Jesienią najchętniej spędzam wieczory w domu. Kiedy robi się chłodno i szybko zapada zmrok, wyciągam gruby koc, przygotowuję herbatę i szukam czegoś ciekawego do obejrzenia. Od pewnego czasu próbuję też zmienić oświetlenie w salonie. Nie przepadam za siedzeniem pod mocną lampą sufitową. Wolę kilka mniejszych źródeł światła, które sprawiają, że pokój wygląda spokojniej i przytulniej. Nie chcę jednak robić remontu ani wydawać dużych pieniędzy na nowe wyposażenie. Właśnie dlatego coraz częściej zwracam uwagę na dekoracje, które można po prostu postawić na komodzie lub stoliku. Jedna z nich szczególnie przypomniała mi o marzeniu, które miałam od lat. Do tego kosztuje grosze w KiK.
Prawdziwy kominek był moim marzeniem, ale mieszkam w bloku. Jesienią szukam więc prostszych sposobów na przytulny salon
Zawsze zazdrościłam trochę osobom, które mają w domu kominek. Nie chodzi mi nawet o samo ogrzewanie. Najbardziej podoba mi się widok płomieni, kiedy za oknem pada deszcz, a w pokoju panuje półmrok. Jest w tym coś, co kojarzy mi się z odpoczynkiem i spokojnym wieczorem.
W mieszkaniu w bloku nie mogę jednak pozwolić sobie na tradycyjny kominek.
Zobacz także:
Przez jakiś czas przyglądałam się więc kominkom elektrycznym. Niektóre wyglądają naprawdę elegancko, szczególnie modele z dużą szybą i imitacją płomieni. Problem w tym, że taki sprzęt zajmuje sporo miejsca, a ja nie chcę zastawiać salonu kolejnym dużym urządzeniem. Zaczęłam więc szukać czegoś mniejszego. Takiej dekoracji, którą mogłabym postawić na komodzie, a później przenieść do sypialni albo schować, gdy zmienię wystrój. Zależało mi przede wszystkim na świetle, a nie na dodatkowym ogrzewaniu.
Właśnie dlatego coraz bardziej podobają mi się ozdobne imitacje kominków. Nie zastępują prawdziwego paleniska, ale pozwalają stworzyć podobny nastrój. Szczególnie ciekawie wyglądają modele przypominające stare, murowane kominki. Niektóre mają bardzo nowoczesną formę, inne wyglądają jak miniaturowe meble. Mnie najbardziej przekonują te drugie. Pasują do klasycznych wnętrz, drewnianych komód i jesiennych dekoracji. I właśnie taki model ostatnio znalazłam w KiK.
Ozdobny kominek LED z KiK kosztuje 45 zł i ma migoczący płomień. Wygląda jak miniatura prawdziwego paleniska
W nowej ofercie KiK wypatrzyłam ozdobny kominek LED za 45 zł. Od razu spodobał mi się jego wygląd. Nie przypomina zwykłej lampki ani świecznika. Ma formę niewielkiego, wolnostojącego kominka z ciemną obudową i imitacją ceglanego obramowania. Najciekawsze jest oczywiście wnętrze. Za przednią szybką widać dekoracyjne polana i pomarańczowe światło, które imituje płomienie. Dzięki temu kominek ma wyglądać tak, jakby w środku naprawdę palił się ogień.
fot. kik.pl
Podoba mi się również kolor obudowy. Jest czarna, z delikatnymi jaśniejszymi przetarciami, które podkreślają fakturę cegieł. Całość wygląda trochę jak miniaturowy kominek ze starego domu. Nie ma przesadnie nowoczesnych ozdób ani błyszczących elementów. Dekoracja ma około 30 cm szerokości, 11,5 cm głębokości i 23 cm wysokości. Można ją ustawić na komodzie, szafce RTV albo szerszym parapecie.
Zasilanie jest bateryjne. Do działania potrzebne są trzy baterie LR14, których nie ma w zestawie. Trzeba więc pamiętać o ich dokupieniu. Bardzo spodobała mi się też funkcja timera 6/18 godzin. Oznacza to możliwość ustawienia cyklu, w którym dekoracja świeci. To wygodne rozwiązanie, szczególnie gdy chcemy korzystać z kominka codziennie o podobnej porze. Nie trzeba wtedy pamiętać o ręcznym wyłączaniu go każdego wieczoru.
Miniaturowy kominek pasuje do komody, szafki RTV i sypialni. Kilka dodatków wystarczy, żeby stworzyć przytulny kącik
Pierwsze miejsce, w którym ustawiłabym kominek z KiK, to komoda w salonie. Mam tam fragment blatu, który zwykle pozostaje pusty. Postawiłabym dekorację przy ścianie, a obok ułożyła kilka książek i niewielką ceramiczną figurkę. Nie dodawałabym zbyt wielu ozdób, bo sam kominek jest dość charakterystyczny. Bardzo podoba mi się połączenie ciemnej obudowy z jasnym drewnem. Na dębowej komodzie taki model byłby dobrze widoczny. Do tego beżowy pled przewieszony przez fotel i poduszki w kolorze karmelu.
Drugi pomysł to szafka RTV. Kominek można ustawić z boku telewizora, oczywiście tak, żeby nie zasłaniał ekranu. Podczas oglądania filmu migoczące światło mogłoby tworzyć przyjemne tło. W sypialni potraktowałabym go jako wieczorną dekorację na komodzie. Szczególnie dobrze wyobrażam go sobie w pokoju z kremową pościelą i drewnianymi meblami. Przy zgaszonym głównym świetle pomarańczowy blask mógłby wyglądać bardzo przytulnie.
To również może cię zainteresować: Jak ceramika z portugalskiej willi za kilkaset złotych, a to półmisek z Pepco w śmiesznej cenie. Był tani, a teraz 50% taniej
Kiedy nadejdzie grudzień, kominek może stać się częścią świątecznej aranżacji. Wystarczy postawić go niedaleko choinki albo na komodzie ozdobionej girlandą. Wtedy jego wygląd będzie jeszcze bardziej pasował do zimowego wystroju. Najbardziej podoba mi się jednak to, że nie trzeba czekać do Bożego Narodzenia, żeby z niego korzystać. Październikowe i listopadowe wieczory są przecież idealnym momentem na takie dekoracje.

Obserwuj nas na Google







