Z wiekiem coraz mniej interesują mnie ubrania, które dobrze wyglądają wyłącznie wtedy, gdy stoję przed lustrem. Chcę normalnie usiąść, przejść pół miasta, zrobić zakupy i nadal czuć się swobodnie. Nie oznacza to jednak rezygnacji z kobiecych fasonów. Wręcz przeciwnie. Dzisiaj znacznie uważniej patrzę na talię, długość i kolor, bo właśnie te trzy rzeczy często decydują, czy ubranie zostaje ze mną na jeden sezon, czy noszę je przez kilka lat.

Kremowa spódnica z Lidla pięknie zaznacza talię. Wysoki stan robi różnicę, ale fason nie jest mocno opinający

To właśnie jasna wersja przyciągnęła mnie bardziej niż brązowa. Lidl określa ten kolor jako kremowy, ale dla mnie ma w sobie coś z waniliowego beżu. Nie jest śnieżnobiały, dzięki czemu nie kojarzy mi się z typowo letnią garderobą. Od razu widzę go z czekoladowym swetrem, karmelową torebką i brązowymi botkami. Najważniejszy pozostaje jednak fason. Spódnica ma wysoki stan, który zaznacza linię talii. Pas jest częściowo elastyczny, więc nie mamy tutaj sztywnej konstrukcji, która dobrze wygląda, ale po obiedzie zaczyna przeszkadzać. Sam krój Lidl określa jako lekko dopasowany.

Zobacz także:

Właśnie dlatego określenie „talia osy” traktuję jako efekt wizualny, a nie magiczną obietnicę zmiany sylwetki. Wysoko poprowadzony pas skupia uwagę na talii, natomiast dół nie przypomina ciasnej spódnicy ołówkowej. Dla mnie po pięćdziesiątce to bardzo wygodny kompromis. Nie chcę chować figury pod workowatymi ubraniami, ale nie mam też ochoty przez cały dzień poprawiać czegoś, co jest za ciasne. Długość midi dodatkowo sprawia, że całość wygląda elegancko bez specjalnego kombinowania.

fot. lidl.pl

Waniliowy beż świetnie dogaduje się z jesiennymi kolorami. Z brązowymi botkami wygląda znacznie drożej, niż wskazuje metka

Jasne spódnice często odkładam na wiosnę, ale z tą robię wyjątek. Sztruks całkowicie zmienia charakter koloru. Ma wyraźną fakturę i miękką powierzchnię, więc kremowa barwa nie wygląda tutaj lekko i wakacyjnie. Lidl wskazuje właśnie sztruks jako jedną z charakterystycznych cech tego modelu. Pierwszy zestaw układam bardzo prosto. Dodaję sweter w kolorze gorzkiej czekolady, brązowe botki i niewielką torebkę. Drugi jest spokojniejszy, z szarym golfem i czarnymi dodatkami. Na bardziej eleganckie wyjście wybieram koszulę albo cienką dzianinową bluzkę i buty na niewielkim obcasie.

Szukasz modowych inspiracji? To też warto sprawdzić: "Dopiero je wykładam". Pani z Pepco ledwo powiesiła spódnicę, a ja już miałam ją w rękach. Modne 50-tki wybierają ten krój do botków

Nie potrzebuję do niej modowych eksperymentów. To właśnie podoba mi się w niej najbardziej. Kolor jest na tyle neutralny, że pasuje do rzeczy, które wiele z nas już ma. Brąz, bordo, czerń, szarość czy ciemna zieleń nie konkurują z kremowym odcieniem. Dzięki temu nie kupuję spódnicy, do której za chwilę muszę dobrać pół nowej garderoby. Wyciągam z szafy ulubiony kardigan i kozaki, dokładam jasny dół i gotowe. To znacznie bardziej przekonuje mnie do zakupu niż chwilowy trend, który wymaga pięciu kolejnych wydatków.

Kosztuje 36,99 zł, więc nadal mieści się w okolicach trzech dyszek. Za tę kwotę dostaję spódnicę midi z praktycznymi detalami

Na stronie Lidla jasna spódnica kosztuje 36,99 zł. Dostępne są rozmiary od 34 do 46, choć stan konkretnych wariantów może się zmieniać. Przy tej cenie zwracam uwagę na szczegóły, bo właśnie one decydują, czy tani zakup rzeczywiście jest udany. Tutaj mamy zamek oraz konstrukcję stworzoną z myślą o codziennym noszeniu. Producent przewidział też prostą pielęgnację. Spódnicę można prać w 40 stopniach na programie delikatnym, nie należy jej suszyć w suszarce bębnowej.

Dla mnie ważniejsze od samej metki jest jednak to, ile razy rzeczywiście założę daną rzecz. Sukienka na jedną uroczystość może kosztować niewiele, a później przez dwa lata wisieć w szafie. Tutaj scenariuszy mam więcej. Zakładam ją do pracy, na kawę z koleżanką, rodzinny obiad albo zwykłe wyjście do miasta. Zmieniam górę i buty, a charakter stroju robi się zupełnie inny. Przy niedrogiej odzieży właśnie tak rozumiem oszczędność. Nie chodzi wyłącznie o wydanie małej kwoty przy kasie, ale o późniejsze wykorzystanie ubrania.

Po pięćdziesiątce nie trzeba wybierać między wygodą a elegancją. Ten fason daje mi jedno i drugie bez przebierania się za kogoś innego

Widzę kilka powodów, dla których taki fason dobrze wpisuje się w garderobę dojrzałej kobiety. Przede wszystkim nie próbuje odmładzać na siłę. Nie ma bardzo krótkiej długości ani przesadnych ozdób. Z drugiej strony wcale nie jest zachowawczy. Jasny kolor, wysoka talia i sztruksowa faktura dają wystarczająco dużo charakteru, żeby stylizacja nie wyglądała nudno.

Podoba mi się również możliwość zabawy proporcjami. Przy wysokim stanie wkładam cienki sweter częściowo do środka i od razu mocniej zaznaczam talię. Z krótszym kardiganem uzyskuję podobny efekt. Gdy zależy mi na bardziej swobodnym zestawie, zakładam luźniejszą dzianinę i zostawiam ją na wierzchu. Właśnie takich ubrań szukam najczęściej. Nie potrzebuję spódnicy, która zrobi wrażenie przez pięć minut w przymierzalni. Potrzebuję takiej, którą rano założę bez zastanawiania się, czy mam do niej odpowiednie buty, płaszcz i sweter. Jasna wersja z Lidla spełnia ten warunek szczególnie dobrze. Kremowy odcień rozjaśnia jesienne zestawy, sztruks dodaje im cieplejszego charakteru, a długość midi pozostawia sporo możliwości przy wyborze obuwia. I właśnie dlatego nie chowam waniliowych beży wraz z końcem lata. Jesienią potrafią wyglądać jeszcze ciekawiej.