Uwielbiam, kiedy po otwarciu szafy zamiast zapachu zamkniętych ubrań czuję delikatne perfumy. Podobnie mam z łazienką. Nawet najładniej urządzona nie daje mi tyle przyjemności, kiedy brakuje w niej świeżego, przyjemnego aromatu. Nie przepadam jednak za ciężkimi odświeżaczami, które od razu uderzają w nos. Wolę coś subtelniejszego, co kojarzy się z czystością, świeżym praniem i drogimi kosmetykami. Dlatego tak lubię zaglądać na półki z zapachami do domu. Ostatnio znalazłam tam coś, co szczególnie przypadło mi do gustu.

Karty zapachowe z Action kosztują grosze. Niektóre pachną mi jak kosmetyki Rituals

W Action trafiłam na perfumowane karty Limpro, które kosztują teraz 5,79 zł za opakowanie dwóch sztuk, czyli około 2,90 zł za jedną. Wcześniej kosztowały 6,49 zł, więc aktualnie można kupić je o 10% taniej. Niby niewielka obniżka, ale przy takiej cenie spokojnie można pozwolić sobie na kilka różnych zapachów.

Zobacz także:

Najbardziej zaciekawiło mnie jednak to, jak pachną. Po powąchaniu niektórych wersji od razu pomyślałam o piankach pod prysznic Rituals. Lubię ich charakterystyczne, otulające aromaty, które kojarzą mi się z wizytą w SPA. Oczywiście nie twierdzę, że karty Limpro pachną identycznie. Dla mojego nosa część kompozycji ma jednak bardzo podobny klimat, a różnica w cenie jest ogromna.

fot: action.com

Do wyboru jest kilka wariantów, między innymi Hamam & Eucalyptus, Floral & Sweet, Woody & Citrus, Mojito Lime, Woody & Floral oraz Baby Sweet. Każdy ma nieco inny charakter, więc nie trzeba ograniczać się do jednego aromatu w całym mieszkaniu.

Mnie szczególnie spodobał się pomysł, żeby jedną kartę zawiesić w szafie, a drugą wykorzystać w łazience. Nie trzeba szukać miejsca na kolejny flakonik ani ustawiać odświeżacza na widoku. Wystarczy zawiesić kartonik w wybranym miejscu.

Powiesiłam je w szafie i łazience. Tak można wykorzystać perfumowane karty Limpro

Największą zaletą takich kart jest dla mnie ich prostota. W szafie często trzymamy ubrania, po które sięgamy dopiero po kilku tygodniach. Swetry, kurtki czy zapasową pościel. Nawet gdy wszystko jest czyste, zamknięta przestrzeń nie zawsze pachnie tak świeżo, jak byśmy chciały.

Karta zapachowa może być przyjemnym dodatkiem. Można zawiesić ją na drążku, obok wieszaków, tak żeby nie dotykała bezpośrednio delikatnych ubrań. Producent dołącza sznureczek, więc nie trzeba niczego dodatkowo kupować.

Karty Limpro mają uwalniać zapach stopniowo, nawet przez 60 dni. To jednak maksymalny deklarowany czas działania. Intensywność aromatu zależy między innymi od temperatury, wilgotności i miejsca, w którym je zawiesimy.

W łazience taki drobiazg również ma sens, szczególnie gdy nie ma w niej okna. Można umieścić go w suchym miejscu, z dala od bezpośredniego kontaktu z wodą. Przyjemny zapach nie zastąpi oczywiście regularnego sprzątania i wentylacji, ale potrafi poprawić atmosferę w pomieszczeniu.
Producent poleca również umieszczenie jednej lub dwóch kart w worku odkurzacza, żeby ograniczyć nieprzyjemny zapach podczas sprzątania.

Zobacz też: W mojej łazience podłoga rano jest lodowata, ale mam sposób. Wydałam śmieszne 7 zł w Jysk i wreszcie mi ciepło w stopy

Trzeba tylko pamiętać, żeby sposób użycia był zgodny z instrukcją odkurzacza.

Zapach może utrzymywać się nawet 60 dni. Jest jednak jedna rzecz, o której trzeba pamiętać Przy tak niedrogich produktach zawsze zastanawiam się, czy zapach nie zniknie po kilku dniach. Limpro deklaruje działanie od 21 do maksymalnie 60 dni, zależnie od warunków. Gdy aromat zaczyna słabnąć, producent radzi delikatnie pomachać kartą, żeby go wzmocnić.

Nie każdemu przypadnie też do gustu ta sama intensywność. Osoby wrażliwe na perfumy mogą woleć umieścić kartę w większej szafie zamiast w malutkiej łazience. Trzeba również uważać na kontakt z delikatnymi powierzchniami, zwłaszcza skórą i wrażliwymi tkaninami.

Podoba mi się możliwość dobrania zapachu do konkretnego miejsca. Do szafy wybrałabym coś delikatnego i kwiatowego, a do łazienki świeższe nuty, na przykład eukaliptusowe lub cytrusowe. Dzięki temu aromaty nie muszą ze sobą konkurować.

Za niecałe 6 zł dostajemy dwie karty, które można rozdzielić między różne pomieszczenia. Dla mnie to całkiem rozsądny sposób na małą zmianę w domu bez kupowania drogich dyfuzorów. A skoro niektóre zapachy przypominają mi ulubione kosmetyki Rituals, chętnie wypróbuję też pozostałe wersje.