Lubię, kiedy stół jest ładnie nakryty, nawet jeśli nie szykuję wielkiego przyjęcia. Nie potrzebuję do tego porcelany na specjalne okazje ani wymyślnych dekoracji. Uważam, że najważniejszy jest obrus. Jesienią i zimą szczególnie zwracam uwagę na takie drobiazgi. W końcu okazji do spotkań jest znacznie więcej. Nie chciałam jednak stawiać na typowo świąteczny wzór. Właśnie dlatego skupiłam się na sztruksowej propozycji Action.

WIDEO…

player placeholder

Druga połowa roku to u mnie czas rodzinnych spotkań i długich rozmów. To dlatego zaczęłam szukać nowego obrusu do jadalni

Kiedy kończy się lato, mam wrażenie, że kalendarz zaczyna zapełniać się znacznie szybciej. Najpierw wypada 1 listopada, potem andrzejki, mikołajki, Wigilia i Nowy Rok. Do tego dochodzą zwykłe niedzielne popołudnia. Właśnie wtedy najbardziej doceniam duży stół. Nie musi być idealnie udekorowany, ale lubię, kiedy wygląda schludnie i przytulnie. Wystarczy, że rozłożę obrus, postawię filiżanki i wyjmę coś słodkiego. Od razu robi się bardziej domowo.

Przez długi czas korzystałam głównie z dwóch rodzajów nakryć. Na co dzień wybierałam proste, gładkie tkaniny, a na Boże Narodzenie wyciągałam obrusy z haftowanymi gwiazdkami albo czerwonymi wzorami. Problem w tym, że te drugie po kilku dniach przestawały pasować do wystroju mieszkania. W styczniu znów trzeba było je prać, składać i chować na następny rok.

Zobacz także:

Tym razem postanowiłam poszukać czegoś bardziej uniwersalnego. Zależało mi na obrusie, który będzie wyglądał odświętnie podczas Wigilii, ale równie dobrze sprawdzi się w lutym, kwietniu czy podczas letniego obiadu. Nie chciałam kupować kolejnej rzeczy przeznaczonej wyłącznie na kilka grudniowych dni. Na szczęście w Action trafiłam na uniwersalny ideał.

Sztruksowy obrus z Action kosztuje 44,95 zł i wygląda znacznie drożej. Kremowy kolor i prążkowana faktura robią swoje

Na pierwszy rzut oka ten obrus nie przypomina typowych świątecznych tekstyliów. Nie ma na nim choinek, reniferów ani napisów. Zamiast tego jest jasny, ciepły odcień przypominający waniliowy krem i wyraźne, regularne prążki. Właśnie ta powierzchnia zwróciła moją uwagę. Materiał wygląda jak sztruks, a wypukłe ryflowanie nadaje mu ciekawą strukturę. Dzięki temu obrus nie potrzebuje dodatkowych zdobień. Nawet rozłożony na pustym stole wygląda bardziej dekoracyjnie niż zwykła, gładka tkanina.

Obrus ze sztruksu z Action kosztuje 44,95 zł. Ma wymiary 145 × 250 cm i występuje w różnych kolorach. Kremowy wariant szczególnie mi się spodobał, ponieważ jest jasny, ale nie tak chłodny jak śnieżna biel.

obrus Action
fot. materiały własne/Story.pl

To ważna różnica. Czysta biel potrafi wyglądać bardzo elegancko, jednak przy drewnianych meblach i ciepłym oświetleniu czasami wydaje mi się zbyt surowa. Kolor vanilla cream jest łagodniejszy. Dobrze współgra z beżem, brązem, zielenią i złotymi dodatkami, które często pojawiają się w mojej jadalni. Spodobały mi się również proporcje obrusu. Długość 250 cm daje sporo możliwości.

Największą zaletą tego modelu jest dla mnie jednak jego całoroczny charakter. W grudniu można zestawić go ze świąteczną zastawą, a kilka tygodni później z prostymi talerzami i świeżymi kwiatami. Nie trzeba zmieniać obrusu, wystarczy wymienić dodatki.

Obrus w kolorze vanilla cream pasuje do świątecznej i codziennej zastawy. Tak urządziłabym z nim stół na różne okazje

Najbardziej cenię sobie dodatki do domu, które można wykorzystać na kilka sposobów. Właśnie dlatego już podczas oglądania kremowego obrusu z Action zaczęłam wyobrażać sobie różne nakrycia. Inne na Wigilię, inne na niedzielny obiad, a jeszcze inne na zwykłą kawę z koleżanką.

Na święta połączyłabym go przede wszystkim z białą ceramiką i złotymi akcentami. Jasne talerze nie gryzłyby się z fakturą materiału, a cienka złota obwódka na naczyniach albo sztućce w ciepłym odcieniu metalu dodałyby całości elegancji. Na środku stołu ustawiłabym niski stroik z zielonych gałązek. Nie musi być duży. Kilka gałązek świerku lub jodły, szyszki i małe ozdoby wystarczą, żeby stworzyć świąteczny nastrój. Do tego lniane serwetki przewiązane sznurkiem albo wąską wstążką.

To również może cię zainteresować: Za oknem szaruga, a u mnie złoty las pełen reniferów. W Sinsay znalazłam delikatne zazdrostki z połyskującym haftem, tylko 13 zł

A co po Bożym Narodzeniu? W styczniu zostawiłabym obrus na stole, ale schowałabym wszystkie typowo świąteczne ozdoby. Zamiast stroika postawiłabym ceramiczny dzbanek z gałązkami eukaliptusa albo niewielki wazon z kwiatami. Do tego drewniana taca i świecznik. Taka aranżacja pasowałaby do zimowych wieczorów, ale nie kojarzyłaby się już wyłącznie ze świętami.

Wiosną zmieniłabym dodatki na delikatniejsze. Jasnoróżowe tulipany, zielone serwetki i proste białe talerze stworzyłyby świeże, lekkie nakrycie. Kremowy materiał byłby dla nich spokojnym tłem. Nie trzeba przecież co sezon kupować obrusu w innym kolorze. Z kolei latem widziałabym na nim plecione podkładki i szklany dzbanek z wodą, cytryną oraz miętą. Naturalne dodatki dobrze współgrają z jasnymi tekstyliami. Drewniane deski do serwowania pieczywa czy owoców również pasowałyby do takiego zestawienia.