Gdy temperatura rano spada, zaczynam wyciągać z szafy ubrania, w których mogę się porządnie otulić. Jesienią zdecydowanie mniej interesują mnie cienkie kurtki kupowane tylko dla wyglądu. Chcę czegoś, pod co zmieszczę sweter, co zakryje większą część sylwetki i będzie pasowało zarówno do jeansów, jak i bardziej eleganckich spodni. Do tego dochodzi jeszcze jedna sprawa, budżet. Nie mam ochoty wydawać kilkuset złotych na okrycie, które będę nosić głównie podczas chłodniejszych miesięcy. Dlatego długi płaszcz z KiK za 130 zł od razu wydał mi się ciekawą alternatywą dla znacznie droższych modeli o podobnym, puchatym wyglądzie.
Barankowy płaszcz z KiK kosztuje tylko 130 zł. Za tę cenę dostaję długi fason, podszewkę i praktyczne kieszenie
Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to oczywiście faktura. Płaszcz wygląda miękko i puszyście, trochę jak popularne modele w stylu baranka, które regularnie wracają do sklepów, gdy tylko zaczyna robić się chłodniej. Jasna wersja dodatkowo potęguje ten efekt. Wygląda lekko, przytulnie i moim zdaniem znacznie drożej niż sugeruje metka z ceną 130 zł.
Zobacz także:
Na stronie KiK model opisany jest jako płaszcz z polaru Janina. Materiał to w całości poliester, więc od razu warto powiedzieć jasno, że nie jest to wełniany płaszcz ani okrycie z naturalnego baranka. Wygląd może kojarzyć się z droższymi sherpami, ale skład jest prosty i typowy dla niedrogiego polarowego modelu.
Przy tej cenie nie przeszkadza mi to szczególnie, pod warunkiem że wiem, co kupuję. Nie oczekuję za 130 zł szlachetnej wełny. Bardziej interesuje mnie fason i to, czy płaszcz rzeczywiście wykorzystam w codziennych stylizacjach. A tutaj wygląda to całkiem obiecująco. Model jest długi, ma długie rękawy, boczne kieszenie oraz podszewkę. Producent wymienia również dwuwarstwowy kołnierz i guziki z przodu. Dla mnie kieszenie to zdecydowanie coś więcej niż drobny dodatek. Jesienią zawsze mam przy sobie telefon, klucze albo rękawiczki i nie chcę za każdym razem otwierać torebki.
Podoba mi się również długość. Krótkich kurtek mam już wystarczająco dużo, natomiast przy chłodniejszym wietrze zdecydowanie bardziej doceniam coś, co sięga niżej i daje większe poczucie otulenia. Nie nazwałabym tego automatycznie płaszczem na największe zimowe mrozy, bo producent nie podaje informacji o specjalnym ociepleniu. Na chłodną jesień, okres przejściowy i łagodniejsze zimowe dni widzę jednak dla niego sporo zastosowań.
fot. kik.pl
Biała wersja wygląda jak z droższej kolekcji, ale jest też ciemniejszy wariant. Ja do jasnego dobrałabym jeansy, golf i botki
Najbardziej spodobała mi się wersja biała. Właśnie w tym kolorze puchata faktura jest najlepiej widoczna, a cały płaszcz wygląda bardzo świeżo. Jasne okrycia jesienią czasami budzą moje obawy, bo wymagają nieco większej ostrożności, ale efekt wizualny naprawdę mi się podoba.
Na stronie dostępna jest również ciemniejsza, brązowa wersja. I tu wybór zależy już od tego, czego oczekujemy od garderoby. Biały płaszcz rozjaśnia jesienne zestawy i wygląda efektownie nawet przy bardzo prostych ubraniach. Brązowy będzie z kolei łatwiejszy do noszenia na co dzień, szczególnie jeśli ktoś nie chce martwić się każdą kroplą deszczu czy zabrudzeniem podczas jazdy komunikacją.
