Pamiętam, że kiedyś stół nakrywało się zupełnie inaczej niż dzisiaj. Na co dzień wystarczał zwykły obrus, ale w niedzielę pojawiały się haftowane serwety, porcelanowe filiżanki i talerzyki wyciągane z kredensu. Babcia bardzo dbała o takie szczegóły. Nawet zwykła herbata smakowała jakoś przyjemniej, kiedy wszystko było starannie przygotowane. Dzisiaj nie mam ochoty spędzać całego dnia na dekorowaniu jadalni. Lubię jednak czasami zmienić coś na stole, szczególnie przed wizytą rodziny. Nie trzeba przecież kupować nowej zastawy ani wymieniać mebli. Wystarczy jeden ładny dodatek, który od razu przyciąga wzrok.
Haftowany bieżnik z Sinsay przypomina serwety z babcinego kredensu. Kwiatowy wzór nadaje mu wyjątkowego uroku
W Sinsay znalazłam bieżnik na stół z haftowanym wzorem w kwiaty. To właśnie zdobienie zainteresowało mnie najbardziej. Kwiatowe motywy od razu kojarzą mi się z dawnymi obrusami i serwetami, które babcie trzymały na specjalne okazje. Lubię takie wzory, bo nie wychodzą z mody tak szybko jak sezonowe dekoracje. Kwiaty pasują zarówno do wiosennego stołu, jak i do spokojnej aranżacji na jesień. Nie trzeba ich chować zaraz po zakończeniu konkretnego święta.
Zobacz także:
Bieżnik ma 45 cm szerokości i 150 cm długości. To praktyczny rozmiar, który pozwala ozdobić środkową część stołu bez całkowitego zasłaniania blatu. Dla mnie to duża zaleta. Mam słabość do drewnianych mebli i szkoda mi zakrywać je wielkim obrusem, szczególnie gdy samo drewno wygląda ładnie.
Warto jednak pamiętać o jednej rzeczy. Producent określa ten model jako bieżnik z haftowanym wzorem, ale nie podaje, że kwiaty wykonano ręcznie. Podobieństwo do babcinych haftów dotyczy więc wyglądu, a nie potwierdzonej techniki produkcji. Nie próbowałabym też na siłę udawać, że to stara rodzinna pamiątka. Znacznie bardziej podoba mi się pomysł wykorzystania współczesnej dekoracji, która po prostu przywołuje miłe wspomnienia.
fot. sinsay.pl
W Sinsay kosztuje niecałe 30 zł, a wygląda bardzo elegancko. Taki bieżnik potrafi odmienić zwykły stół
Kiedy zobaczyłam cenę, naprawdę się ucieszyłam. Bieżnik z haftowanymi kwiatami kosztuje w Sinsay 29,99 zł. Przy takim wydatku można pozwolić sobie na małą zmianę w jadalni bez planowania większych zakupów. W sklepach z dekoracjami oglądałam już podobne dodatki, ale przy niektórych cenach szybko odkładałam je na półkę. Oczywiście nie każdy haftowany obrus można porównywać z niedrogim bieżnikiem. Różnią się materiałem, sposobem wykonania i jakością wykończenia.
Szukasz ciekawych dodatków do wnętrz? To też warto sprawdzić: W moim Action już nie było, ale znalazłam w Sinsay i wzięłam też teściowej. Polki oszalały na punkcie tego świecącego renifera
Tutaj najbardziej przekonuje mnie jednak sam pomysł. Zamiast kupować cały komplet nowych tekstyliów, można położyć jeden ozdobny pas materiału na stole, który już mamy. Do tego nie potrzebujemy odświętnej zastawy. Zwykłe białe talerze, przezroczyste szklanki i prosty wazon dobrze komponują się z kwiatowym motywem.
Przy zakupie zwróciłabym uwagę również na pielęgnację. Haftowane zdobienia mogą wymagać delikatniejszego traktowania, dlatego przed pierwszym praniem warto sprawdzić zalecenia na metce. Nie zakładałabym też, że produkt wykonano z lnu czy bawełny, dopóki nie sprawdzę jego pełnego składu. Sam wygląd tkaniny nie wystarcza, żeby rozpoznać rodzaj włókien. Właśnie dlatego przy niedrogich dekoracjach zawsze staram się oddzielać pierwsze wrażenie od tego, co naprawdę podaje producent. Bieżnik może wyglądać bardzo elegancko, nawet jeśli nie jest rękodziełem ani nie powstał z kosztownego materiału.
Na drewnianym stole wygląda jak rodzinna pamiątka. Z jasną zastawą stworzy piękną dekorację na niedzielny obiad
Pierwsze miejsce, w którym położyłabym ten bieżnik, to stół w jadalni. Najchętniej zestawiłabym go z jasnymi talerzami i niewielkim bukietem kwiatów. Bez dodatkowych wzorzystych serwetek i kolorowych podkładek. Przy takim zdobieniu nie ma sensu przesadzać. Kwiaty na bieżniku powinny być widoczne, dlatego wybrałabym prostą ceramikę i szklany wazon.
Drugi pomysł to komoda w salonie. W wielu domach nadal stoją meble, na których kiedyś układało się haftowane serwety. Taki bieżnik mógłby wyglądać szczególnie ładnie pod klasyczną lampką, obok rodzinnych fotografii. Nie ustawiałabym na nim jednak zbyt wielu ozdób. Szkoda byłoby zasłaniać kwiatowe zdobienie kilkoma figurkami i doniczkami.
Trzecia możliwość to stolik podczas rodzinnego spotkania. Wyobrażam sobie popołudniową kawę, domowy sernik i filiżanki ustawione na jasnej zastawie. Kwiatowy bieżnik byłby wtedy wystarczającą dekoracją. Podoba mi się również to, że nie jest typowo świąteczny. W grudniu można połączyć go z zielonymi gałązkami, a wiosną z tulipanami. Latem wystarczy postawić obok prosty dzbanek z kwiatami. Przy stole, na którym codziennie jemy posiłki, rozważyłabym też używanie bieżnika przede wszystkim podczas spotkań i spokojniejszych popołudni. Dzięki temu łatwiej uniknąć plam po kawie, sosie czy czerwonym barszczu.
Nie potrzebuję drogich dekoracji, żeby przypomnieć sobie atmosferę dawnych rodzinnych obiadów. Czasami wystarczy niewielki haftowany motyw i odrobina staranności przy nakrywaniu stołu. Najbardziej lubię w takich znaleziskach to, że pozwalają połączyć stare wspomnienia z dzisiejszą wygodą. Nie muszę szukać zabytkowej serwety na targu staroci ani zamawiać haftu u rękodzielniczki. Mogę po prostu wybrać niedrogi dodatek, który przypomina mi coś miłego. I właśnie za to spodobał mi się ten model z Sinsay. Nie udaje drogocennej pamiątki, ale ma w sobie urok tradycyjnych kwiatowych zdobień. A przecież nie zawsze trzeba wydawać duże pieniądze, żeby niedzielny stół wyglądał odświętnie.

Obserwuj nas na Google







