Do Pepco weszłam właściwie po jedną rzecz. Potrzebowałam świecy i nie planowałam większych zakupów, ale jak zwykle zajrzałam jeszcze na dział z wyposażeniem domu. Właśnie tam zobaczyłam stos ręczników w delikatnym, miętowym kolorze. Najpierw spodobał mi się odcień, później dotknęłam materiału, a na końcu spojrzałam na metkę. I wtedy wiedziałam już, że świeca nie będzie moim jedynym zakupem.

Ręczniki były przecenione na 13 zł, więc cena sama w sobie wyglądała zachęcająco. Znacznie bardziej zainteresowały mnie jednak parametry. Na etykiecie znalazłam informację o 100-procentowej bawełnie oraz gramaturze 550 GSM. Jak na ręcznik w tej cenie to naprawdę bardzo przyzwoite wartości.

Zobacz także:

Co jakiś czas wymieniałam ręczniki, bo po praniu robiły się cienkie i szorstkie. Teraz najpierw sprawdzam metkę

Przez długi czas wybierałam ręczniki głównie oczami. Jeśli pasowały do łazienki, miały ładny kolor i wydawały się miękkie, lądowały w moim koszyku. Problem pojawiał się dopiero później. Po kilku czy kilkunastu praniach część z nich traciła swoją pierwotną puszystość. Materiał robił się bardziej płaski, włókna sztywniały, a wycieranie skóry przestawało być przyjemne.

W efekcie co jakiś czas wymieniałam ręczniki na nowe, choć wizualnie stare wciąż wyglądały całkiem dobrze. W końcu doszłam do wniosku, że zamiast ciągle kupować kolejne, lepiej zacząć zwracać większą uwagę na parametry materiału.

Pierwsza rzecz to skład. Sama najchętniej wybieram bawełnę, ponieważ dobrze chłonie wodę, jest przyjemna dla skóry i sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Drugą ważną informacją jest gramatura podawana w GSM, czyli gramach na metr kwadratowy. Im jest wyższa, tym ręcznik jest zazwyczaj grubszy i bardziej mięsisty, choć oczywiście znaczenie ma również jakość samych włókien i sposób wykonania.

Gramatura na poziomie 500-600 GSM jest już kojarzona z grubszymi, bardziej puszystymi ręcznikami. Właśnie dlatego tak zaskoczyła mnie metka modelu znalezionego w Pepco. Nie spodziewałam się, że za kilkanaście złotych trafię tam na ręcznik o parametrach, których sama szukam, gdy zależy mi na bardziej „hotelowym” odczuciu.

Miętowe ręczniki z Pepco kosztowały tylko 13 zł. Mają 100 proc. bawełny i aż 550 GSM

Ręcznik, który znalazłam na wyprzedaży w Pepco, ma 50 x 100 cm, czyli praktyczny rozmiar do codziennego użytku. Najbardziej spodobał mi się jednak kolor. To bardzo jasna, przygaszona mięta, która dobrze komponuje się z bielą, beżem, drewnem i szarościami. Nie jest jaskrawa, więc łatwo wprowadzić ją nawet do łazienki urządzonej w neutralnych barwach.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Ręcznik ma również delikatne pasy, które urozmaicają powierzchnię bez zbędnych wzorów czy napisów. Dzięki temu wygląda prosto i schludnie. Sama lubię takie tekstylia, bo można położyć kilka złożonych ręczników na otwartej półce czy w koszu i od razu stają się częścią wystroju.

Najważniejsza informacja znajduje się jednak na metce. Ręcznik wykonano ze 100 proc. bawełny, a jego gramatura wynosi 550 GSM. Jest więc wyraźnie mięsisty i przyjemny w dotyku. To właśnie połączenie bawełnianego składu z wysoką gramaturą najbardziej mnie przekonało. Do tego dochodzi cena. Na czerwonej naklejce widniała obniżka do 13 zł.

Nawet najlepszy ręcznik można szybko zniszczyć w praniu. Tych kilku rzeczy staram się pilnować

Kupienie dobrego ręcznika to dopiero połowa sukcesu. Z czasem przekonałam się, że ogromny wpływ na jego miękkość ma sposób prania. Nawet gruby bawełniany model może zrobić się sztywny, jeśli regularnie traktujemy go zbyt dużą ilością detergentu.

Właśnie dlatego nie przesadzam z proszkiem ani płynem do prania. Nadmiar środka piorącego może pozostawać pomiędzy włóknami, przez co materiał stopniowo traci swoją naturalną miękkość i chłonność. Z tego samego powodu ostrożnie podchodzę do płynów do płukania. Choć pięknie pachną i początkowo mogą dawać wrażenie miękkości, stosowane w nadmiarze potrafią oblepiać włókna i pogarszać chłonność ręczników.

Nie upycham również bębna pralki do granic możliwości. Ręczniki potrzebują miejsca, aby mogły zostać dokładnie wypłukane. Zawsze sprawdzam też temperaturę zalecaną przez producenta na metce zamiast automatycznie wybierać najwyższą.

Ten hit ratuje moją mikro łazienkę: Mam łazienkę jak składzik na miotły, a ta szafeczka pasuje perfekto. 2 półeczki i kosz na pranie. Cena odlot

Znaczenie ma nawet sposób suszenia. Jeśli ręczniki schną naturalnie, przed rozwieszeniem warto je energicznie strzepnąć. Pomaga to rozluźnić włókna i sprawia, że po wyschnięciu materiał jest przyjemniejszy w dotyku. Jeżeli producent dopuszcza suszenie bębnowe, odpowiednio dobrany program również może pomóc zachować puszystość.