Od kilku miesięcy coraz częściej łapałam się na tym, że zamiast odpoczywać na balkonie, wybierałam kanapę w salonie. Powód był banalny – brak prywatności. Mój balkon wychodzi na osiedle, więc praktycznie przez cały dzień ktoś przechodzi pod blokiem albo wygląda z okien naprzeciwko. Niby nic wielkiego, ale miałam wrażenie, że każdy widzi, co robię. Chciałam to zmienić, ale zależało mi na czymś estetycznym. Nie przepadam za ciężkimi matami bambusowymi ani plastikowymi osłonami, które bardziej przypominają plac budowy niż przytulny balkon.
Myślałam nawet o pnączach, jednak szybko uświadomiłam sobie, że zanim urosną i stworzą naturalną zasłonę, minie co najmniej jeden sezon. Wtedy podczas zakupów w Action zauważyłam sztuczny żywopłot z białymi kwiatami. Kosztował tylko 29,99 zł, więc uznałam, że najwyżej okaże się nietrafionym zakupem. Kiedy wyjęłam go z opakowania, byłam pozytywnie zaskoczona. Zielone listki i drobne białe kwiaty wyglądały naprawdę estetycznie, a całość nie sprawiała wrażenia tandetnej dekoracji. Jeszcze tego samego dnia przymocowałam panel do balustrady za pomocą opasek zaciskowych. Zajęło mi to dosłownie kilka minut.
Zobacz także:
Największe zaskoczenie przyszło później. Balkon nie tylko wygląda lepiej, ale stał się miejscem, z którego naprawdę korzystam
Nie spodziewałam się, że taka drobna zmiana aż tak wpłynie na komfort codziennego życia. Już pierwszego wieczoru usiadłam z herbatą na balkonie i pierwszy raz od dawna nie czułam potrzeby ciągłego rozglądania się wokół. Oczywiście taki panel nie tworzy szczelnej ściany, ale skutecznie rozprasza wzrok i daje przyjemne poczucie większej intymności. Mam też wrażenie, że balkon od razu zrobił się bardziej przytulny. Białe kwiaty z Action ożywiły całą przestrzeń i sprawiły, że zwykłe metalowe barierki przestały rzucać się w oczy. Co ważne, nie doszły mi żadne nowe obowiązki. Nie muszę pamiętać o podlewaniu, przycinaniu ani nawożeniu. To dla mnie ogromny plus, bo choć uwielbiam zielone dodatki, nie jestem mistrzynią pielęgnacji roślin. Wystarczy, że od czasu do czasu przetrę panel z kurzu albo spłuczę go wodą. I tyle. Nic nie więdnie, nic nie zasycha, niczego nie trzeba ratować po upalnym weekendzie.
fot. action.pl
Dopiero po montażu zaczęłam dostrzegać kolejne zalety. Osłona na balkon to wspaniała dekoracja
Kiedy znajomi przyszli do mnie na kawę, od razu zapytali, skąd mam taką zieloną ścianę. Większość była przekonana, że to żywe rośliny albo znacznie droższa dekoracja z marketu ogrodniczego. Sama zaczęłam zastanawiać się, gdzie jeszcze można wykorzystać taki panel. Doszłam do wniosku, że świetnie sprawdziłby się na tarasie jako osłona strefy wypoczynkowej albo w ogrodzie do zamaskowania mało atrakcyjnego fragmentu ogrodzenia.
Jeżeli szukasz więcej inspiracji aranżacyjnych, to także może cię zainteresować: Chciałam wydać jak najmniej, więc wybrałam najtańszy stolik z Sinsay i odmieniłam moją kawalerkę. Jak drewno i loft, a za 29,99 zł
Coraz częściej widzę też podobne dekoracje we wnętrzach – jako zielone ściany w salonach, przedpokojach czy domowych biurach. Ten model z Action ma jeszcze jedną zaletę. Panele można ze sobą łączyć, więc bez problemu da się stworzyć większą kompozycję. Gdybym miała większy balkon, z pewnością dokupiłabym jeszcze kilka sztuk. Za taką cenę trudno znaleźć równie efektowny sposób na szybką metamorfozę przestrzeni.
To jeden z tych zakupów, których w ogóle nie planowałam. Dziś nie wyobrażam sobie balkonu bez tej zielonej osłony
Najbardziej lubię takie produkty, które rozwiązują konkretny problem, a przy okazji po prostu cieszą oko. W moim przypadku osłona na balkon zrobiła dokładnie to, czego oczekiwałam. Zyskałam odrobinę prywatności, balkon stał się bardziej przytulny, a ja zaczęłam spędzać na nim znacznie więcej czasu. Teraz poranna kawa smakuje lepiej, wieczorne czytanie książki jest przyjemniejsze, a znajomi chętniej siadają ze mną na świeżym powietrzu. Czasem naprawdę nie potrzeba kosztownego remontu ani nowych mebli, żeby całkowicie odmienić swoje otoczenie. Wystarczy niewielki dodatek, który kosztuje mniej niż 30 zł. W moim przypadku był to właśnie sztuczny żywopłot z Action. Kupiłam go z myślą o większej prywatności, a zyskałam coś znacznie więcej – balkon, na którym w końcu naprawdę lubię przebywać.

Obserwuj nas na Google







