Jesienią wystarczy jeden porządny deszcz, żeby wieczorem rozpoczęła się domowa akcja ratunkowa. Kurtka ląduje na oparciu krzesła, sneakersy przy kaloryferze, a ja zastanawiam się, czy do rana cokolwiek zdąży wyschnąć. W Aldi wypatrzyłam jednak gadżet, który wygląda niepozornie, a został pomyślany właśnie z myślą o takich sytuacjach. Elektryczna suszarka do ubrań i butów Ambiano kosztuje 69,99 zł i może okazać się jednym z tych sprzętów, których sens najlepiej rozumie się po pierwszej jesiennej ulewie.

Jesienny deszcz potrafi zaskoczyć mnie w najmniej odpowiednim momencie. Najgorzej, gdy następnego ranka potrzebuję dokładnie tych samych butów

Latem mokra koszulka czy lekkie sneakersy nie są dla mnie wielkim problemem. Wystarczy wystawić je w przewiewnym miejscu i wysoka temperatura zwykle robi swoje. Jesienią zaczyna się zupełnie inna historia. Wilgotne powietrze, chłodne mieszkanie i brak słońca sprawiają, że rzeczy potrafią schnąć zdecydowanie dłużej. Szczególnie irytują mnie buty. Jeśli wracam wieczorem po spacerze w deszczu, a rano chcę założyć tę samą parę, rozpoczyna się kombinowanie. Stawianie obuwia przy grzejniku nie zawsze jest dobrym pomysłem, zwłaszcza że sposób suszenia powinien być dopasowany do materiału i zaleceń producenta konkretnej pary. I właśnie dlatego zainteresowało mnie urządzenie, które zobaczyłam ostatnio w Aldi.

Zobacz także:

To elektryczna, przenośna suszarka Ambiano przeznaczona do ubrań i butów. Na pudełku od razu pokazano oba zastosowania: raz urządzenie przypomina wieszak ukryty pod ubraniem, innym razem jego elementy kierowane są do obuwia. Nie jest więc kolejną wielką suszarką, która przez pół jesieni stoi rozłożona w salonie i skutecznie przeszkadza w przechodzeniu. To raczej kompaktowy pomocnik do zadań specjalnych – na mokrą rzecz, którą chcę przygotować do ponownego założenia. I właśnie taki scenariusz najbardziej do mnie przemawia: wracam przemoczona, odwieszam kurtkę, zajmuję się butami i nie muszę od razu godzić się z wizją wilgotnej garderoby następnego ranka.

fot. mat. własne Story.pl

Wygląda trochę jak futurystyczny wieszak, ale jego zadanie jest znacznie ciekawsze. W Aldi kosztuje 69,99 zł i służy nie tylko do ubrań

Na pierwszy rzut oka można przejść obok pudełka i nawet nie domyślić się, co jest w środku. Konstrukcja urządzenia Ambiano przypomina wieszak z centralnym modułem, a grafiki na opakowaniu pokazują możliwość wykorzystania go zarówno przy odzieży, jak i przy obuwiu. To właśnie ta wielofunkcyjność sprawiła, że zatrzymałam się przy półce. Zamiast kupować osobny gadżet tylko do butów, dostaję sprzęt pomyślany również o ubraniach. Wyobrażam sobie, że przydaje się nie tylko po spektakularnym oberwaniu chmury. Jesienią wystarczy przecież zwykły powrót z pracy w mżawce, mokry spacer z psem czy wyjście z dziećmi, żeby kurtka, bluza albo buty wymagały dosuszenia.

Szukasz gadżetów do domu? To też może wpaść ci w oko: Dni coraz krótsze, więc kupiłam ten solarny hit na elewację w Sinsay. Ma czujnik ruchu, 56 punktów świetlnych, a dałam tylko 35,99 zł

Przydatność takiego urządzenia widzę również po praniu, kiedy zależy mi na jednej konkretnej rzeczy, a nie na wysuszeniu całego bębna garderoby. Na sklepowej etykiecie przy produkcie widnieje cena 69,99 zł, a także informacja o trzyletniej gwarancji producenta. To nadal zakup, który warto przemyśleć pod kątem własnych potrzeb, ale dla kogoś, kto jesienią regularnie walczy z wilgotnymi butami i ubraniami, pomysł jest naprawdę ciekawy. Przed pierwszym użyciem sprawdziłabym oczywiście instrukcję urządzenia oraz metkę ubrania czy zalecenia producenta obuwia. Nie każdy materiał dobrze reaguje na podwyższoną temperaturę i dotyczy to zwłaszcza delikatnych tkanin, skóry, klejonych elementów czy specjalistycznego obuwia.

