniać odbiór koloru.

To również może cię zainteresować: Siwe włosy przebijały się na skroniach, więc sięgnęłam po sposób babci. Wystarczy domowa płukanka i ciemnieją w oczach

Nie zapominam także o regulacji. Kiedyś wydawało mi się, że im cieńsze brwi, tym bardziej elegancko wyglądają. Dziś wolę zachować ich naturalną szerokość. Usuwam tylko pojedyncze włoski, które wyraźnie wychodzą poza kształt łuku. Szczególnie ostrożna jestem przy końcówkach. Zbyt mocno skrócone brwi mogą zaburzyć proporcje twarzy, a odrastanie włosków bywa powolne. Zdecydowanie łatwiej usunąć kolejny włosek niż później czekać, aż odrośnie.