Co roku obiecuję sobie, że tym razem nie zostawię świątecznych zakupów na ostatnią chwilę. A później przychodzi grudzień, w sklepach robi się tłoczno, a najładniejsze dekoracje albo są już wyprzedane, albo zostają tylko pojedyncze sztuki. Zamiast spokojnie przygotowywać dom, biegam po sklepach i szukam czegoś, co będzie pasowało do ozdób z poprzednich lat.
Właśnie dlatego coraz bardziej przekonuję się do kupowania świątecznych dodatków już jesienią. Nie oznacza to, że w październiku muszę od razu ubierać choinkę i wyciągać wszystkie bombki. Wolę po prostu wcześniej znaleźć kilka rzeczy, które naprawdę mi się podobają. Dzięki temu w grudniu mogę skupić się na pieczeniu, gotowaniu i spotkaniach z rodziną.
Zobacz także:
W ostatnich latach zauważyłam też, że coraz częściej podobają mi się dekoracje inne niż klasyczne zielone drzewka. Nie zawsze mam ochotę na kolorowe bombki, błyszczące łańcuchy i mnóstwo światełek. Według mnie wystarczy jedna większa ozdoba, żeby w salonie zrobiło się świątecznie. W tym roku szczególnie zachwyciła mnie 120-centymetrowa gigantka z KiK.
Świąteczne dekoracje z sieciówek coraz częściej przypominają ozdoby z eleganckich wnętrz. W tym roku viralem stała się szczególnie jedna nietypowa choinka
Przez wiele lat Boże Narodzenie kojarzyło mi się przede wszystkim z zieloną choinką, czerwonymi bombkami i złotymi łańcuchami. Nadal lubię takie tradycyjne dekoracje, ale nie ukrywam, że coraz częściej zwracam uwagę na spokojniejsze kolory. Krem, biel, beż i jasne drewno wyglądają bardzo przyjemnie, szczególnie w niewielkich mieszkaniach, gdzie zbyt wiele ozdób może przytłoczyć wnętrze.
Najbardziej podobają mi się dekoracje, które same w sobie mają ciekawą formę. Nie trzeba ich dodatkowo przystrajać, bo to właśnie kształt jest ich największą ozdobą. W sklepach można znaleźć drzewka wykonane z drewna, ceramiki, szkła czy papieru. Niektóre wyglądają jak małe rzeźby, inne przypominają przestrzenne dekoracje złożone z wielu warstw.
W tym roku moją uwagę przyciągnęły w szczególności papierowe choinki o harmonijkowej strukturze. Zresztą nie tylko moją, bo jedna z nich stała się już viralem w polskich mediach społecznościowych. Ich powierzchnia układa się w regularne fałdy, które przypominają falbany eleganckiej sukni. Kiedy światło pada na takie zagięcia, powstają delikatne cienie. Dzięki temu dekoracja wygląda ciekawie nawet wtedy, gdy nie ma na niej żadnych lampek ani bombek.
Papierowa choinka z KiK kosztuje 110 zł i ma 120 cm wysokości. Kremowe falbany wyglądają jak starannie ułożona rzeźba
Na zakupach w KiK wypatrzyłam dekoracyjną choinkę, która zupełnie nie przypomina tradycyjnego świątecznego drzewka. Ma 120 cm wysokości i kosztuje 110 zł. Najbardziej zachwycił mnie jej kształt. Zamiast zielonych gałązek ma jasne, przestrzenne warstwy, które układają się w miękkie, falujące formy.
Choinka składa się z kilku zwężających się ku górze poziomów. Każdy z nich ma charakterystyczne pionowe fałdy. Mnie przypominają kremowe falbany albo starannie ułożony papier dekoracyjny. Całość wygląda niemal jak rzeźba, którą można postawić w salonie.
Największe wrażenie robi na mnie jej kolor. Nie jest śnieżnobiała, lecz ma ciepły, kremowy odcień. Dzięki temu wygląda łagodniej i dobrze komponuje się z drewnianą podłogą, beżowymi dodatkami oraz jasnymi meblami. Zdecydowanie nie potrzebuje kolorowych bombek, żeby przyciągać wzrok.
Wysokość 120 cm sprawia, że jest to już całkiem duża dekoracja. Nie jest to niewielka ozdoba, którą ustawimy między świeczkami na komodzie. Takie drzewko najlepiej prezentowałoby się bezpośrednio na podłodze, na przykład obok fotela, przy ścianie albo w wolnym kącie salonu.
Duża choinka dekoracyjna może zastąpić kilka mniejszych ozdób. To doskonały sposób na oszczędności w grudniu
Kiedy patrzę na takie drzewko, od razu wyobrażam sobie je w rogu salonu. Nie ustawiałabym wokół niego wielu dodatkowych dekoracji, bo samo ma bardzo wyrazistą formę. Wystarczyłby niewielki stolik obok, ciepłe światło lampy i kilka poduszek w spokojnych kolorach.
Kremowa choinka świetnie pasowałaby do wnętrza urządzonego w beżach i brązach. Szczególnie ładnie wyglądałaby przy drewnianych meblach, jasnej kanapie i naturalnych tekstyliach. Można postawić ją na tle gładkiej ściany, żeby charakterystyczne fałdy były dobrze widoczne.
W mniejszym mieszkaniu wykorzystałabym ją zamiast kilku rozstawionych po pokoju ozdób. Zamiast ustawiać figurki na każdej półce, wieszać dekoracje na drzwiach i zastawiać komodę świecznikami, wybrałabym jeden większy element. Dzięki temu wnętrze nadal wyglądałoby świątecznie, ale nie sprawiałoby wrażenia przepełnionego. To także spora oszczędność.
To również może cię zainteresować: Buty przy kaloryferze zawsze schły wieki. Teraz mam sprzęcior z Lidla, który suszy je w mig. 5 dyszek, a jaka wygoda
Taka choinka może być też ciekawym rozwiązaniem dla osób, które nie mają miejsca na tradycyjne drzewko. Nie zastąpi każdemu zapachu żywego świerku ani zwyczaju wspólnego ubierania gałązek, ale może stworzyć świąteczny nastrój tam, gdzie duża choinka zwyczajnie się nie mieści.

Obserwuj nas na Google







