Lato powoli ustępuje miejsca jesieni, a wraz ze zmianą pory roku nieco inaczej zaczynam urządzać swój balkon. Nadal chcę spędzać tam wieczory, ale teraz znacznie bardziej zależy mi na przytulnym świetle i dekoracjach, które sprawdzą się również podczas pochmurnej pogody. Szczególnie że we wrześniu coraz szybciej robi się ciemno. Nie chcę jednak prowadzić na balkon przedłużaczy ani rezygnować z lampek tylko dlatego, że skończyły się długie, słoneczne dni. Na szczęście znalazłam rozwiązanie, które dobrze wpisuje się w moje jesienne plany.

Latarenka z Lidla zastąpiła mi solarne dekoracje. Za 34,99 zł mam efekt migoczącego płomienia

Latem mój balkon był pełen solarnego oświetlenia. Na balustradzie wisiała świetlna girlanda, a na stoliku stało kilka mniejszych lampek. To rozwiązanie świetnie sprawdzało mi się przez ostatnie miesiące, bo słońce operuje na moim balkonie praktycznie przez cały dzień. Lampki mogły się więc porządnie naładować, a wieczorem automatycznie rozświetlały całą przestrzeń. Teraz jednak mamy prawdopodobnie jedne z ostatnich tak ciepłych i słonecznych dni, dlatego solary powoli chowam do pudeł.

Zobacz także:

Zaczęłam więc szukać czegoś, co jesienią nie będzie uzależnione od liczby słonecznych godzin. Na stronie Lidla wypatrzyłam niewielkie latarenki LED LIVARNO home za 34,99 zł za sztukę. Działają na baterie, dlatego nie potrzebują ani słońca, ani dostępu do gniazdka. Nie muszę również ciągnąć po balkonie żadnych kabli czy przedłużaczy. Stwierdziłam, że właśnie czegoś takiego potrzebuję i zamówiłam od razu trzy sztuki.

Latarenki stoją już na moim balkonie i najbardziej podoba mi się efekt migotania ciepłobiałego światła. Przypomina płomień prawdziwej świecy, więc wieczorem robi się naprawdę „cozy”. Mogę ustawić je na stoliku czy podłodze i od razu stworzyć przytulniejszą atmosferę. Latarenka z Lidla tak mi się spodobała, że zdążyłam już polecić ją znajomym – za niewielką kwotę daje naprawdę efektowną dekorację na jesienne wieczory.

Lampka na balkon występuje w kilku kształtach. Czarny wariant zdążył się już wyprzedać

Do wyboru były trzy warianty różniące się przede wszystkim kształtem. Okrągła latarenka ma około 18 cm średnicy i 18 cm wysokości, stożkowa około 19 x 20 cm, natomiast bulwiasta około 18 x 21 cm. Wszystkie wykonano ze stali, a ich ażurowa konstrukcja sprawia, że światło może być dobrze widoczne pomiędzy pionowymi elementami obudowy.

fot. lidl.pl

Czarna wersja zdążyła się już wyprzedać, co pokazuje, że latarenki wzbudziły zainteresowanie. Mnie jednak od początku bardziej podobały się jasne warianty. Są delikatniejsze wizualnie i dobrze wtapiają się w aranżację mojego balkonu, zamiast mocno się na jej tle odcinać. Sam kształt również jest na tyle prosty, że łatwo połączyć je z innymi jesiennymi dekoracjami.

Plusem jest także możliwość wykorzystania ich nie tylko na balkonie. Producent przewidział latarenki zarówno do wnętrz, jak i na zewnątrz, a obudowa ma stopień ochrony IP44 i jest odporna na zachlapanie wodą. Kiedy więc zrobi się już zbyt chłodno na balkonowe wieczory, mogę przenieść je do mieszkania i ustawić chociażby na komodzie czy parapecie.

Boskie dekoracje na jesień ma też Ikea. Zobacz: Poszłam do IKEA po jesienny wieniec, ale takiej bordo petardy za 39,99 zł się nie spodziewałam. W połączeniu z antracytem - bajka

Timer sam uruchamia oświetlenie balkonu. To właśnie tej funkcji szukałam po schowaniu solarów

W lampkach solarnych najbardziej lubiłam ich bezobsługowość. Przez dzień ładowały się na słońcu, a gdy robiło się ciemno, zaczynały świecić bez mojego udziału. Obawiałam się więc, że po przejściu na oświetlenie bateryjne będę musiała codziennie pamiętać o włączaniu i wyłączaniu każdej dekoracji osobno. Właśnie dlatego funkcja timera w latarenkach z Lidla tak mocno mnie przekonała.

Timer działa przez 6 godzin i automatycznie powtarza cykl w rytmie dobowym. Mogę więc ustawić latarenki tak, żeby uruchamiały się o wybranej porze wieczorem, świeciły przez sześć godzin, a następnego dnia ponownie włączyły się o tej samej godzinie. Każda latarenka jest zasilana dwiema bateriami AA, które znajdują się już w zestawie. Pozostaje mi więc jedynie co jakiś czas wymienić je, gdy się wyczerpią. Dzięki temu jesienne oświetlenie balkonu nadal może działać praktycznie bez mojego udziału, a nawet podczas kilku pochmurnych dni z rzędu wieczorem mam tam ciepłe, migoczące światło.