Porządki w szafie potrafią uświadomić, jak wiele dobrych rzeczy przestało nam służyć. Jedna sukienka nie pasuje już do naszego stylu, marynarka od miesięcy czeka na swoją okazję, a spodnie okazały się nietrafionym zakupem. Sprzedawanie każdej rzeczy osobno wymaga czasu, natomiast wyrzucenie zadbanych ubrań zwyczajnie nie ma sensu. Coraz większą popularność zdobywają więc inicjatywy, dzięki którym można przekazać je komuś bez wystawiania ogłoszeń i ustalania ceny. Jedno z takich miejsc pojawiło się w Warszawie i działa na zasadach, które mogą zaskoczyć nawet stałe bywalczynie second-handów.

Ubrania z drugiej ręki przestały kojarzyć się z zakupami z konieczności. Dziś polowanie na perełki jest powodem do dumy

Jeszcze kilkanaście lat temu wiele osób nie chciało przyznawać się do zakupów w lumpeksach. Sklepy z używaną odzieżą kojarzyły się z przypadkowymi rzeczami, nieprzyjemnym zapachem i ubraniami, po które sięgało się wyłącznie z powodu ograniczonego budżetu. Wizyta w takim miejscu potrafiła być powodem do skrępowania, a znalezioną tam bluzkę czy kurtkę przedstawiano później jako zakup z zupełnie innego sklepu.

Zobacz także:

Dzisiaj podobne podejście brzmi jak historia z minionej epoki. Coraz częściej liczy się nie to, czy rzecz jest nowa, lecz czy ma dobry skład, ciekawy fason i nadal nadaje się do noszenia. Second-handy na dobre weszły do modowego świata, a niemal co druga osoba zna kogoś, kto regularnie przegląda wieszaki w poszukiwaniu perełek. Zakup z lumpeksu nie jest wstydliwą tajemnicą. Częściej staje się powodem do dumy, zwłaszcza gdy uda się znaleźć świetnie skrojoną marynarkę, jedwabną koszulę lub sukienkę, której nie będzie miała połowa miasta.

Teraz idea drugiego obiegu wchodzi na kolejny poziom. Powstają miejsca, w których nie ma kasy, promocji ani cen zapisanych na metkach. Taki punkt działa na warszawskim Bemowie i przypomina dużą, otwartą dla wszystkich garderobę. Można przyjść po coś potrzebnego albo oddać ubrania, które nadal są ładne, ale od dawna nie opuszczają naszej szafy.

Darmowe ubrania w Warszawie czekają przy ulicy Czumy 6a. Nie trzeba przynosić niczego w zamian

Miejscem, w którym ubrania nie mają cen, jest Podzielnia Wow działająca przy ul. Czumy 6a na Bemowie. Prowadzi ją Stowarzyszenie Podzielnia WOW – Weź, Oddaj, Wymień wraz z grupą wolontariuszy. Zasada jest prosta: można przynieść niepotrzebne rzeczy lub zabrać te, które akurat nam się przydadzą. Wszystko odbywa się bez opłat, a wymiana nie musi działać jeden za jeden. Nie trzeba więc przychodzić z torbą własnych ubrań, aby wyjść z sukienką, swetrem czy parą butów.

Skala zainteresowania najlepiej pokazuje, jak potrzebna była taka inicjatywa. W ciągu zaledwie dwóch miesięcy w tym miejscu przyjęto i rozdano łącznie około 5 ton ubrań. Co ważne, nie chodzi tylko o pomoc osobom, które nie mogą pozwolić sobie na zakupy. Zaglądają tu również mieszkańcy chcący ograniczyć wydatki, znaleźć coś oryginalnego albo po prostu nie kupować kolejnej nowej rzeczy, skoro podobna czeka już na drugiego właściciela. Podzielnia jest otwarta od poniedziałku do soboty, ale godziny nie są takie same każdego dnia. W poniedziałki, wtorki, czwartki i piątki można przyjść od 17:00 do 19:00. W środy punkt działa od 18:00 do 20:00, natomiast w soboty od 12:00 do 14:00. 

To też może cię zainteresować: Ochrzcisz dziecko i zgarniesz 2 tys. zł. Milioner porozmawiał sobie z proboszczem i teraz rozdaje kasę

Podzielnia Wow przyjmuje tylko rzeczy, które nadają się do dalszego używania. Zawartość wieszaków zmienia się wraz z kolejnymi darami

Do punktu nie powinny trafiać rzeczy, których sami nie chcielibyśmy znaleźć między zadbanymi ubraniami. Odzież musi być świeżo wyprana, bez plam, dziur i innych uszkodzeń. Najprostsza zasada brzmi: przynosimy tylko to, co bez wahania moglibyśmy ponownie włożyć do własnej szafy. Ubrania należy dostarczyć osobiście podczas dyżuru i przekazać wolontariuszowi.

Przyjmowane są rzeczy dopasowane do aktualnej pory roku. Latem nie warto więc przynosić grubych zimowych kurtek, ponieważ zajmą ograniczoną przestrzeń i przez wiele miesięcy nie znajdą nowego właściciela. Buty muszą być w bardzo dobrym stanie. Można też oddawać dodatki, takie jak czapki, paski i torebki, a także gry oraz książki dla dzieci i kubki. Dzięki temu na miejscu da się znaleźć nie tylko ubrania, lecz również drobiazgi przydatne w domu lub dziecięcym pokoju.

Lista rzeczy, których punkt nie przyjmuje, jest równie ważna. Nie należy przynosić bielizny, zasłon, obrusów, pościeli ani zabawek. Odpadają też przedmioty niekompletne, brudne, zniszczone, podarte lub mające przykry zapach. Podzielnia nie jest kontenerem na tekstylia ani miejscem do pozostawiania wszystkiego, czego chcemy szybko pozbyć się z mieszkania. Każdy przedmiot powinien mieć realną szansę na ponowne wykorzystanie.

Cała inicjatywa ma przede wszystkim ograniczać konsumpcjonizm i pokazywać, że nie każda zmiana w garderobie musi oznaczać kolejne zakupy. Wiele ubrań kupujemy pod wpływem chwili, a później nosimy je zaledwie kilka razy lub przez lata przechowujemy na dnie szafy. Zamiast sięgać po następne rzeczy, można wymieniać się tymi, które już istnieją, i przekazywać je osobom, które naprawdę z nich skorzystają. Dzięki temu ubrania dostają drugie życie, a mniej tekstyliów trafia do odpadów, co jest korzystne zarówno dla domowego budżetu, jak i dla planety.