Jesienią pogoda potrafi zmienić się kilka razy w ciągu jednego dnia. Rano marznę w drodze do pracy, po południu robi się całkiem przyjemnie, a wieczorem znów najchętniej opatuliłabym się czymś ciepłym. Dlatego lubię mieć w szafie kurtki, które nie są przesadnie ciężkie, ale pozwalają wygodnie przetrwać chłodniejsze dni. Zależy mi też na tym, żeby dobrze wyglądały, bo przecież nie chcę przez pół roku chodzić w czymś, co zakładam wyłącznie z konieczności. Podczas ostatniej wizyty w Pepco wypatrzyłam okrycie, które wyjątkowo przypadło mi do gustu.

Kurtka z Pepco łączy pikowanie z miękkim kożuszkiem. Kupiłam dwa jesienne style w jednym

W Pepco szukałam czegoś cieplejszego na jesień, ale nie miałam ochoty kupować kolejnej zwyczajnej kurtki. Mam już w szafie kilka klasycznych fasonów, dlatego tym razem zależało mi na czymś trochę ciekawszym. Kiedy zobaczyłam brązowy model z futerkowym wykończeniem, od razu podeszłam mu się przyjrzeć.

Zobacz także:

Najbardziej spodobało mi się połączenie dwóch zupełnie różnych faktur. Dolna część kurtki oraz rękawy są pikowane, dzięki czemu przypominają klasyczną puchówkę. Poziome przeszycia nadają materiałowi lekko wypukły wygląd, który dobrze kojarzy się z jesiennymi i zimowymi okryciami.

Górna część została natomiast wykończona miękkim, puszystym futerkiem przypominającym pluszowego misia. To właśnie ono sprawia, że kurtka wygląda tak przytulnie. Futrzane panele nadają jej trochę innego charakteru niż zwykłym pikowanym modelom, których pełno w sklepach o tej porze roku.

Najciekawsze jest to, że oba materiały naprawdę dobrze ze sobą współgrają. Pikowanie ma bardziej sportowy charakter, natomiast kożuszek dodaje całości miękkości i odrobiny elegancji. Nie musiałam więc wybierać między misiową kurtką a klasyczną puchówką, bo znalazłam coś, co łączy zalety wizualne obu fasonów.

Za kurtkę z Pepco zapłaciłam 110 zł. Przyznam, że bardzo odpowiada mi taka cena, szczególnie że nie jest to kolejny zupełnie gładki model, lecz okrycie z ciekawie połączonymi materiałami. W mojej szafie zdecydowanie brakowało czegoś w takim stylu.

fot. pepco.pl

Kurtka pikowana z futerkiem ma wygodny krój i praktyczny kaptur. Nie opina sylwetki ani nie przytłacza nadmiarem materiału

Przy wyborze jesiennej kurtki zawsze zwracam uwagę na fason. Nie lubię okryć, które są tak dopasowane, że pod spód ledwo mieści się cienka bluzka. Z drugiej strony przesadnie obszerne modele też nie należą do moich ulubionych, bo czasami mam w nich wrażenie, że kurtka nosi mnie, a nie odwrotnie.

Ta z Pepco ma bardzo przyjemny, swobodny krój. Nie opina mocno sylwetki, ale też nie wygląda na bezkształtną. Jest lekko zaokrąglona i sięga mniej więcej do bioder, dzięki czemu zachowuje zgrabne proporcje. Taka długość jest dla mnie szczególnie wygodna podczas chodzenia, siadania czy prowadzenia samochodu.

Dużym atutem jest kaptur. Jesienią potrafię wyjść z domu przy całkiem ładnej pogodzie, a wracać już przy zimnym wietrze. Właśnie wtedy doceniam możliwość osłonięcia głowy bez konieczności noszenia ze sobą dodatkowej czapki. Tutaj kaptur jest obszerny i wykończony futerkiem, więc wygląda przyjemnie i pasuje do całego fasonu.

Lidl też ma boskie okrycie na jesień. Zobacz: Co tam kurtki i płaszcze. Modne 50-tki wykupują na potęgę ten hicior z Lidla. Robi talię i daje ciepełko

Brązowa kurtka na jesień ma kolor czekoladowego puddingu. Z kremem, karmelem i burgundem stworzy piękne połączenia

Czekoladowy brąz od pewnego czasu jest jednym z moich ulubionych kolorów na chłodniejsze miesiące. Ma w sobie coś przytulnego i eleganckiego, a przy tym nie jest tak surowy jak klasyczna czerń. Kurtka z Pepco ma właśnie taki głęboki, apetyczny odcień, który przypomina mi gęsty pudding czekoladowy.

Brąz szczególnie pięknie prezentuje się w towarzystwie jasnych, kremowych odcieni, które delikatnie go rozświetlają. Do swojej nowej kurtki będę więc chętnie dobierać śmietankową biel i jasny beż. Takie kolory tworzą z czekoladowym brązem spokojne, eleganckie połączenie. Nie ma tu mocnych kontrastów, ale całość nadal wygląda ciekawie i bardzo jesiennie.

Świetnym wyborem będzie również karmel. Jego cieplejszy, złocisty odcień pięknie współgra z głęboką czekoladą, tworząc harmonijną paletę. Kiedy będę miała ochotę na coś bardziej wyrazistego, postawię na burgund. To kolor, który znakomicie pasuje do czekoladowego brązu, dodając mu głębi.