Najbardziej podoba mi się, że nie potrzebuję kolejnego wielkiego sprzętu w mieszkaniu. Przy małym metrażu takie rozwiązania doceniam podwójnie

Mam słabość do domowych gadżetów, które rozwiązują jeden konkretny, irytujący problem, ale nie wymagają przy okazji wygospodarowania połowy szafy. Tradycyjna stojąca suszarka jest oczywiście niezastąpiona przy większym praniu, jednak wszyscy znamy jej drugie oblicze. Rozstawiona w salonie potrafi stać tam dzień lub dwa, trzeba ją omijać, a gdy mieszkanie jest niewielkie, nagle staje się jednym z największych „mebli” w pomieszczeniu. Suszarka Ambiano ma zupełnie inne zadanie. Z opakowania wynika, że jest przenośnym urządzeniem do suszenia ubrań i butów, więc traktowałabym ją jako uzupełnienie tradycyjnych sposobów, a nie ich pełny zamiennik. I właśnie w tej roli widzę największy sens.

Jeśli wieczorem piorę koszulę potrzebną następnego dnia albo wracam w przemoczonych sneakersach, nie interesuje mnie suszenie dziesięciu kilogramów prania. Chcę zająć się jedną konkretną rzeczą. Kompaktowa konstrukcja może być też ciekawa dla osób mieszkających w kawalerce, studentów czy każdego, kto zwyczajnie nie ma miejsca na dodatkowe duże urządzenia. Sam pomysł wykorzystania formy wieszaka jest przy tym sprytny, bo ubranie podczas suszenia może pozostać rozwieszone. W przypadku konkretnych tkanin nadal trzymałabym się jednak oznaczeń na metce – wygoda gadżetu nie oznacza, że każdą rzecz można potraktować dokładnie w ten sam sposób.

W słoneczny dzień pewnie nawet o niej nie pomyślę. Po pierwszej listopadowej ulewie może jednak awansować do grona moich ulubionych jesiennych pomocników

Właśnie takie zakupy najbardziej lubię robić przed sezonem, a nie dopiero wtedy, kiedy problem już stoi przede mną w postaci mokrych butów. Jesień jest pod tym względem bezlitosna. Rano wychodzę przy słońcu, po południu zaczyna padać, a wieczorem w przedpokoju mam kurtkę ociekającą wodą i sneakersy, których nie chcę zakładać wilgotnych następnego dnia. Ambiano z Aldi za 69,99 zł zainteresowało mnie przede wszystkim dlatego, że łączy dwa zastosowania w jednym niewielkim urządzeniu – ma pomagać w suszeniu zarówno ubrań, jak i obuwia. Nie jest to sprzęt niezbędny w każdym domu i przy sporadycznym deszczu spokojnie można się bez niego obejść.

Jeśli jednak często chodzę pieszo, dojeżdżam do pracy komunikacją, mam dzieci wracające z podwórka w mokrych butach albo po prostu nie dysponuję suszarką bębnową, jego zastosowanie robi się znacznie bardziej oczywiste. Widzę go też jako jesienno-zimowy sprzęt, który przez większość czasu może czekać schowany, a do akcji wchodzi wtedy, gdy naprawdę go potrzebuję. Za niecałe 70 zł dostaję więc nie tyle kolejny kuchenny czy łazienkowy gadżet, ile patent na bardzo konkretną sytuację: wieczorem wracam mokra, a rano nie chcę zaczynać dnia od wkładania wilgotnych butów. I kiedy patrzę za okno na coraz bardziej kapryśną pogodę, właśnie wtedy taki niepozorny pomocnik z Aldi zaczyna mieć dla mnie najwięcej sensu.