Od 2027 roku wzrosną świadczenia przysługujące byłym prezydentom Polski. Powodem jest planowana przez rząd 3-procentowa podwyżka wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej, która obejmie również tzw. prezydenckie emerytury. Choć dla wielu osób kwota ponad 14 tys. zł miesięcznie wydaje się bardzo wysoka, Lech Wałęsa przyznaje, że z perspektywy byłej głowy państwa nie jest ona wystarczająca. Jednocześnie podkreśla, że nie zamierza domagać się większych pieniędzy, bo ma świadomość, jak wyglądają zarobki i emerytury większości Polaków.
Emerytura byłych prezydentów pójdzie w górę. Podwyżka wyniesie ponad 400 zł miesięcznie
To podwyżki dla seniorów, ale nie wszystkich. Ministerstwo Finansów pracuje obecnie nad projektem budżetu państwa na 2027 rok. Jednym z jego założeń jest 3-procentowy wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej oraz innych jednostkach sektora finansów publicznych, na które wpływ ma rząd. Jak potwierdził resort w odpowiedzi na pytania "Faktu", zmiana obejmie również świadczenia wypłacane byłym prezydentom. Potocznie określa się je mianem prezydenckiej emerytury, choć formalnie jest to dożywotnie świadczenie przysługujące osobom, które pełniły najwyższy urząd w państwie. Jego wysokość wynosi 75 proc. wynagrodzenia zasadniczego urzędującego prezydenta.
Zobacz także:
Obecnie świadczenie to wynosi 14 224,16 zł brutto miesięcznie. Po planowanej podwyżce wzrośnie do około 14 650,88 zł brutto, co oznacza wzrost o około 426,72 zł miesięcznie. To jednak nie jedyne środki, jakie przysługują byłym prezydentom. Każdy z nich otrzymuje również pieniądze na prowadzenie swojego biura. Obecnie jest to około 25 tys. zł miesięcznie, a kwota ta jest powiązana z ryczałtem wypłacanym parlamentarzystom. Jeżeli ryczałt dla posłów i senatorów również wzrośnie o 3 proc., środki przeznaczone na funkcjonowanie biur byłych prezydentów zwiększą się do około 25 750 zł miesięcznie, czyli o kolejne 750 zł.
fot. Getty Images | Getty Images
Lech Wałęsa spojrzał na sprawę z dwóch stron. Jego komentarz wywołał sporo emocji
Największe zainteresowanie wzbudziła wypowiedź Lecha Wałęsy, który w rozmowie z "Faktem" przyznał, że planowaną podwyżkę można oceniać z dwóch zupełnie różnych perspektyw. Były prezydent powiedział, że jako były elektryk ma świadomość, iż wielu przedstawicieli tego zawodu zarabia znacznie mniej od niego. Jednocześnie zwrócił uwagę, że pełnienie funkcji byłej głowy państwa wiąże się z określonymi obowiązkami i kosztami.
Jako były prezydent, kiedy mam spotkania, wyjazdy i trochę duży dom, to dla mnie jest to za mało
– powiedział Lech Wałęsa.
Jednocześnie zaznaczył, że nie zamierza domagać się wyższych świadczeń. Jak podkreślił, miałby z tym problem, patrząc na sytuację finansową wielu innych Polaków.
Wstydziłbym się żądać, teraz kiedy inni elektrycy mają tak mało. Dlatego, dopóki mam siły i zdrowie, to sobie dorobię u kapitalistów zachodnich
– dodał były prezydent.
Ta wypowiedź szybko zaczęła krążyć w mediach i wywołała liczne komentarze. Dla jednych była dowodem szczerości, dla innych stała się początkiem dyskusji o tym, jak powinny wyglądać świadczenia dla osób, które zakończyły pełnienie najwyższych funkcji państwowych.
Skąd biorą się takie świadczenia? Byli prezydenci mają szczególny status
Choć określenie "prezydencka emerytura" funkcjonuje w języku potocznym od lat, warto pamiętać, że nie jest to klasyczna emerytura wypłacana przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Świadczenie przysługuje byłym prezydentom z racji pełnienia urzędu i zostało uregulowane odrębnymi przepisami. Jego wysokość jest bezpośrednio powiązana z wynagrodzeniem urzędującej głowy państwa, dlatego każda zmiana dotycząca płac w tej części administracji wpływa również na wysokość wypłacanego świadczenia.
Mamy jeszcze więcej informacji z Polski. To też warto sprawdzić: Tu nie ma metek z cenami. Ubrania możesz wziąć lub zostawić za darmo. Lumpeksy odchodzą do lamusa
Osobnym elementem są środki przeznaczone na prowadzenie biura byłego prezydenta. Mają one umożliwić organizację spotkań, prowadzenie korespondencji, obsługę administracyjną oraz wykonywanie obowiązków publicznych, które wielu byłych prezydentów nadal realizuje po zakończeniu kadencji. To właśnie z tego powodu Lech Wałęsa zwrócił uwagę na liczne wyjazdy, spotkania i koszty utrzymania, które – jego zdaniem – wiążą się z pełnieniem roli byłej głowy państwa nawet wiele lat po zakończeniu urzędowania.
Temat świadczeń byłych prezydentów zawsze budzi emocje. Tym razem dyskusję rozpaliły słowa Wałęsy
Informacja o planowanej podwyżce świadczeń dla byłych prezydentów ponownie wywołała debatę na temat wysokości pieniędzy przysługujących osobom, które sprawowały najwyższy urząd w państwie. Dla części społeczeństwa kwota przekraczająca 14 tys. zł brutto miesięcznie jest bardzo wysoka, zwłaszcza w zestawieniu z przeciętnymi emeryturami wypłacanymi przez ZUS.
Z drugiej strony zwolennicy obecnych rozwiązań przypominają, że byli prezydenci nadal reprezentują Polskę podczas licznych wydarzeń, uczestniczą w spotkaniach międzynarodowych i prowadzą działalność publiczną, co wiąże się z dodatkowymi obowiązkami. Sam Lech Wałęsa nie ukrywa, że z perspektywy byłego prezydenta świadczenie mogłoby być wyższe. Jednocześnie podkreśla jednak, że nie zamierza zabiegać o dodatkowe pieniądze i woli nadal pozostawać aktywny zawodowo. Jedno jest pewne – jeśli projekt budżetu na 2027 rok zostanie przyjęty w obecnym kształcie, byli prezydenci od przyszłego roku otrzymają wyższe świadczenia oraz większe środki na prowadzenie swoich biur. To oznacza, że temat prezydenckich emerytur zapewne jeszcze nieraz powróci do publicznej debaty.

Obserwuj nas na Google







