Jesienią zawsze nachodzi mnie ochota, żeby trochę odświeżyć mieszkanie. Nie mam jednak zamiaru co sezon wymieniać połowy wyposażenia, bo zdecydowanie wolę niewielkie zmiany. Kilka świec, ładny wazon czy dobrze dobrane tekstylia potrafią wprowadzić do domu zupełnie inny nastrój. Szczególnie lubię dodatki w spokojnych kolorach, które później łatwo połączyć z tym, co już stoi na półkach. Ostatnio na taką niedrogą dekorację natknęłam się podczas przeglądania wyprzedaży w Homla.

Jesienny bieżnik z Homla zauroczył mnie haftowanymi dyniami. Na wyprzedaży upolowałam go za 40 zł

Mam słabość do jesiennych dekoracji, ale nie przepadam za przesadnie kolorowymi ozdobami, które od razu przyciągają całą uwagę. Dlatego kiedy podczas przeglądania wyprzedaży w Homla zobaczyłam bieżnik Merlan, od razu zatrzymałam się przy jego zdjęciach.

Zobacz także:

Na jasnym, kremowym tle wyhaftowano trzy dynie o różnych kształtach. Jedna jest smuklejsza, druga bardziej okrągła, a trzecia niewielka i pękata. Ich kontury wykonano karmelową nicią, która pięknie odcina się od tkaniny, ale nie tworzy zbyt mocnego kontrastu.

Najbardziej podobają mi się drobne szczegóły. Cienkie linie podkreślają charakterystyczne żłobienia dyń, a fantazyjnie zawinięte łodyżki nadają całości trochę rustykalnego uroku. Haft sprawia, że dekoracja przypomina tekstylia, które kiedyś wykonywano z dużą dbałością o każdy detal.

Miałam też szczęście, bo bieżnik znalazł się na promce. Zamiast regularnych 59 zł zapłaciłam 40 zł, więc zaoszczędziłam 19 zł. Za tak dopracowany jesienny dodatek to moim zdaniem naprawdę przyjemna cena. Tym bardziej że nie jest to rzecz, która po kilku tygodniach przestanie mi się podobać.

fot. homla.com.pl

Bawełna i juta nadają bieżnikowi ciekawą fakturę. Gramatura 400 g/m² sprawia, że materiał nie jest cienki jak bibułka

W bieżniku Merlan spodobał mi się nie tylko haft. Kiedy sprawdziłam skład i gramaturę materiału, uznałam, że za tę cenę dostaję całkiem solidny tekstylny dodatek. Tkanina składa się w 60% z poliestru, 30% z bawełny i 10% z juty. Naturalne włókna nadają jej charakteru, a szczególnie juta kojarzy się z wyrazistym splotem i nieco surowszym wykończeniem. Takie połączenie dobrze pasuje do spokojnej, jesiennej kolorystyki.

Dużą zaletą jest dla mnie gramatura wynosząca 400 g/m². To oznacza, że materiał jest wyraźnie bardziej mięsisty niż bardzo cienkie, lekkie bieżniki. Ładnie układa się na blacie i nie sprawia wrażenia delikatnej tkaniny, którą trzeba co chwilę poprawiać. Bieżnik ma wymiary 40 x 160 cm, dlatego można wykorzystać go na stole w jadalni, ale równie dobrze sprawdzi się na większej komodzie czy konsoli.

Zerknij też na tę piękną lampkę: Nie mogę oderwać oczu od szklanej lampki z Jysk. Wygląda jak chmurka skąpana w zachodzie słońca. Odmienia sypialnię za 40 zł

Bieżnik z dyniami pięknie ozdobił mój jesienny stół. Kilka dodatków wystarczyło, żeby stworzyć przytulną aranżację

Nie czekałam długo z wykorzystaniem swojego nowego zakupu. Rozłożyłam bieżnik na drewnianym stole, a obok haftowanych dyń ustawiłam niewielki ceramiczny wazon i kilka świeczników. Lubię takie proste dekoracje, ponieważ nie przeszkadzają podczas codziennych posiłków, a jednak sprawiają, że jadalnia wygląda znacznie przytulniej.

Kremowe tło pięknie komponuje się z dodatkami w odcieniach karmelu, czekoladowego brązu i przygaszonej zieleni. Świetnie pasują tu również terakotowe akcenty czy niewielkie ozdobne dynie, które dodatkowo podkreślają jesienny charakter stołu. Bieżnik sprawdzi się również na komodzie w salonie. Wystarczy ustawić na nim wazon z suszonymi gałązkami i ulubioną lampkę, żeby stworzyć niewielką, sezonową aranżację bez kupowania całego zestawu nowych ozdób.

Najbardziej cieszy mnie to, że dekoracja pasuje do wielu rzeczy, które już mam w domu. Nie musiałam szukać specjalnej zastawy ani wymieniać pozostałych tekstyliów. Rozłożyłam bieżnik, dobrałam kilka drobiazgów i od razu zrobiło się bardziej jesiennie.