Ja jasny model nosiłabym bardzo prosto. Niebieskie jeansy, kremowy golf i beżowe botki wystarczą. Płaszcz sam ma ciekawą fakturę, więc nie potrzebowałabym do niego wielu dodatków. Przy chłodniejszym dniu dodałabym grubszy szalik w kolorze karmelowym albo czekoladowym. Można też pójść w bardziej elegancką stronę. Proste materiałowe spodnie, czarny golf i skórzane botki stworzyłyby spokojniejszy zestaw. Jasny płaszcz przełamałby wtedy całą ciemną stylizację.
Co ważne, fason nie wygląda przesadnie sportowo. Mimo że mówimy o polarowym materiale, długi krój i kołnierz sprawiają, że całość przypomina bardziej klasyczne jesienne okrycie niż zwykłą bluzę z polaru. Właśnie dzięki temu widzę go nie tylko podczas spaceru czy szybkich zakupów.
Nie ukrywam, że przy cenie 130 zł łatwiej również odważyć się na jaśniejszy kolor. Gdybym miała zapłacić za biały płaszcz 500 albo 700 zł, prawdopodobnie wybrałabym bardziej praktyczny odcień. Tutaj mogę potraktować go jako modny model na sezon bez poczucia, że wydałam znaczną część miesięcznego budżetu na ubrania.
Niska cena nie oznacza, że przestaję zaglądać do metki. Płaszcz jest z poliestru, więc kupuję go dla fasonu i miękkiego efektu
Przy tanich ubraniach staram się nie zachwycać wyłącznie ceną. 130 zł brzmi bardzo zachęcająco, ale nadal chcę wiedzieć, z czego produkt został wykonany. Tutaj sprawa jest prosta, materiał to 100 procent poliestru.
Dla osoby szukającej wełnianego płaszcza będzie to ważna informacja. Ten model nie jest zamiennikiem klasycznego płaszcza z dużą zawartością wełny i nie udawałabym, że jest inaczej. Jego zaletą jest coś innego. Ma dawać puchaty, miękki wizualnie efekt, dłuższy fason i codzienną wygodę przy stosunkowo niewielkim wydatku.
Właśnie w taki sposób podchodzę do tego zakupu. Nie kupowałabym go z myślą o wielogodzinnym spacerze podczas silnego mrozu. Bardziej widzę go jako okrycie na jesienne dni, wyjście do miasta, zakupy, spotkanie przy kawie czy drogę do pracy, szczególnie gdy pod spodem mam cieplejszy sweter.
Podszewka jest dla mnie dodatkowym plusem, bo sprawia, że płaszcz wygląda na bardziej dopracowany niż zwykłe polarowe okrycie. Podobnie działa kołnierz. To właśnie te detale sprawiają, że całość nie kojarzy mi się ze sportową kurtką.
Przy zakupie sprawdziłabym również rozmiar na żywo, zwłaszcza jeśli planuję nosić pod spodem grube swetry. Jesienny płaszcz nie powinien być tak dopasowany, że po założeniu dodatkowej warstwy nie mogę swobodnie ruszać rękami. Wolę zostawić sobie trochę miejsca na golf czy kardigan.
Również może cię zainteresować: Plisy fenomenalnie pracują przy każdym kroku. Ta spódnica za 40 zł z Pepco to hit wśród modnych 50-tek
Czy zapłaciłabym za taki model 500 zł? Przy składzie ze 100 procent poliestru raczej szukałabym dalej. Ale propozycja za 130 zł prezentuje się już o wiele bardziej atrakcyjne. Dostaję długi płaszcz, boczne kieszenie, podszewkę, kołnierz i modną puchatą fakturę bez ceny, która zmusza mnie do przekładania innych zakupów.
Najbardziej podoba mi się właśnie ten balans. Nie próbuję przekonywać samej siebie, że kupuję luksusowy płaszcz z wysokiej półki. Kupuję niedrogie, efektowne okrycie na chłodniejsze miesiące, które łatwo połączę z rzeczami już wiszącymi w mojej szafie.
Obserwuj nas na Google







