Jeszcze kilka lat temu jesienne dekoracje w moim domu ograniczały się do świec i kilku ozdobnych poduszek. Teraz z każdym sezonem dochodzi coś nowego i powoli zaczynam zauważać, że naprawdę zrobiło się tego sporo. Mimo to, gdy tylko zobaczę ciekawy sezonowy dodatek, trudno mi przejść obok niego obojętnie. Zawsze znajdzie się przecież jeszcze kawałek wolnej komody albo półki. Ostatnią perełkę znalazłam w Lidlu.

Mąż zapytał, czy naprawdę tego potrzebujemy. Dyniowa dekoracja z Lidla szybko go przekonała

Kiedy kurier dostarczył paczkę z Lidla i wyjęłam z niej kolejną jesienną dekorację, reakcja męża była dokładnie taka, jakiej się spodziewałam. Złapał się za głowę i zapytał, czy naprawdę potrzebujemy następnej. Postawiłam ją jednak na komodzie i stwierdziłam, że z oceną powinien poczekać do wieczora. Kiedy zrobiło się ciemno, włączyłam dekorację i wtedy okazało się, że nie jest to kolejny bibelot, który ma po prostu stać na półce. Ciepłe, białe światło przebijające przez fakturowane szkło podkreśla kształt dyni i tworzy wokół niej delikatną poświatę. Efekt spodobał się nawet największemu sceptykowi w naszym domu.

Zobacz także:

Dyniowa dekoracja z Lidla kosztuje tylko 22,99 zł i działa na dwie baterie AA, które znajdują się w zestawie. Nie trzeba więc szukać miejsca blisko gniazdka ani prowadzić kabla po komodzie. Jest też 6-godzinny timer z automatycznym powtarzaniem w rytmie dobowym. Wystarczy uruchomić go o wybranej porze, a dekoracja będzie później włączała się automatycznie.

Świecąca dynia występuje w 3 wariantach. Ja wybrałam złotą z postarzanego szkła

Do wyboru są trzy warianty, które różnią się nie tylko kolorem, ale również kształtem. Dwie dynie są pomarańczowe, a jedna złota. Pierwsza pomarańczowa oraz złota mają klasyczną, dobrze znaną formę dyni – są niskie, szerokie i mocno zaokrąglone, z wyraźnymi żłobieniami biegnącymi od góry do dołu. Trzecia propozycja wygląda zupełnie inaczej. Jest wyższa, smuklejsza i podłużna, przez co odbiega od typowego, pękatego kształtu.

fot. lidl.pl

Mnie najbardziej spodobała się złota wersja. Ma około 15 cm średnicy oraz 14,4 cm wysokości, dlatego jest dobrze widoczna na komodzie czy stoliku, ale jednocześnie nie zajmuje dużo miejsca. Najciekawiej prezentuje się samo szkło. Nie jest idealnie gładkie i jednolicie złote. Ma nakrapianą, lekko postarzaną powierzchnię, przez którą po włączeniu przebija ciepłe światło. Dzięki temu za dnia dynia pełni funkcję zwykłej ozdoby, a wieczorem zupełnie zmienia charakter. Złoty wariant łatwo też połączyć z beżami, brązami, drewnem czy innymi ciepłymi kolorami, które jesienią naturalnie pojawiają się w moim mieszkaniu.

Lidl ma więcej hitów. Zobacz: Poszłam do Lidla po kawę, a tam cały zestaw Turbo od Viledy. W takiej cenie zniknie do soboty, wzięłam od razu

Dekoracje jesienne opanowały mój dom. Motyw dyni pojawia się już nie tylko na półkach

Dynie od kilku sezonów są jednym z najbardziej charakterystycznych jesiennych motywów i dawno przestały kojarzyć mi się wyłącznie z Halloween. Teraz występują w znacznie spokojniejszym wydaniu – złotym, kremowym, szklanym czy ceramicznym. Dzięki temu można potraktować je jak sezonowy odpowiednik kwiatów lub świec i zostawić w domu nie tylko na kilka dni pod koniec października.

U mnie kolekcja również powoli się rozrasta. Oprócz stojących dekoracyjnych dyń mam już sporo dodatków ozdobionych tym charakterystycznym wzorem. Jesienią wyciągam poduszki i koce w dynie, a motyw pojawia się też na kubkach, miseczkach i innych naczyniach. Lubię zestawiać te rzeczy ze świecami, suszonymi liśćmi i tekstyliami w ciepłych odcieniach. Nie ustawiam jednak wszystkiego w jednym miejscu. Kilka dyniowych akcentów rozłożonych po mieszkaniu daje znacznie lżejszy efekt.