Mam słabość do zapachów, które nie są oczywiste. Nie przepadam za perfumami, które od pierwszej sekundy pachną wyłącznie słodkimi owocami albo duszącą wanilią. Wolę takie, które z każdą chwilą pokazują coś innego, a przy tym zostawiają na ubraniach przyjemny, delikatny aromat. Przez długi czas byłam przekonana, że za taki efekt trzeba zapłacić przynajmniej kilkaset złotych. Okazuje się, że wcale niekoniecznie.
Mgiełka Victoria's Secret pachnie znacznie drożej, niż kosztuje. W Hebe można ją kupić za mniej niż 72 zł
Ostatnio moją uwagę przyciągnęła mgiełka Victoria's Secret Midnight Bloom, którą znalazłam w Hebe. Kosztuje obecnie 71,99 zł zamiast regularnych 99,99 zł. Za tę kwotę dostajemy aż 250 ml zapachu, więc jest czym się spryskiwać. I przyznam, że gdybym powąchała ją z zamkniętymi oczami, wcale nie pomyślałabym o zwykłej mgiełce do ciała.
Zobacz także:
Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak bardzo jej charakter przypomina mi droższe perfumy. Kojarzy mi się z Ariana Grande Cloud, a nawet słynnym Baccarat Rouge 540 od Maison Francis Kurkdjian. Oczywiście nie są to identyczne zapachy, ale mają coś wspólnego. Tę otulającą, lekko słodką aurę, która kojarzy się z czystą skórą, ciepłem i luksusowymi perfumami.
fot: hebe.pl
Midnight Bloom nie pachnie przy tym jak typowa, cukierkowa mgiełka, którą czujemy przez kilka minut i później zupełnie o niej zapominamy. Ma w sobie coś bardziej eleganckiego. Bez problemu wyobrażam sobie, że używam jej do pracy, na kolację albo po prostu rano, gdy chcę ładnie pachnieć przez kolejne godziny.
Największy plus? Jak na mgiełkę, zapach utrzymuje się naprawdę długo. Nie będę jednak przekonywać, że dorównuje trwałością drogim wodom perfumowanym, bo tak nie jest. Trzeba też pamiętać, że na każdej skórze może zachowywać się nieco inaczej.
Kwiat księżyca i waniliowe drewno tworzą niezwykłe połączenie. Ten zapach przypomina mi luksusowe perfumy
Nazwa Midnight Bloom, czyli nocny rozkwit, całkiem dobrze oddaje klimat tej kompozycji. Producent wymienia zaledwie dwie główne nuty: kwiat księżyca i waniliowe drewno. Brzmi dość tajemniczo, prawda? W praktyce dostajemy ciepły, kwiatowy zapach z delikatną słodyczą.
Nie ma tu ciężkiej, deserowej wanilii, która przypomina ciasto albo karmelowy syrop. Słodycz jest bardziej miękka, spokojna i przyjemnie otula skórę. Kwiatowa część dodaje całości lekkości, dzięki czemu aromat nie staje się przesadnie przytłaczający.
Właśnie dlatego Midnight Bloom skojarzyła mi się z perfumami z wyższej półki. Nie chodzi o to, że pachnie dokładnie jak Baccarat Rouge czy Cloud. Bardziej o podobne wrażenie, jakie zostawia na skórze. Jest ciepła, trochę tajemnicza i ma tę charakterystyczną słodycz, której nie da się sprowadzić do jednej konkretnej nuty.
Myślę, że spodoba się szczególnie kobietom, które lubią zapachy otulające, ale nie przepadają za intensywnymi, ostrymi perfumami. Sama najchętniej nosiłabym ją do miękkiego swetra, eleganckiej koszuli albo na wieczorne wyjście.
Nie każdemu jednak przypadnie do gustu. Miłośniczki świeżych cytrusów, zielonej herbaty czy lekkich wodnych kompozycji mogą uznać ją za zbyt słodką. To zdecydowanie bardziej kremowy, ciepły klimat niż orzeźwiający zapach po prysznicu.
Wypróbuj również te perfumy: Sweter, szalik... wszystko pachnie tymi arabskimi perfumami kilka dni. Czekolada i pomarańcza to idealny duet na jesień
Jak sprawić, żeby mgiełka zapachowa utrzymywała się dłużej? Mam kilka prostych sposobów
Przy mgiełkach mam jedną zasadę. Nie traktuję ich dokładnie tak samo jak perfum. Lubię spryskać się nimi trochę obficiej, szczególnie że duża butelka pozwala na to bez poczucia, że przy każdym psiknięciu ubywa produktu za kilkanaście złotych.
Dobrym sposobem na przedłużenie trwałości zapachu jest też nałożenie wcześniej bezzapachowego balsamu. Na dobrze nawilżonej skórze aromaty często utrzymują się dłużej niż na przesuszonej. Sama zwracam na to uwagę, zwłaszcza gdy używam lżejszych kompozycji.
Można również delikatnie spryskać ubranie, oczywiście po sprawdzeniu, czy mgiełka nie pozostawia na materiale śladów. Niektóre tkaniny zatrzymują zapach na dłużej niż skóra. Lepiej jednak zachować ostrożność przy jedwabiu i delikatnych rzeczach.
W przypadku Midnight Bloom podoba mi się jeszcze jedno. Nie muszę rezerwować jej na specjalne okazje. Duża butelka 250 ml i przystępna cena sprawiają, że można używać jej na co dzień, bez oszczędzania każdej kropli.
Czy zastąpi mi wszystkie perfumy? Raczej nie. Ale gdy mam ochotę na coś w klimacie Cloud czy Baccarat Rouge, a nie chcę zużywać drogich zapachów, z przyjemnością sięgam właśnie po tę mgiełkę. Szczególnie że za niewielkie pieniądze dostaję naprawdę przyjemny, ciepły aromat, który nie znika ze skóry po pierwszym kwadransie.
Zerknij także na te mgiełki!

Obserwuj nas na Google







