Moje hortensje nie wyglądają już tak okazale jak latem. Zamiast wielkich, kolorowych kul na gałązkach zostają suche, brązowawe kwiatostany, które aż proszą się o przycięcie. Sama jeszcze niedawno pomyślałabym, że najlepiej od razu zrobić z nimi porządek. Okazuje się jednak, że pośpiech z sekatorem może przynieść więcej szkody niż pożytku. Zaschnięte kwiaty warto zostawić na krzewie aż do wiosny. Nie dość, że mogą pomóc hortensjom przetrwać zimowe chłody, to później przydadzą się do czegoś jeszcze. I nie chodzi wcale o suche bukiety do wazonu.

Przekwitłe hortensje zostawiam na krzewie aż do wiosny. Jesienne cięcie może pozbawić je kwiatów

Kiedy już zdarza mi się chwycić za sekator, najchętniej przycięłabym wszystko, co wygląda na suche i niepotrzebne. Przekwitłe hortensje wydają się idealnymi kandydatkami. Ich kwiaty straciły kolor, gałązki wyglądają smutno, a do kolejnego sezonu przecież jeszcze daleko.

Zobacz także:

Z hortensjami sprawa nie jest jednak taka prosta. Niektóre odmiany właśnie jesienią lepiej zostawić w spokoju, bo niewłaściwe cięcie może odbić się na ich kwitnieniu w następnym roku.

Dotyczy to przede wszystkim hortensji ogrodowych, które najczęściej zawiązują pąki kwiatowe na pędach z poprzedniego sezonu. Gdy jesienią zetniemy gałązki zbyt nisko, możemy nieświadomie pozbyć się pąków, z których latem miały rozwinąć się nowe kwiaty. Później pozostaje zastanawianie się, dlaczego krzew wypuszcza mnóstwo zielonych liści, ale kwitnie znacznie słabiej.

Suche kwiatostany pozostawione na hortensjach ogrodowych mogą częściowo osłaniać znajdujące się pod nimi pąki przed mrozem i zimnym wiatrem. Nie zastąpią oczywiście porządnej ochrony podczas silnych mrozów, ale stanowią dodatkową, naturalną osłonę.

fot. Helin Loik-Tomson/Getty

Z cięciem najlepiej poczekać do wiosny, kiedy minie ryzyko większych przymrozków i łatwiej będzie rozpoznać zdrowe pąki. U hortensji ogrodowej przekwitłe kwiatostany odcina się tuż nad pierwszą silną, zdrową parą pąków. Trzeba robić to ostrożnie, żeby przypadkiem ich nie uszkodzić.

Nie wszystkie hortensje pielęgnuje się jednak tak samo. Hortensje bukietowe i krzewiaste kwitną na tegorocznych przyrostach, więc dobrze znoszą mocniejsze przycinanie wczesną wiosną. W ich przypadku zabieg pomaga pobudzić roślinę do wypuszczania nowych, silnych pędów.

Jeśli nie mamy pewności, jaki gatunek rośnie w naszym ogrodzie, rozsądniej wstrzymać się z radykalnym cięciem niż przypadkowo pozbawić krzew przyszłorocznych kwiatów.

Nie wyrzucam suchych kwiatów hortensji. Wiosną robię z nich darmowy dodatek do kompostu i rabatek

Gdy przychodzi pora wiosennych porządków, zaczyna robić się naprawdę ciekawie. Zaschnięte kwiatostany, które przez kilka miesięcy wisiały na krzewach, wcale nie muszą wylądować w worku na odpady zielone. Można wykorzystać je ponownie w ogrodzie, i to na dwa całkiem praktyczne sposoby.

Pierwszym jest dodanie suchych kwiatów hortensji do kompostownika. Takie resztki mają swoje zastosowanie. Są materiałem bogatym w węgiel, podobnie jak suche liście czy drobne gałązki.

Jeśli w kompostowniku znajduje się dużo mokrych resztek warzyw, owoców albo świeżo skoszonej trawy, zawartość może zacząć się zbijać i nieprzyjemnie pachnieć. Dodatek suchych materiałów pomaga rozluźnić taką masę i poprawić dostęp powietrza.

Przed wrzuceniem kwiatostanów do kompostu najlepiej dokładnie je rozdrobnić. Można pokruszyć je w dłoniach albo pociąć sekatorem na mniejsze kawałki. Całe, duże kule rozkładałyby się wolniej, a przecież zależy nam na tym, żeby resztki roślinne stopniowo zamieniały się w wartościowy kompost.

Drugie zastosowanie spodobało mi się jeszcze bardziej. Rozdrobnione, suche kwiaty można wykorzystać jako niewielki dodatek do ściółki na rabatach. Rozłożone cienką warstwą na powierzchni ziemi pomagają ograniczyć jej wysychanie i łagodzić wahania temperatury.

Nie chodzi jednak o zasypywanie całych rabatek grubą warstwą kwiatów. Lepiej rozsypać niewielką ilość rozdrobnionych resztek, ewentualnie wymieszać je z innymi materiałami do ściółkowania. Wokół łodyg roślin warto zostawić trochę wolnego miejsca, żeby nadmiar wilgoci nie gromadził się bezpośrednio przy ich podstawie.

Suchych kwiatostanów nie trzeba też przekopywać z ziemią. Rozkładająca się materia bogata w węgiel może czasowo zwiększać zapotrzebowanie mikroorganizmów na azot, dlatego bezpieczniej pozostawić ją na powierzchni gleby. Z czasem resztki zaczną się naturalnie rozkładać.

Jest tylko jeden warunek, o którym nie wolno zapominać. Do kompostowania i ściółkowania wybieramy wyłącznie zdrowe kwiatostany, bez oznak pleśni i chorób. Sam brązowy kolor nie powinien nas niepokoić, bo jest naturalnym efektem przekwitania. Jeśli jednak pojawiają się podejrzane naloty albo ślady infekcji, lepiej nie rozrzucać takich resztek po ogrodzie.

Trzeba również uważać, jeśli po rabatach biegają psy lub koty. Hortensje zawierają substancje szkodliwe po spożyciu, więc nie należy pozostawiać ich resztek w miejscach, gdzie zwierzęta mogłyby je podjadać.

To również warto sprawdzić: W październiku zakopuję cebule, a wiosną mam fontannę kolorowych „żyrandoli”. Dorastają do 120 cm, a cebulki taniutkie

Jesienią nie dokładam sobie pracy z przycinaniem, zimą krzewy zachowują swoje suche, dekoracyjne kwiaty, a wiosną mogę wykorzystać je do pielęgnacji pozostałych roślin. Bez kupowania dodatkowych preparatów i bez wyrzucania czegoś, co nadal może się przydać. Następnym razem, kiedy zobaczę przekwitłe hortensje, nie będę więc tak szybko sięgać po sekator. Te niepozorne, brązowe kule mają jeszcze przed sobą całkiem pożyteczną przyszłość.