Jeszcze kilka lat temu zostawiałam kompletowanie wyprawki na ostatnią chwilę. Efekt był zawsze taki sam – tłumy w sklepach, puste półki i rachunek, który przyprawiał mnie o zawrót głowy. Teraz robię to zupełnie inaczej. Gdy tylko zobaczyłam, że Lidl ruszył z promocją na artykuły szkolne, od razu wrzuciłam torbę do auta i pojechałam na zakupy. Okazało się, że dzięki akcji 3+3 tańsze za grosz mogę kupić dzieciom wszystko, czego potrzebują, i naprawdę sporo zaoszczędzić.

Weszłam po kilka zeszytów, a wyszłam z niemal gotową wyprawką. Takie promocje naprawdę robią różnicę

Zawsze powtarzam, że szkolna wyprawka to nie tylko zeszyty. Kiedy siadam z listą od nauczyciela, nagle okazuje się, że potrzebne są bloki techniczne, kredki, farby, kleje, długopisy, ołówki, temperówki, zakreślacze, piórniki i jeszcze mnóstwo innych drobiazgów. Każdy z nich kosztuje tylko kilka złotych, ale gdy wrzucam wszystko do koszyka, na końcu wychodzi całkiem pokaźna suma. Dlatego coraz częściej szukam promocji, które rzeczywiście pozwalają obniżyć koszt zakupów, a nie tylko dobrze wyglądają w gazetce. W Lidlu od 10 sierpnia trwa akcja 3+3 tańsze za grosz na artykuły szkolne. Zasada jest bardzo prosta – wybieram sześć produktów, a trzy najtańsze kosztują dosłownie po jednym groszu.

Zobacz także:

Przyznam, że początkowo myślałam, że trudno będzie uzbierać sześć rzeczy. Wystarczyło jednak podejść do regału z wyprawką. Do koszyka trafiły zeszyty, blok rysunkowy, klej, zestaw długopisów i ołówki. Zanim się obejrzałam, promocja naliczyła się praktycznie sama. Najbardziej spodobało mi się to, że nie musiałam kupować produktów jednej marki. Oferta jest naprawdę szeroka. Na półkach znalazłam zeszyty marek Herlitz, Oxford i Beniamin, a obok całe mnóstwo szkolnych akcesoriów. Dzięki temu mogłam wybierać to, co faktycznie będzie potrzebne dzieciom, zamiast brać przypadkowe rzeczy tylko po to, żeby skorzystać z rabatu.

fot. mat. własne Story.pl

Dzieci od razu pobiegły do kolorowych półek. Trudno się dziwić, bo wybór jest naprawdę ogromny

Najmłodsi zwykle najbardziej przeżywają wybór zeszytów i piórników. Dla nich to niemal najważniejszy element całej wyprawki. W Lidlu nie brakowało produktów z bohaterami bajek i modnych kolekcji, więc moje dzieci od razu zaczęły porównywać okładki i zastanawiać się, które podobają im się najbardziej. Na półkach pojawiły się między innymi produkty z kolekcji Stitch, które od miesięcy są prawdziwym hitem wśród dzieci. Były również kreatywne zestawy, kolorowanki, naklejki i różnego rodzaju szkolne gadżety. Przyznam, że sama z sentymentem oglądałam niektóre akcesoria, bo przypomniały mi czasy własnej szkoły.

Jeśli szukasz ciekawych promocji na artykuły dla dzieci, to też warto sprawdzić: Przy kasie w Dino wypatrzyłam nowość za 6,99 zł i kupiłam wnusi. Oszalała z radości, bez niej nie chodzi do przedszkola

Duże wrażenie zrobiły na mnie także zestawy kreatywne Undercover. W środku znajdują się kredki, pisaki, kredki świecowe, gumki, ołówki, kolorowanki i naklejki. To świetna opcja nie tylko do szkoły, ale również na deszczowe popołudnia w domu. Nie zabrakło również klasycznych produktów marki Crelando. To właśnie po takie rzeczy sięgam najczęściej, bo wiem, że i tak będą wykorzystywane przez cały rok. Kleje, zakreślacze, korektory, zestawy długopisów czy piórniki to rzeczy, które zawsze się przydają. Bardzo podoba mi się też to, że Lidl nie wrzucił całej wyprawki do sklepów jednego dnia. Oferta pojawia się etapami. Najpierw były artykuły papiernicze i kreatywne, później zeszyty, następnie plecaki i piórniki, a w drugiej połowie sierpnia dołączą jeszcze ubrania dla dzieci. Dzięki temu nie trzeba wydawać wszystkich pieniędzy jednorazowo.

Odkąd kupuję wcześniej, wydaję mniej. Wyprawka szkolna nie musi rujnować budżetu

Jeszcze kilka lat temu uważałam, że wyprawka szkolna może poczekać. Niestety wtedy wybór był już znacznie mniejszy, a wiele promocji dawno się skończyło. Teraz wiem, że wcześniejsze zakupy naprawdę się opłacają. Przede wszystkim mam czas, żeby spokojnie sprawdzić, czego dzieci potrzebują najbardziej. Zanim wyjdę do sklepu, zaglądam do biurka i szuflad. Często okazuje się, że linijka, nożyczki czy temperówka są w świetnym stanie i nie ma sensu kupować nowych.

Dzięki temu mogę przeznaczyć więcej pieniędzy na rzeczy, które faktycznie trzeba wymienić. W tym roku były to między innymi nowe zeszyty, bloki, kredki oraz kilka zestawów długopisów. Promocja 3+3 sprawiła, że rachunek okazał się dużo niższy, niż zakładałam. Zauważyłam też, że dzieci bardziej cieszą się z zakupów, kiedy robimy je bez pośpiechu. Mogą spokojnie obejrzeć zeszyty, wybrać ulubione kolory i zastanowić się, który piórnik najbardziej im się podoba. Dla nich to początek przygotowań do nowego roku szkolnego i mały rytuał, który naprawdę lubią.

Nie zamierzam czekać do końca sierpnia. Najlepsze okazje zwykle znikają jako pierwsze

Z doświadczenia wiem, że szkolne promocje mają jedną wspólną cechę – najciekawsze produkty bardzo szybko znikają z półek. Dotyczy to zwłaszcza modnych plecaków, licencjonowanych kolekcji i najbardziej atrakcyjnych wzorów zeszytów. Dlatego w tym roku postanowiłam nie odkładać zakupów. Wolę poświęcić jedno popołudnie w sierpniu i mieć wszystko gotowe, niż później jeździć od sklepu do sklepu i szukać brakujących rzeczy.

Akcja 3+3 tańsze za grosz sprawia, że przy większych zakupach oszczędności naprawdę są odczuwalne. Zwłaszcza jeśli w domu jest więcej niż jedno dziecko albo trzeba kupić większą liczbę zeszytów i przyborów. Dodatkowym plusem jest to, że w Lidlu można skompletować niemal całą wyprawkę w jednym miejscu. Nie trzeba odwiedzać kilku sklepów, porównywać cen ani tracić czasu na kolejne zakupy. W najbliższych tygodniach oferta będzie jeszcze rozszerzana o odzież dziecięcą, więc rodzice będą mogli przygotować dzieci do szkoły kompleksowo.