Jesienią coraz częściej zapraszam kogoś na kawę, bo długie posiedzenia przy stole znowu zaczynają mieć swój urok. Nie przygotowuję wtedy wymyślnych dekoracji. Zaparzam kawę, wyciągam ciasto i staram się podać je trochę ładniej niż na zwykłym talerzu. Mam słabość do naczyń, które pamiętam z rodzinnego domu. Babcia miała kilka takich skarbów schowanych głęboko w kredensie i pojawiały się na stole tylko przy ważniejszych okazjach. Właśnie dlatego ta patera od razu uruchomiła mi wspomnienia.

Teściowa od razu nazwała ją kryształem. Tak naprawdę to fakturowane szkło na złotej podstawie

Postawiłam ją na stole bez większego zastanowienia, a teściowa od razu zaczęła oglądać. „A na jaką to okazję wyciągnęłaś taki kryształ?” zapytała. Musiałam ją szybko sprostować, bo żadnego rodzinnego skarbu z kredensu tutaj nie ma. Pepco podaje jasno, że patera została wykonana ze szkła. To jej nieregularna struktura daje tak dekoracyjny efekt. Na zdjęciu widać to bardzo dobrze. Szkło nie jest idealnie gładkie, ma wyraźną fakturę, która załamuje światło i sprawia, że całość wygląda ciekawiej. Do tego dochodzi lekko falowana krawędź. Mnie jej forma przypomina rozchylony szklany kwiat. Nie jest to jednak określenie producenta, tylko moje skojarzenie z wyglądem patery.

Zobacz także:

Największą robotę robi złota podstawa. Jest szeroka i podwyższona, dzięki czemu szklana część nie leży płasko na stole. To prosty zabieg, ale właśnie przez niego szklana patera przypomina mi naczynia, które kiedyś stały za szybą w kredensie i czekały na niedzielny obiad albo imieniny.

fot. pepco.pl

Szarlotka i drożdżowiec od razu dostają lepszą oprawę. Patera ma 26 cm średnicy i nadaje się do kontaktu z żywnością

Ładny wygląd to jedno, ale nie chciałam kolejnego przedmiotu, który wyłącznie zbiera kurz. W tym przypadku mamy normalną paterę przeznaczoną do serwowania jedzenia. Pepco podaje, że produkt nadaje się do kontaktu z żywnością. Średnica wynosi 26 cm. To rozmiar, który widzę przede wszystkim przy domowych słodkościach. Kładę na niej kawałki szarlotki, drożdżówki albo niewielkie ciasteczka do kawy. Sprawdza się też przy owocach czy innych drobnych przekąskach. Sama patera jest na tyle dekoracyjna, że nie dokładam już do niej wymyślnych serwetek ani innych ozdób.

Chcesz więcej korzystnych okazji cenowych? To też warto sprawdzić: Kupiłam teściowej na prezent, a ta się obraziła. "Nie jestem starą babą". To zabrałam i mam cieplutkie stópki. Wełna na jesień to sztos

Podoba mi się również kontrast przezroczystego szkła ze złotą podstawą. Dzięki temu naczynie przyciąga uwagę, ale nie narzuca koloru tego, co na nim podaję. Jesienią stawiam obok filiżanki, dzbanek z herbatą i już mam stół gotowy na dłuższą pogawędkę. Nie znajduję natomiast na stronie produktu informacji o możliwości mycia w zmywarce, więc tego nie zakładam. Przy takich dekoracyjnych naczyniach zawsze sprawdzam oznaczenia znajdujące się na konkretnym egzemplarzu przed pierwszym myciem.

Wygląda jak coś zachowanego na specjalne okazje. Ja nie zamierzam trzymać jej przez pół roku w kredensie

To chyba największa różnica między mną a moją babcią. Ona miała zastawę na co dzień i tę „lepszą”, której jako dziecko właściwie nie wolno mi było dotykać. Pamiętam szklane misy, patery i kieliszki ustawione za szybą. Czekały cierpliwie na święta, imieniny albo wizytę kogoś ważnego. Ja takiego podziału już nie stosuję. Ładne rzeczy mają mi umilać zwykły wtorek, a nie czekać na wydarzenie, które pojawia się trzy razy w roku. Dlatego na tej paterze równie dobrze ląduje domowe ciasto, jak kilka kupionych ciastek, gdy koleżanka wpada bez zapowiedzi.

Pepco umieściło ten model w kolekcji Kwiatowa Elegancja. W tej samej linii są też między innymi filiżanki, szklane dodatki oraz złote elementy do nakrycia stołu. Sama patera dobrze broni się jednak bez całego kompletu. I to akurat mi odpowiada. Nie chcę kupować dziesięciu nowych rzeczy tylko po to, żeby jedna pasowała do drugiej. Łączę tę złotą nóżkę z tym, co już stoi w szafce. Prosta biała filiżanka, zwykły talerzyk i dzbanek spokojnie wystarczą.

Złota nóżka robi wrażenie, ale cena szybko sprowadza na ziemię. To jeden z tych dodatków, które lubię najbardziej

Najzabawniejsza była mina teściowej, kiedy powiedziałam, skąd pochodzi patera. Przyglądała się jej jeszcze przez chwilę, jakby chciała znaleźć jakiś haczyk. A ja właśnie za takie odkrycia lubię zaglądać na półki z dodatkami do domu. Nie chodzi mi o udawanie, że niedrogi produkt jest kosztownym kryształem czy ręcznie wykonanym szkłem. Nie jest. Producent nazywa go po prostu szklaną paterą na złotej podstawie i dokładnie tego określenia się trzymam. Cały efekt robią forma, faktura i lekko pofalowany brzeg.

Dla mnie wygląda trochę jak szklany kwiat postawiony na złotym postumencie. I właśnie ten detal sprawia, że zwykły kawałek ciasta dostaje ładniejszą oprawę. Nie potrzebuję przy tym rodzinnego jubileuszu ani niedzielnego obiadu na dwanaście osób. Teściowa nadal żartuje, że skoro wyciągnęłam „kryształ”, to następnym razem powinnam przynajmniej upiec coś sama. Nie obiecuję. Kupna szarlotka na szklanym kwiecie też prezentuje się całkiem nieźle.