Kiedy za oknem robi się ciemno już o 17:00, najchętniej spędzam wolne popołudnia w salonie. Lubię usiąść z herbatą, przykryć nogi kocem i poczytać coś w spokoju. W takich chwilach zaczynam jednak zauważać, że przydałoby się trochę odświeżyć wnętrze i dostosować do sezonu. W takich chwilach zawsze zaczynam od drobiazgów. Czasami wystarczy mi inny kolor poszewek i kilka dekoracji na stole, bym poczuła, że to właśnie to, czego chciałam. W tym roku postanowiłam wybrać się do KiK. Wzięłam 100 zł i ani grosza więcej i już na samym wejściu przepadłam. Szczególnie spodobały mi się dodatki w ciepłych odcieniach pomarańczu, brązu i karmelu.
Jesienny salon nie potrzebuje wielkich zmian. Ciepłe kolory i miękkie dodatki robią największą różnicę
Przez długi czas wydawało mi się, że żeby zmienić wygląd salonu, trzeba przeznaczyć na to sporo pieniędzy. Dzisiaj podchodzę do tego inaczej, bo wiem, że popularne sieciówki mają coraz lepsze dodatki w bardzo niskich cenach.
Zobacz także:
Ale od początku. Jak to u mnie wygląda? Najpierw przyglądam się temu, co już mam, i zastanawiam się nad kolorem przewodnim. Jesienią najchętniej wybieram odcienie przypominające cynamon, rdzawą pomarańczę i ciemny karmel. Są cieplejsze niż zwykły beż, ale nie tak intensywne jak jaskrawa czerwień. Dobrze wyglądają z drewnem, kremową tapicerką i czarnymi metalowymi elementami.
Gdy brakuje mi dekoracji, wówczas wybieram się do sklepu. W tym roku postawiłam na KiK, bo wiem, że tam zawsze znajdę coś klimatycznego bez przepłacania. Weszłam do sklepu i już na wstępie zachwyciłam się poduszkami, miseczkami i girlandami w sezonowych kolorach. Najlepsze jest to, że miałam ze sobą ograniczony budżet, bo zaledwie stówkę, a obkupiłam się jak nigdy.
Jesienne dekoracje z KiK kosztują grosze, a pozwalają stworzyć klimatyczną aranżację w salonie. W tym roku postawiłam na poduchy, girlandę i miseczki w pięknych kolorach
Podczas zakupów w KiK znalazłam trzy dodatki, które od razu wyobraziłam sobie razem. Każdy jest trochę inny, ale wszystkie mają ciepłe, jesienne kolory. Najpierw zwróciłam uwagę na dekoracyjną poduszkę za 25 zł. Ma głęboki, rdzawopomarańczowy kolor i wyraźną, wypukłą fakturę. Materiał jest miękki i przyjemny, a drobny wzór sprawia, że poducha nie jest nudna, mimo że nie ma żadnego nadruku.
fot. materiały prasowe KiK
Co najlepsze, mogę zostawić ją na fotelu również wtedy, gdy skończy się jesień. Rdzawy odcień bardzo ładnie wygląda obok jasnej tapicerki i naturalnego drewna. Na czarnym krześle również tworzy ciekawy kontrast.
Drugim znaleziskiem jest girlanda z małymi pomarańczowymi dyniami za 19 zł. Ma aż 170 cm długości, więc daje sporo możliwości dekorowania. Można rozłożyć ją na środku stołu, przeciągnąć wzdłuż komody albo ułożyć na szerokim parapecie.
fot. materiały prasowe KiK
Trzecia rzecz to miseczka za 6 zł. Ma piękny, ciepły kolor przypominający karmel albo toffi. Jest prosta, gładka i lekko błyszcząca. Nie ma żadnych dodatkowych wzorów, dlatego dobrze wygląda obok bardziej ozdobnych przedmiotów.
fot. materiały prasowe KiK
Za wszystkie trzy dodatki zapłacimy razem 50 zł. To naprawdę niewiele, szczególnie że każdy z nich można później wykorzystać osobno. Gdybym chciała ułożyć bardziej rozbudowaną dekorację, mogłabym kupić dwie poduszki, girlandę i dwie miseczki. Taki zestaw kosztowałby 81 zł. Nadal zostałoby trochę pieniędzy z założonego budżetu 100 zł.
Stół i krzesła można udekorować bez kupowania nowych mebli. Kilka prostych połączeń sprawi, że salon będzie wyglądał przytulniej
Kiedy wybieram dekoracje do salonu, zawsze zaczynam od jednego miejsca. Tym razem postawiłam na stół. Na drewnianym blacie ułożyłabym okrągłe, plecione podkładki, a na nich naczynia w odcieniach brązu i karmelu. Gładkie miseczki można zestawić z kubkami o bardziej zaokrąglonym kształcie, a obok położyć serwetki w kolorze przygaszonej pomarańczy.
Girlandę z dyniami ułożyłabym luźno między nakryciami. Nie rozciągałabym jej idealnie prosto. Lepiej wygląda, kiedy delikatnie się wygina i przypomina swobodnie położoną ozdobę. Na co dzień można przesunąć ją na środek stołu, a przy większej liczbie gości przenieść na komodę. W ten sposób dekoracja nadal będzie widoczna, ale nie zabierze miejsca na talerze.
Na krzesłach położyłabym poduszki w rdzawym kolorze. Najładniej wyglądają moim zdaniem na siedziskach z naturalnego drewna albo plecionki. Do tego wystarczyłby wazon z kwiatami. Jesienią bardzo lubię hortensje, szczególnie te, które zaczynają zmieniać kolor na przygaszoną zieleń i róż. Pięknie wyglądają w przezroczystym szkle.
Zamiast kolejnych figurek postawiłabym też na delikatne światło. Wieczorem dobrze sprawdzają się lampki LED i świece na baterie. Dają przyjemny nastrój bez otwartego płomienia, co ma znaczenie przy materiałowych dyniach, poduszkach i innych tekstyliach.
To również może cię zainteresować: Ale hit w Pepco. Znalazłam miękką pościel king size za 40 zł. Rubinowe kokardy niby „Christmas”, ale na jesień też pasują
Podoba mi się również pomysł, żeby wykorzystać dekoracje w innych częściach mieszkania. Pomarańczowa poduszka może później trafić do sypialni, a karmelowa miseczka na kuchenny blat. Girlandę można przechować do następnego sezonu, zamiast kupować co roku nowe ozdoby.

Obserwuj nas na Google







