Jeszcze kilka lat temu koniec sezonu oznaczał dla mnie przede wszystkim sprzątanie grządek. Teraz patrzę na dojrzałe warzywa zupełnie inaczej, bo część z nich zostawiam specjalnie z myślą o kolejnych uprawach. Dzięki temu wiosną nie zaczynam od wizyty w sklepie ogrodniczym i kupowania kolejnych paczek. Wrzesień jest świetnym momentem, żeby pomyśleć o przyszłorocznych zbiorach, choć trzeba wiedzieć, z których roślin rzeczywiście warto pozyskiwać nasiona.

Warzywnik prowadzę od lat. Kiedyś co sezon zostawiałam sporo pieniędzy w sklepach ogrodniczych

Własny warzywnik mam od wielu lat i na początku podchodziłam do niego zupełnie inaczej niż teraz. Każdej wiosny kompletowałam nasiona, dokupowałam sadzonki, ziemię, nawozy i różne preparaty. Pojedyncza paczka nie kosztowała wiele, ale kiedy potrzebowałam kilkunastu różnych, wydatki szybko zaczynały się sumować. Do tego dochodziła pokusa testowania kolejnych odmian.

Zobacz także:

Z czasem nauczyłam się wykorzystywać to, co już rośnie na grządkach. Robię własny kompost, część materiałów wykorzystuję ponownie, a zamiast co roku kupować komplet nasion, zbieram je z własnych warzyw. To jedna z tych oszczędności, które z początku wydają się niewielkie, ale po kilku sezonach naprawdę zaczyna być je widać.

Jest jeszcze jedna zaleta. Z jednej dorodnej rośliny mogę pozyskać znacznie więcej nasion, niż potrzebuję na następną wiosnę. Część zostawiam jako zapas, a częścią mogę wymienić się z innymi działkowcami. W ten sposób mój warzywnik z roku na rok staje się bardziej samowystarczalny.

Zbieranie nasion warzyw robię właśnie we wrześniu. Wybieram tylko najlepsze i zdrowe egzemplarze

Wrzesień to dla mnie jeden z ważniejszych miesięcy na zbieranie nasion. Wiele warzyw kończy już wtedy plonowanie, a owoce pozostawione na wybranych roślinach zdążyły osiągnąć pełną dojrzałość.

Nasiona można w tym okresie pozyskiwać między innymi z pomidorów, papryki, fasoli, grochu, ogórków, cukinii czy dyni. W przypadku fasoli i grochu najlepiej pozostawić część strąków na roślinach aż do wyschnięcia. Z kolei owoce pomidora, papryki, ogórka, dyni czy cukinii przeznaczone na materiał siewny powinny być w pełni dojrzałe.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Do zbioru wybieram zdrowe, dobrze rozwinięte rośliny i dorodne owoce. Nie pobieram materiału z egzemplarzy wykazujących objawy chorób. Trzeba też pamiętać o jednej ważnej kwestii. Najbardziej przewidywalne rezultaty daje zbieranie nasion z ustalonych odmian, a nie mieszańców oznaczanych jako F1. Nasiona z tych drugich mogą wykiełkować, ale uzyskane z nich rośliny nie muszą powtórzyć cech warzywa, z którego zostały zebrane. Przy dyniach, cukiniach czy ogórkach dodatkowym problemem może być krzyżowanie się niektórych odmian.

Nasiona z własnego ogrodu najpierw dobrze suszę. Wiosną wysiewam je krok po kroku

Samo wyjęcie nasion z warzywa to dopiero początek. Jeśli mają przetrwać kilka miesięcy i nadawać się do siewu, trzeba odpowiednio je przygotować. Nasiona z mięsistych owoców oczyszczam z resztek miąższu, natomiast suche strąki fasoli czy grochu otwieram dopiero wtedy, gdy są dobrze wysuszone. Następnie pozostawiam materiał w przewiewnym miejscu do dokładnego wyschnięcia.

To również może cię zainteresować: Pominęłam raz i surfinie szybko przekwitły. Wystarczy 1 min roboty i są piękne do października bez drogich nawozów

Gotowe nasiona przesypuję do papierowych kopert. Każdą opisuję nazwą warzywa, odmianą, jeśli ją znam, oraz rokiem zbioru. Przechowuję je w suchym, chłodnym i ciemnym miejscu. Dzięki temu wiosną nie muszę zastanawiać się, co właściwie znajduje się w poszczególnych opakowaniach.

Przed rozpoczęciem kolejnego sezonu postępuję w kilku prostych krokach:

  • sprawdzam termin siewu konkretnego gatunku,
  • wybieram pełne, nieuszkodzone nasiona,
  • w przypadku starszego materiału robię prostą próbę kiełkowania na wilgotnym ręczniku papierowym,
  • pomidory, paprykę czy ogórki wysiewam na rozsadę w terminie odpowiednim dla danego gatunku,
  • fasolę i część innych warzyw sieję bezpośrednio do gruntu dopiero wtedy, gdy pozwala na to temperatura.