Nie przepadam za wieczorami spędzanymi przy ostrym świetle sufitowej lampy. Gdy robi się ciemno, najchętniej zapalam mniejsze lampki, przykrywam się kocem i siadam z książką w ulubionym fotelu. Lubię też od czasu do czasu zmienić coś w salonie, ale nie zamierzam wydawać fortuny na dekoracje. W skandynawskich domach najbardziej podoba mi się właśnie prostota. Jasne kolory, naturalne materiały i kilka dobrze dobranych dodatków potrafią stworzyć przyjemne miejsce do odpoczynku.
Nie trzeba mieszkać w Norwegii, żeby urządzić przytulny salon. Latarnia LED z Sinsay pasuje do skandynawskiego stylu
Przeglądając dodatki do domu w Sinsay, zwróciłam uwagę na niewielką latarnię LED z uchwytem. Od razu skojarzyła mi się z wnętrzami skandynawskich domków, w których zamiast bogatych zdobień królują proste formy. Najbardziej podoba mi się sam pomysł wykorzystania latarni jako dekoracji do mieszkania. Zwykle takie przedmioty kojarzą się z tarasem albo ogrodem, ale równie ciekawie prezentują się na komodzie czy stoliku pomocniczym. Nie trzeba też urządzać całego pokoju w jednym stylu. Taki dodatek może dobrze wyglądać obok drewnianych mebli, jasnych zasłon i miękkich poduszek.
Zobacz także:
W salonie postawiłabym ją na niewielkiej tacy, razem z ceramicznym wazonem i kilkoma szyszkami. To prosty sposób na jesienną aranżację, do której można wykorzystać rzeczy znajdujące się już w domu. Szczególnie lubię dekoracje, które nie są związane z konkretnym świętem. Latarnia może zdobić wnętrze jesienią, zimą, a nawet podczas chłodniejszych wiosennych wieczorów.
fot. sinsay.pl
Latarnia z Sinsay świeci bez podłączania do gniazdka. Niewielki rozmiar ułatwia znalezienie dla niej miejsca
W przeciwieństwie do tradycyjnych lamp stołowych dekoracyjne oświetlenie LED tego rodzaju pozwala stworzyć nastrojowy punkt świetlny bez prowadzenia kabla przez pół pokoju. To szczególnie wygodne tam, gdzie brakuje wolnego gniazdka. Warto jednak pamiętać, że brak kabla nie oznacza działania bez żadnego źródła energii. Przed zakupem trzeba sprawdzić sposób zasilania konkretnego modelu oraz to, czy baterie są dołączone do zestawu. Latarnia z Sinsay ma wymiary 10 × 10 × 21,5 cm. Dzięki temu można ustawić ją nawet na niewielkiej półce, o ile podłoże jest stabilne i zapewnia odpowiednio dużo miejsca.
Szukasz dodatków do wnętrz? To też warto sprawdzić: Nie kupuję nowej lampy ani drogich ozdób. W Action znalazłam świecące bez prądu cudo, które odmieniło moją komodę za 8,95 zł
Dodatkowym udogodnieniem jest uchwyt. Pozwala wygodnie przenieść dekorację z jednego pomieszczenia do drugiego, bez konieczności przestawiania ciężkiej lampy. Nie traktowałabym jej jednak jako głównego źródła światła. To przede wszystkim element dekoracyjny, który ma tworzyć nastrój. Do czytania czy wykonywania domowych obowiązków lepiej używać odpowiednio jasnego oświetlenia. Podoba mi się również brak otwartego płomienia.
W Sinsay znalazłam latarenkę za niecałe 23 zł. Nie potrzebuję drogich dekoracji, żeby odświeżyć mieszkanie
Kiedy zobaczyłam cenę tego dodatku, uznałam, że warto przyjrzeć mu się bliżej. W ofercie internetowej Sinsay lampion LED z uchwytem została wyceniona na 22,99 zł. Za taką kwotę można kupić niewielką ozdobę, która pasuje do wielu aranżacji. Nie trzeba od razu wymieniać dywanu, zasłon czy stolika kawowego, żeby wprowadzić do pokoju coś nowego. Sama wolę zaczynać od drobnych zmian. Czasami przestawienie kilku przedmiotów daje ciekawszy efekt niż dokupowanie kolejnych ozdób bez konkretnego pomysłu. Przy takich zakupach zawsze sprawdzam też jakość wykonania. Ważne jest stabilne ustawienie, łatwy dostęp do włącznika i możliwość wygodnej wymiany baterii, jeżeli model tego wymaga.
Na komodzie, w sypialni czy przy ulubionym fotelu. Tak wykorzystałabym niewielką latarnię LED
Pierwsze miejsce, które przychodzi mi do głowy, to komoda w salonie. Ustawiłabym latarnię obok kilku ulubionych książek i niewielkiej rośliny doniczkowej. Taka dekoracja dobrze prezentowałaby się na tle jasnej ściany. W sypialni mogłaby znaleźć miejsce na szafce nocnej, jako dodatkowe światło dekoracyjne. Szczególnie przyjemnie wyglądałaby w połączeniu z kremową pościelą i drewnianymi dodatkami. Ciekawą propozycją jest też ustawienie jej w przedpokoju. To pomieszczenie często pomijamy podczas dekorowania mieszkania, chociaż właśnie ono jako pierwsze wita domowników.
Nie stawiałabym natomiast latarni w łazience ani na niezadaszonym balkonie bez potwierdzenia odpowiedniej odporności na wilgoć. Nie każde oświetlenie dekoracyjne nadaje się do takich warunków. A co z jesiennymi kolorami? Do skandynawskiej aranżacji wybrałabym beże, przygaszoną zieleń i czekoladowy brąz. Zamiast wielu bibelotów wystarczy gruby koc, lniane zasłony i kilka prostych dodatków. Najbardziej lubię jednak to, że przytulny dom nie musi wyglądać jak wystawa sklepu meblowego. Powinien przede wszystkim odpowiadać naszym potrzebom. Czasami niewielki punkt światła wystarczy, żeby wieczorem chętniej usiąść w salonie i odpocząć.

Obserwuj nas na Google







