Porządek w domu wymaga ode mnie ostatnio coraz więcej sprytu, bo pokoje mam małe, a rzeczy chyba przybywa z każdym rokiem. Nie stać mnie na dodatkową szafę ani na wynajem komórki lokatorskiej, więc szukam takich rozwiązań, które nic nie zajmują, a zrobią różnicę. Coraz częściej podpatruję rozwiązań u mojej mamy i sąsiadki Halinki. Ta druga od miesięcy powtarzała mi, że Rossmannie dostępne są worki próżniowe, w które upycha wszystko od koców po sukienki komunijne wnuczki. Poszłam, sprawdziłam i wyszłam z paczką za jedenaście złotych.
Kołdry zimowe zajmowały pół pawlacza, a płaszcze wypadały mi na głowę
Przed organizacją szafy wyglądało to tak: zimowa kołdra z pierza od babci, druga kołdra letnia w zapasie, cztery poduszki z dawnych lat, dwa płaszcze zimowe, które muszą jeszcze poczekać do października i wiele innych rzeczy. Wypadały mi na głowę za każdym razem, kiedy sięgałam po walizkę. Nierzadko wyciągałam z góry ciężką kołdrę, a pół innych rzeczy leciało za nią jak w źle poukładanym magazynie warzyw. Worek próżniowy z Rossmanna ma 90 cm długości i 56 cm szerokości, czyli spokojnie mieści całą kołdrę razem z poszwą. Dałam do środka jedną z tych cięższych, zapięłam zamek błyskawiczny na górze, przyłożyłam odkurzacz do zaworu i w piętnaście sekund kołdra spłaszczyła się do rozmiaru gazety. Byłam w szoku, jakie to proste.
Zobacz także:
Odkurzacz, 15 minut i po sprawie. Worek próżniowy z Rossmanna banalnie prosty w obsłudze
Cały proces jest tak prosty, że aż się dziwię, dlaczego nie zrobiłam tego już dawno. Kładę worek na łóżku, wkładam do środka rzeczy złożone jak do walizki, zapinam zamek i przystawiam końcówkę odkurzacza do plastikowego zaworu na wierzchu. Włączam odkurzanie na 10 albo 15 sekund, powietrze schodzi jak z opróżnianego balona i worek staje się znacznie mniejszy niż wcześniej. Producent obiecuje 75 procent zaoszczędzonego miejsca i naprawdę tyle wychodzi (sprawdziłam miarką przed i po). Nie potrzebuję do tego męża, ani nikogo innego. Cały pawlacz uporządkowałam w kwadrans, a zwolniło się w nim tyle miejsca, że zmieściłam jeszcze dodatkową walizkę na wakacje i pudło rzeczami zimowymi. Opowiedziałam o tym znajomej i stwierdziła, że ten wykorzysta ten patent, a tymczasem opowiedziała mi o jeszcze jednym, ciekawym rozwiązaniu.Sama ma kawalerkę i upchnęła w tej szafce wszystkie bibeloty. To nowość z Sinsay, a już bestseller.
Fot. Rossmann
Worek próżniowy z Rossmanna to gadżet sezonowy. Wyjmuję, kiedy potrzebuję
Do worka próżniowego podchodzę tak, jak podchodzę do dobrego pudełka po butach: nie jest to mebel, tylko sezonowe rozwiązanie, i właśnie o to chodzi. Kiedy przyjdzie październik i wyciągnę z pawlacza kurtki, otworzę worek zamkiem błyskawicznym i wypuszczę powietrze z powrotem. Kołdra wróci do pełnego kształtu w minutę, a poszwa będzie tak samo świeża jak wtedy, kiedy ją tam włożyłam. Worek złożę na pół, schowam do szuflady, by tam czekał na wiosnę. Zdarzyło mi się użyć takiego samego worka na wyjazd do córki: spakowałam do niego dwie zimowe kurtki i grubą kołdrę, spłaszczyłam odkurzaczem, a walizka nagle się zamknęła. Producent obiecuje ochronę przed pyłem, wilgocią i molami. Halinka trzyma w takim worku swoją suknię ślubną od trzydziestu lat i wygląda ona wciąż jak nowa. Kołdra po pół roku w worku nie ma zapachu naftaliny, tego charakterystycznego stęchłego posmaku, jaki miały te, które trzymała wcześniej w kartonie. Materiał worka jest przejrzysty na tyle, że przez ściankę widzę, co jest w środku, więc nie muszę otwierać każdego z osobna, żeby przypomnieć sobie, gdzie schowałam letnie kurtki.
Kupiłam trzy sztuki, jedną wysłałam mamie. Za mniej niż jeden bilet do kina
Znajoma śmiała się ze mnie, że kiedy coś mi się spodoba, kupuję od razu kilka sztuk, jakbym była w hurtowni. W tym przypadku miała rację, bo w Rossku sięgnęłam po kolejny worek, a potem po następny, i wróciłam z torbą za trzydzieści trzy złote. Jeden worek dla siebie, drugi dla córki, która ma w swoim mieszkaniu tylko jedną szafę i wiecznie ratuje się kartonami i trzeci dla mamy w prezencie. Za tę samą kwotę nie kupiłabym na mieście nawet kawy z ciastkiem, a tu porządek w trzech mieszkaniach, w których od zawsze brakuje miejsca. Ten sam produkt w internetowych sklepach z akcesoriami do domu dostępny jest po dwadzieścia parę złotych za sztukę, więc kupując trzy w Rossmannie wychodzi znacznie taniej. Mama zadzwoniła do mnie po tygodniu z podziękowaniami i powiedziała, że pierwszy raz w życiu ma w komodzie zapasową kołdrę, o którą się nie zmartwi, że zjedzą ją mole. Poleciła mi też kolejne fajne rozwiązanie do domowej organizacji. Ten trzypoziomowy wózek z Sinsay to hit do mikro kuchni za mniej niż 5 dyszek. Zmieści 3x więcej niż szafka.
Obserwuj nas na Google







