Trend na wnętrza inspirowane latami 70. nie zwalnia. Coraz częściej w mieszkaniach pojawiają się obłe formy, błyszczące powierzchnie i meble, które bardziej przypominają rzeźby niż zwykłe wyposażenie salonu. Nic dziwnego, że czasem trudno odróżnić designerski projekt za kilka tysięcy od znacznie tańszej alternatywy. Sama przekonałam się o tym podczas spotkania ze znajomą projektantką wnętrz.

Jysk znów zaskoczył. Ten stolik wygląda jak z galerii designu

Kiedy usłyszałam pytanie, z którego showroomu pochodzi ten stolik, tylko się uśmiechnęłam. Znajoma była przekonana, że to jeden z tych modeli, za które trzeba zapłacić kilka tysięcy złotych. Tymczasem chodziło o stolik KLANK z Jysk, który kosztuje zaledwie 200 zł. Ma kompaktowe wymiary 34 × 38 × 50 cm, został wykonany ze stali i sprzedawany jest w całości zmontowany, więc po wyjęciu z opakowania od razu można postawić go w salonie czy sypialni. To właśnie jego forma robi największe wrażenie.

Zobacz także:

fot: jysk.pl

Zaokrąglone krawędzie i falujący profil sprawiają, że wygląda jak wykonany z jednego giętego elementu. Dzięki temu nie dominuje wnętrza, mimo że ma wyrazisty charakter. W opiniach klientów często powtarza się, że prezentuje się lepiej niż na zdjęciach i jest zaskakująco praktyczny. W moim przypadku od razu przyszło mi do głowy, że równie dobrze może pełnić funkcję stolika pomocniczego, nocnego albo niewielkiego kwietnika.

To nie przypadek, że przyciąga spojrzenia. Estetyka "space age" znów jest modna

Najciekawsze jest jednak to, skąd bierze się wrażenie, że ten model wygląda tak designersko. Nie dlatego, że kopiuje konkretny projekt, ale dlatego, że wpisuje się w estetykę kojarzoną z pracami Vernera Pantona, Joe Colombo czy Luigiego Colaniego. Wszyscy oni eksperymentowali z miękkimi liniami, opływowymi bryłami i meblami, które wyglądały bardziej jak rzeźby niż klasyczne wyposażenie domu.

Współcześnie podobnym językiem projektowym posługują się także Sabine Marcelis czy Paul Cocksedge, stawiając na monolityczne formy i płynne przejścia zamiast ostrych krawędzi. Obłe kształty nie są dziś przypadkiem. Pomagają one optycznie złagodzić wnętrze, zwłaszcza jeśli dominują w nim proste ściany, duże okna i geometryczne meble. Zorientowałam się, że nawet jeden taki akcent potrafi całkowicie zmienić odbiór salonu, nie wymagając przy tym kosztownego remontu ani wymiany całego wyposażenia.

To również cię zainteresuje: Cudo w przydymionym fiolecie z Jysk podbiło moje serce od pierwszego wejrzenia. Nie dziwię się, że Nordic Mood opanowało instagram

Podobny efekt kosztuje znacznie więcej. Dlatego warto znać ten trik

Osoby śledzące świat designu mogą dostrzec podobieństwo do Amsterdam Side Table, którego miękkie linie i rzeźbiarska forma wpisują się w ten sam nurt wzornictwa. Różnica polega jednak na cenie – designerskie modele tego typu kosztują zwykle od ponad tysiąca do nawet kilku tysięcy złotych.

fot: momastudio.pl

Oczywiście nie oznacza to, że stolik z Jysk dorównuje im materiałami czy wykonaniem. Daje jednak zbliżony efekt wizualny i pozwala przetestować modny kierunek bez dużego wydatku. Jeśli zdecydujesz się na taki mebel, warto zadbać o odpowiednie otoczenie. Najlepiej prezentuje się obok sofy z miękką tapicerką, fotela boucle albo prostych dodatków ze szkła i chromu. Nie potrzebuje wielu dekoracji – wystarczy niewielka lampa, stos ulubionych magazynów lub wazon z gałązkami. Sama zauważyłam, że przy tak wyrazistej bryle mniej naprawdę znaczy więcej. Tego typu stoliki świetnie sprawdzają się także w małych mieszkaniach, bo poza funkcją dekoracyjną mogą zastąpić stolik nocny, pomocnik przy kanapie czy miejsce na rośliny. To prosty sposób, by wprowadzić do wnętrza modny klimat inspirowany stylem space age, nie wydając fortuny.