Długie listopadowe wieczory najchętniej spędzam w domu z kubkiem gorącej herbaty i ulubioną książką. Lubię wtedy zapalić świeczkę, przygasić górne światło i otulić się kocem. Ostatnio zaczęłam też rozglądać się za dodatkami, które wprowadzą trochę zimowego klimatu, ale nie będą typowymi świątecznymi ozdobami. Chciałam czegoś delikatnego, co zostanie ze mną również po Bożym Narodzeniu. W Sinsay wypatrzyłam ceramiczne cudeńko, któremu nie potrafiłam się oprzeć.

Ceramiczny kominek z Sinsay kosztuje niecałe 13 zł. Ażurowe śnieżynki wyglądają jak z koronki

Kiedy zobaczyłam ten ceramiczny kominek z Sinsay, od razu skojarzył mi się z maleńką zimową latarenką. Ma śnieżnobiały kolor, delikatnie zaokrąglony kształt i piękne ażurowe zdobienia. W jego ściankach wycięto śnieżynki o różnych kształtach, które wyglądają niemal jak ręcznie wykonana koronka.

Zobacz także:

Największe wrażenie robi jednak po zapaleniu świeczki. Przez niewielkie otwory prześwituje ciepły blask płomienia, dzięki czemu śnieżynki zaczynają delikatnie migotać. Wygląda to trochę tak, jakby wewnątrz ceramicznej ozdoby ukryto maleńkie ognisko. Szczególnie pięknie prezentuje się po zmroku, kiedy w pokoju jest już ciemno.

Podoba mi się również jego prostota. Nie ma krzykliwych kolorów, brokatu ani dużych świątecznych napisów. Biała ceramika sama w sobie wygląda elegancko, a zimowe ornamenty nadają jej przytulnego charakteru.

Za ten drobiazg trzeba zapłacić dokładnie 12,99 zł. Moim zdaniem to naprawdę niewiele jak za tak efektowną dekorację. Kominek wygląda jak ozdoba z małej pracowni ceramicznej, a przy okazji ma jeszcze jedną bardzo przyjemną funkcję.

fot. sinsay.com

W środku migocze żywy płomień. Pachnący wosk wypełnia salon ulubionym aromatem

To nie jest zwykła figurka do postawienia na półce. Ceramiczny kominek zapachowy ma specjalne miejsce na świeczkę typu tealight oraz niewielką miseczkę w górnej części, do której wkłada się wosk zapachowy. Dzięki temu można jednocześnie cieszyć się ciepłym światłem i pięknym aromatem.

Cały sposób działania jest bardzo prosty. Ciepło świeczki stopniowo roztapia wosk, uwalniając zapach, który zaczyna rozchodzić się po pomieszczeniu. Intensywność aromatu zależy oczywiście od wybranego wosku.

Na listopadowe wieczory najchętniej wybieram ciepłe, otulające kompozycje. Uwielbiam zapach wanilii, karmelu, cynamonu czy pieczonego jabłka. W grudniu chętnie zamienię je na korzenne nuty z dodatkiem pomarańczy, które od razu kojarzą mi się ze świętami.

Dużą zaletą takiego rozwiązania jest możliwość zmieniania zapachu według własnego nastroju. Nie trzeba kupować nowej świecy w ozdobnym słoiku za każdym razem, kiedy ma się ochotę na inny aromat. Wystarczy sięgnąć po kolejny wosk.

W Sinsay dorwałam więcej perełek. Zobacz: Mąż kazał mi się uspokoić z ozdobami, a ja nawet firanki świąteczne dorwałam. Koronkowe, z haftem i za 4 dyszki

Biała ceramika pasuje do każdego wnętrza. Tak dekoruję nią mieszkanie zimą

Najbardziej lubię dekoracje, które nie wymagają przemeblowania całego pokoju. Ten biały kominek zapachowy świetnie komponuje się z jasnym drewnem, beżowymi dodatkami i naturalnymi tkaninami. Jego delikatne zdobienia pasują zarówno do wnętrz skandynawskich, jak i bardziej klasycznych aranżacji.

Ja postawiłam swoje cudeńko na komodzie w salonie, obok niewielkiego ceramicznego wazonu i kilku zimowych gałązek. Biały kolor pięknie kontrastuje z ciemniejszym drewnem, a wieczorem ażurowe wzory tworzą przyjemny, dekoracyjny efekt. W grudniu planuję dołożyć obok kilka szyszek, małą choinkę i świąteczne figurki. Nie potrzebuję jednak wielu dodatkowych ozdób, ponieważ same śnieżynki wyglądają wystarczająco efektownie.

Taki kominek może również zdobić sypialnię czy niewielki kącik wypoczynkowy. Nie zajmuje wiele miejsca, dlatego sprawdzi się nawet w małym mieszkaniu. Co najważniejsze, nie będę musiała chować go zaraz po świętach. Zimowy wzór pasuje przecież również do styczniowych i lutowych wieczorów.