Co roku obiecuję sobie, że z dekorowaniem domu poczekam przynajmniej do końca listopada. Potem przychodzi pierwszy naprawdę ciemny wieczór, patrzę na balkon i zaczynam zmieniać zdanie. Jesienią szybko robi się szaro, dlatego ciepłe światło ma dla mnie zupełnie inny urok niż w czerwcu czy lipcu. Nie oznacza to, że we wrześniu stawiam choinkę. Wolę wcześniej wypatrzyć jedną dekorację, która później robi największą część pracy. W tym sezonie moją uwagę zwróciła świetlna kaskada z Action.
Nie jeden sznur lampek, lecz pięć świetlnych łańcuchów. W całej kaskadzie z Action ukryto aż 336 diod LED
To właśnie liczba światełek zrobiła na mnie pierwsze wrażenie. Kaskadowe oświetlenie świąteczne z Action składa się z pięciu dekoracyjnych łańcuchów i ma łącznie 336 źródeł światła LED. Wszystkie świecą ciepłą bielą. Wyobrażam je sobie przede wszystkim zawieszone wysoko, tak żeby poszczególne pasma swobodnie opadały. Właśnie wtedy pojawia się charakterystyczny efekt świetlnej kaskady. Zamiast pojedynczej linii biegnącej wzdłuż balustrady dostajemy znacznie bardziej widoczną dekorację.
Zobacz także:
Ciepłobiały kolor jest dla mnie dużym plusem. Przy świątecznych ozdobach wolę miękkie, złotawe światło niż chłodny błękit. Dobrze wygląda w towarzystwie zielonych gałązek, czerwonych kokard, złotych bombek i naturalnego drewna. Nie muszę jednak dokładać wielu innych elementów. Przy takiej liczbie punktów świetlnych sama kaskada jest już mocnym akcentem. Widzę dla niej kilka miejsc. Na balkonie może zwisać z górnej części balustrady, w domu zawisnąć przy dużym oknie, a w ogrodzie można wykorzystać ją pomiędzy drzewami. Producent przewidział używanie dekoracji zarówno we wnętrzach, jak i na zewnątrz. Oświetlenie ma klasę ochrony IP44. To ważniejsze niż najbardziej efektowne zdjęcie w sklepie. Lampek przeznaczonych wyłącznie do wnętrza nie wywieszam na balkon tylko dlatego, że ładnie wyglądają. Tutaj zastosowanie zewnętrzne zostało wskazane w specyfikacji produktu.
fot. action.pl
Wieczorem nie muszę oglądać ciągle tego samego efektu. Kaskada ma osiem funkcji oświetlenia i praktyczny minutnik
336 diod brzmi efektownie, ale mnie jeszcze bardziej zainteresowało sterowanie światłem. Kaskada oferuje osiem różnych funkcji. Dzięki temu nie jestem skazana na jeden sposób świecenia przez cały grudzień. To szczególnie przydatne, gdy dekoracja znajduje się w dobrze widocznym miejscu. Innego efektu szukam podczas spokojnego wieczoru w salonie, a innego wtedy, gdy przygotowuję dom na rodzinne spotkanie. Mogę więc dobrać sposób świecenia do własnych upodobań zamiast kupować kolejny komplet.
Szukasz świątecznych dekoracji? To również warto sprawdzić: Do grudnia 2 miesiące, a Polacy już wykupują tego 2-metrowego giganta z Action. Ma 11 funkcji oświetlenia, 370 diod i timer, cena kusi
Jeszcze bardziej praktyczny wydaje mi się minutnik. Oświetlenie ma funkcję automatycznego włączania i wyłączania. Przy dekoracjach sezonowych naprawdę to doceniam. Wieczorem nie chcę chodzić po całym domu i przypominać sobie, które lampki nadal działają. Kaskada jest zasilana z sieci, a więc nie jest dekoracją na baterie. Przed zawieszeniem na zewnątrz od razu planuję więc miejsce tak, żeby sposób podłączenia był zgodny z instrukcją i bezpieczny. Podoba mi się również to, że nie muszę kombinować z kilkoma osobnymi zestawami, żeby uzyskać gęsty efekt. Pięć pasm jest już częścią jednej dekoracji. Przy balkonie albo dużym oknie wygląda to znacznie bardziej spójnie niż przypadkowo zestawione lampki z kilku różnych pudełek.
Za taki świetlny efekt Action chce 39,95 zł. To właśnie cena sprawiła, że spojrzałam na kaskadę drugi raz
Kaskadowe oświetlenie świąteczne kosztuje w Action 39,95 zł za sztukę. Przy 336 diodach, ośmiu funkcjach i timerze ta kwota zwróciła moją uwagę. Nie kupuję dekoracji tylko dlatego, że jest niedroga. Przed wrzuceniem jej do koszyka zastanawiam się, gdzie naprawdę ją wykorzystam. Tutaj mam już konkretny pomysł. Wieszam ją na balkonie i nie dokładam pięciu innych świecących ozdób. Wolę jeden mocniejszy element niż kilka przypadkowych.
Taki sposób dekorowania ma jeszcze jedną zaletę. W dzień balkon pozostaje dość spokojny, a prawdziwy efekt pojawia się dopiero po zmroku. Nie potrzebuję wielkich figur Mikołaja, świecących reniferów ani kolorowych projektorów. Gęste ciepłe światło wystarcza mi w zupełności. W mieszkaniu zrobiłabym podobnie. Kaskadę umieściłabym przy dużym oknie, a resztę świątecznej dekoracji ograniczyła do zielonych gałązek i kilku ozdób. Dzięki temu 336 światełek ma szansę rzeczywiście grać pierwszą rolę, zamiast ginąć wśród kilkunastu innych dekoracji.
Do Bożego Narodzenia zostało jeszcze sporo czasu, ale ja już wiem, gdzie ją zawieszę. Po zmroku balkon może wyglądać jak świąteczna witryna
Najbardziej lubię dekoracje, które zmieniają charakter miejsca dopiero po włączeniu. W dzień widzę zwykły balkon albo okno. Wieczorem pojawia się ciepła świetlna kurtyna i od razu robi się przyjemniej. Nie oznacza to, że zamierzam rozpoczynać święta kilka miesięcy wcześniej. Zakup dekoracji i jej zawieszenie to dla mnie dwie różne rzeczy. Wolę spokojnie wybrać lampki wcześniej, schować pudełko i wrócić do niego wtedy, kiedy naprawdę poczuję ochotę na bożonarodzeniowy klimat.
Przy tej kaskadzie od razu mam też pomysł na dekorację po drugiej stronie szyby. W oknie stawiam kilka prostych papierowych gwiazd albo zieloną gałąź, a światło zostawiam jako główną ozdobę. Nie dokładam już kolejnych migających elementów, bo efekt łatwo przeciążyć. Na zewnątrz jeszcze bardziej podoba mi się wykorzystanie jej wśród drzew. Action wprost wskazuje możliwość zawieszenia oświetlenia między nimi. W ogrodzie pięć opadających łańcuchów daje zupełnie inną możliwość aranżacji niż tradycyjny sznur owinięty wokół pnia. I chyba właśnie dlatego ta dekoracja przyciągnęła mnie na długo przed grudniem. Nie potrzebuję całego pudła nowych ozdób. Wystarczy jeden wyrazisty świetlny element, żeby po zmroku dom wyglądał zupełnie inaczej.

Obserwuj nas na Google







