Rozmaite źródła światła robią w mieszkaniu prawdziwy klimat. A że bardzo lubię zmiany i przynajmniej raz w miesiącu robię metamorfozę w swoim salonie albo sypialni, z reguły wybieram takie gadżety do mieszkania, z którymi małe przemeblowanie jest możliwe. Dlatego, gdy kupuję lampki na balkon wybieram solary, a do mieszkania takie, które są na baterie. Nie trzeba ich podłączać do kontaktu i można swobodnie przestawiać w różne miejsca, nie przejmując się dostępem do źródła prądu.

Kolor jak z poprzedniej epoki. Teściowa kupiła sobie taką samą

Mój najnowszy hit znalazłam w KIK. Tej lampki pozazdrościła mi nawet teściowa. A to dlatego, że jak mi powiedziała kolor tejże lampki – brązowy melanż z elementami złotych refleksów – kojarzy jej się z dekoracjami, które królowały w mieszkaniach w PRL. Przedmiot ma kształt grzybka, choć odrobinę różni się od typowych lampek mushroom, bo ma nieco delikatniej zarysowany kapelusz i bardziej pękatą nóżkę. Niemniej wygląda jak grzybek. Rozmiar ma niewielki – 15 cm wysokości i jakieś 9 cm średnicy. Jest wykonana ze szkła i ma tłoczona fakturę – w dotyku czuć, a i oczami widać, że nóżka i kapelusz mają żebrowanie, które robi bardzo dekoracyjny efekt.

Zobacz także:

Fot. kik.pl

Wygodne źródło światła bez kabla. Cena bardzo atrakcyjna

W środku lampki znajduje się 10 ledowych źródeł światła o ciepłej barwie, które są rozproszone wewnątrz szklanej struktury. Razem z niejednolitym kolorem, plamkami różnych odcieni złota i brązu, dają przyjemne dla oka wrażenie rozświetlonej mozaiki. Po włączeniu lampka wygląda jak przedmiot z efektem spękanego szkła. No i najważniejsze – jest na baterie. Potrzebne są do niej dwa paluszki AAA. Dzięki czemu można ją postawić niemal wszędzie. U mnie stoi na stole w salonie, ale gdy mam gości przestawiam ją sobie na słupek, gdzie trzymam fotografie – wtedy pięknie oświetla mi stare, rodzinne zdjęcia. Robotę robi też cena – 19 zł to niewielki koszt za taki stylowy dodatek.

Jeśli lubisz lampki na baterie, przeczytaj, jaką fajną wyhaczyła nasza redaktorka w Jysku: Designerska, a najtańsza w mojej sypialni. Lampka świeci bez prądu, ma ściemnianie na dotyk, a ten przydymiony fiolet to hit

Dodatek uniwersalny. Pasuje do wielu wnętrz

Lampka ta będzie, moim zdaniem, bardzo dobrze prezentować się jako dekoracja nawiązująca do zbliżającej się jesieni. Planuję ustawić ją w kąciku, gdzie niedługo trafi doniczka z wrzosami i ceramiczna figurka dyni. Niemniej lampka jest tak urocza, że przez cały rok będę ją sobie eksponować w salonie. Uważam, że ten dodatek w stylu vintage będzie pasować także do wnętrz rustykalnych, takich z klimatem rodem z PRL, a nawet ze względu na swój kolor i kształt, tam gdzie króluje boho.