Jesień jeszcze na dobre się nie skończyła, a ja już powoli kompletuję garderobę na zimę. Wolę zrobić to wcześniej niż później biegać po sklepach, kiedy nagle przyjdą pierwsze mrozy. Zresztą mam wrażenie, że najciekawsze rzeczy często pojawiają się w sprzedaży właśnie przed sezonem. Tym razem postanowiłam rozejrzeć się za czymś wygodnym na chłodne dni. Podczas przeglądania nowości w Sinsay trafiłam na propozycję, której nie chciałam odpuścić.
Wysoka cholewka osłania kostki przed chłodem. Gruba podeszwa i wygodny krój przekonały mnie do śniegowców z Sinsay
Od dawna szukałam zimowych butów, które nie kończą się tuż pod kostką. Nie znoszę tego momentu, kiedy podczas chodzenia nogawka spodni podjeżdża do góry, a zimne powietrze dostaje się dokładnie tam, gdzie nie powinno. Dlatego gdy zobaczyłam nowe śniegowce w Sinsay, od razu zwróciłam uwagę na ich krój.
Zobacz także:
Buty mają wysoką, szeroką cholewkę, która porządnie osłania kostki. Nie opina mocno nogi, więc nie muszę martwić się, że będzie mnie uciskać. Dodatkowo u góry znajduje się pasek z klamrą, którym można dopasować obuwie do własnych potrzeb.
Sama mam też wysokie podbicie, dlatego dobrze wiem, jak trudno czasem znaleźć wygodne, wsuwane buty. Te śniegowce okazały się pod tym względem bardzo przyjemne. Zakłada się je bez większego wysiłku, a szeroka konstrukcja daje stopie trochę więcej swobody.
W środku czeka jeszcze miękkie futerko, które otula stopy i zapewnia dodatkową warstwę ocieplenia. Do tego dochodzą zaokrąglone noski, pozostawiające palcom więcej miejsca niż mocno zwężane czubki. Podoba mi się również gruba podeszwa z wyraźnym bieżnikiem. Delikatnie podwyższa sylwetkę, a przy okazji oddziela stopy od chłodnego podłoża. Nie muszę więc rezygnować z kilku dodatkowych centymetrów wzrostu tylko dlatego, że wybieram wygodne zimowe obuwie.
Za ocieplane buty z Sinsay zapłaciłam zaledwie 59,99 zł. Przyznam, że za niecałe sześć dyszek nie spodziewałam się znaleźć tak wygodnych butów. Tym bardziej cieszę się, że udało mi się je upolować jeszcze przed zimą.
Puszysty kożuszek nadaje śniegowcom klimat ekskluzywnego Aspen. Piaskowy beż i ozdobna klamra pięknie do siebie pasują
Wygodny krój i porządne ocieplenie to jedno, ale te śniegowce urzekły mnie również swoim wyglądem. Największą ozdobą jest puszysty kożuszek wywinięty na górze butów. To właśnie on nadaje im ten charakterystyczny, przytulny klimat, który kojarzy mi się z zimowymi stylizacjami kobiet wypoczywających w Aspen.
fot. sinsay.com
Takie futerkowe wykończenia świetnie wpisują się w estetykę après-ski, czyli modę inspirowaną odpoczynkiem po całym dniu spędzonym na stoku. Wyobrażam sobie podobne śniegowce podczas spaceru po zaśnieżonym kurorcie, w towarzystwie grubego swetra i ciepłej puchówki.
Całość uzupełnia dekoracyjny pasek z metalową klamrą w odcieniu postarzanego złota. Z boku biegnie również pionowa wstawka z futerka, która ciekawie przełamuje gładką powierzchnię butów. Te drobne detale sprawiają, że śniegowce mają znacznie więcej charakteru niż zwykłe zimowe botki.
Urzekła mnie także ich kolorystyka. Piaskowy beż pięknie współgra z kremowym kożuszkiem, tworząc bardzo przytulne połączenie. Jasne, naturalne odcienie nadają butom delikatności i sprawiają, że nie prezentują się tak ciężko jak wiele klasycznych śniegowców.
Właśnie za taki styl lubię zimową modę inspirowaną górskimi kurortami. Jest trochę swobodna, trochę elegancka, ale przede wszystkim przyjemna i niewymuszona. Nie trzeba przecież jechać do Aspen, żeby nosić się w podobnym klimacie.
Te zimowe buty też wyglądają bosko. W dodatku są mega wygodne. Zobacz: Większość zimowych butów mnie uwiera. Te z technologią Memory Foam dopasowują się do stóp. Zero ucisku, a nie tak drogo w CCC
Piaskowy beż i kremowe futerko pasują do zimowej garderoby. Śniegowce z Sinsay łatwo wystylizować na co dzień
Już wiem, z czym będę nosić swoje nowe śniegowce, kiedy zrobi się naprawdę zimno. Na pierwszy ogień pójdą jasne jeansy, gruby kremowy sweter i puchowa kurtka. To proste zestawienie, ale właśnie takie najbardziej kojarzy mi się z modą z zimowych kurortów.
Planuję też połączyć je z legginsami i długą, pikowaną kurtką. Do tego dobiorę duży szalik oraz czapkę w odcieniu karmelu albo czekoladowego brązu. Przy tak spokojnej kolorystyce nawet kilka warstw ubrań będzie tworzyło spójną całość.
Jasne buty mają jeszcze jedną zaletę. Potrafią pięknie ożywić zimową garderobę, szczególnie gdy większość naszych kurtek i płaszczy jest czarna lub granatowa. Beż dobrze komponuje się również z szarością, oliwkową zielenią i klasycznym denimem.
Najbardziej cieszy mnie to, że za niewielkie pieniądze kupiłam buty, które pasują do tylu zimowych zestawów. Teraz pozostaje tylko czekać na odpowiednią pogodę.

Obserwuj nas na Google







