Po powrocie nie mogła się nachwalić tego miejsca. Jak sama mówiła, pojechała z nadzieją na poprawę zdrowia, a wróciła nie tylko z mniejszym bólem i większą sprawnością, ale również wypoczęta jak po urlopie w dobrym hotelu. Szczególnie spodobało jej się połączenie rehabilitacji z komfortowym wypoczynkiem, którego często brakuje w tradycyjnych placówkach leczniczych.

Już po przyjeździe wiedziała, że to nie będzie zwykły turnus. Komfort zakwaterowania zrobił na niej ogromne wrażenie

Ciocia przyznaje, że spodziewała się raczej standardowego ośrodka rehabilitacyjnego. Tymczasem na miejscu czekał na nią nowoczesny hotel z przestronnymi pokojami wyposażonymi w telewizor, internet, czajnik, suszarkę do włosów oraz balkon lub taras. Jak sama mówi, już pierwszego dnia poczuła się bardziej jak gość hotelowy niż pacjent. Pokój był wygodny, jasny i dobrze wyposażony, dzięki czemu po intensywnych zabiegach mogła spokojnie odpocząć. Szczególnie doceniła wygodne łóżko oraz możliwość wypicia porannej kawy na balkonie.

Zobacz także:

fot. Adobe Stock | Franciszek

Zabiegów nie brakowało ani przez chwilę. Fizjoterapeuta dopasował je do jej potrzeb

Najważniejszym elementem pobytu był oczywiście program rehabilitacyjny. W ramach tygodniowego turnusu ciocia miała konsultację medyczną z magistrem fizjoterapii, który pomógł dobrać odpowiednie zabiegi do jej dolegliwości. Łącznie mogła skorzystać z 20 zabiegów wykonywanych od poniedziałku do piątku. Oprócz tego uczestniczyła również w zajęciach prowadzonych przez fizjoterapeutę. Jej zdaniem ogromną zaletą było to, że nie traktowano wszystkich gości jednakowo. Program był dopasowany do indywidualnych potrzeb, dzięki czemu rehabilitacja przynosiła realne efekty. Po kilku dniach zauważyła poprawę ruchomości stawów i zmniejszenie bólu pleców. To właśnie ten aspekt pobytu wspomina najczęściej.

Po ćwiczeniach mogła wskoczyć do basenu lub sauny. Takiego połączenia rehabilitacji i relaksu się nie spodziewała

Jedną z rzeczy, która najbardziej zaskoczyła moją ciocię, był dostęp do rozbudowanej strefy wellness. W ramach pobytu mogła bez dodatkowych opłat korzystać z kompleksu basenowego, jacuzzi oraz saunarium. Przyznaje, że właśnie dzięki temu regeneracja była jeszcze skuteczniejsza. Po zabiegach często wybierała się na basen albo do sauny, co pozwalało jej rozluźnić mięśnie i odprężyć się po aktywnym dniu. Dużym plusem była również dostępna na terenie obiektu tężnia solankowa. Ciocia mówi, że regularne korzystanie z niej pomagało jej lepiej oddychać i dawało przyjemne uczucie odprężenia. Ostatnio wspominała, że chciałaby się też wybrać w Sudety. Jej koleżanka zabrała tam męża i twierdzi, że było lepiej, niż w Ciechocinku

Nie samą rehabilitacją człowiek żyje. Wieczorki taneczne i wspólne spotkania okazały się strzałem w dziesiątkę

Turnus rehabilitacyjny kojarzy się głównie z leczeniem, ale tutaj nie zabrakło także atrakcji towarzyskich. Już na początku pobytu organizowany był wieczorek zapoznawczy, który pomagał gościom poznać się i przełamać pierwsze lody. Później można było uczestniczyć w wieczorach tanecznych, wydarzeniach kulturalnych oraz różnych aktywnościach organizowanych przez hotel. Ciocia śmieje się, że przez tydzień miała bardziej napięty grafik niż w domu. Najbardziej spodobało jej się jednak to, że wszędzie spotykała ludzi z podobnymi problemami zdrowotnymi i podobnym podejściem do życia. Dzięki temu szybko nawiązała nowe znajomości i do dziś utrzymuje kontakt z kilkoma osobami poznanymi podczas pobytu.

Jedzenie również pozytywnie ją zaskoczyło. A przecież to turnus rehabilitacyjny

Podczas pobytu goście otrzymują śniadania i obiadokolacje w formie bufetu. Dla mojej cioci był to ogromny komfort, bo na co dzień sama przygotowuje wszystkie posiłki. Jak wspomina, wybór potraw był na tyle duży, że każdego dnia mogła znaleźć coś dla siebie. Doceniła również fakt, że po aktywnym dniu nie musiała myśleć o zakupach czy gotowaniu. Wszystko było przygotowane na miejscu.

Najlepszą recenzją tego miejsca są chyba słowa mojej cioci po zakończeniu turnusu. Powiedziała wprost, że nie spodziewała się aż takiego połączenia rehabilitacji, komfortu i wypoczynku. Według niej największą zaletą jest to, że człowiek nie czuje się tam jak pacjent, ale jak gość, który przy okazji dba o swoje zdrowie. Zabiegi, opieka fizjoterapeutyczna, baseny, sauny, tężnia solankowa i wygodne pokoje sprawiają, że regeneracja przebiega w znacznie przyjemniejszej atmosferze. Po powrocie zauważyła poprawę samopoczucia, większą sprawność i mniej dolegliwości bólowych. Nic więc dziwnego, że już teraz mówi, iż zamiast czekać miesiącami na wyjazd z NFZ, wolałaby ponownie wybrać taki turnus rehabilitacyjny w Polanicy-Zdroju.