Siwe włosy same w sobie wcale mi nie przeszkadzają. U wielu kobiet wyglądają pięknie, szczególnie kiedy są zadbane i dobrze ostrzyżone. Ja jednak na razie wolę ciemniejszy kolor, do którego przyzwyczaiłam się przez lata. Problem w tym, że moje włosy rosną we własnym tempie i zupełnie nie przejmują się tym, ile czasu spędziłam u fryzjera. Dlatego coraz częściej szukam sposobów, które pozwolą mi zachować schludną fryzurę bez ciągłego farbowania.

Siwe odrosty pojawiają się szybciej, niż bym chciała. Mam już dość wizyt u fryzjera co dwa tygodnie

Kiedyś wyjście do fryzjera było dla mnie prawdziwą przyjemnością. Umawiałam się na koloryzację, przeglądałam gazetę, popijałam kawę i wracałam do domu z pięknie ułożonymi włosami. Przez kolejne dni z zadowoleniem zerkałam w lustro, bo kolor był równy, a fryzura wyglądała świeżo. Niestety, z czasem zaczęłam zauważać, że siwe odrosty pojawiają się u mnie coraz wyraźniej. Najpierw pojedyncze srebrne nitki przy skroniach, później jasna linia na czubku głowy. W końcu doszło do tego, że już po dwóch tygodniach od farbowania zaczynałam myśleć o kolejnej wizycie.

Zobacz także:

Najbardziej przeszkadzał mi przedziałek. Mam ciemne włosy, więc różnica między ich kolorem a siwizną jest naprawdę widoczna. Wystarczyło, że wyszłam na dwór w słoneczny dzień, a miałam wrażenie, że jasne włoski od razu rzucają się w oczy. Próbowałam zmieniać uczesanie. Raz robiłam przedziałek z boku, innym razem zaczesywałam włosy do tyłu. To pomagało trochę ukryć kontrast, ale przecież nie zamierzałam codziennie układać fryzury tylko po to, żeby zamaskować odrosty.

Przez chwilę rozważałam samodzielne farbowanie odrostów w domu. Znam jednak siebie. Przy nakładaniu farby na tył głowy szybko straciłabym cierpliwość, a później zastanawiałabym się, czy wszystko wyszło równo. Zaczęłam więc przeglądać domowe sposoby na siwe włosy. Szczególnie zainteresowały mnie płukanki przygotowywane z roślin i naparów, które mają naturalnie ciemną barwę.

Szałwia, czarna herbata i kawa to trzy składniki domowej płukanki. Ciemny napar może delikatnie przytłumić widoczność siwizny

Wśród domowych sposobów na przyciemnianie włosów często pojawia się płukanka z szałwii, czarnej herbaty i kawy. Wszystkie trzy składniki mają intensywną barwę, a przygotowanie naparu nie wymaga żadnych specjalnych kosmetyków.

Mój sposób przygotowania takiej płukanki jest prosty. Do naczynia wsypuję po jednej łyżce suszonej szałwii, czarnej herbaty liściastej i mielonej kawy. Zalewam wszystko około 500 ml wrzątku, przykrywam i pozostawiam do zaparzenia. Czekam, aż całkowicie ostygnie, a następnie bardzo dokładnie go przecedzam. To ważne szczególnie w przypadku kawy, ponieważ drobne fusy mogłyby później pozostawać między włosami i utrudniać ich rozczesywanie.

fot. Adobe Stock/kittima

Gotowy płyn wykorzystuję jako płukankę po umyciu włosów. Powoli rozprowadzam go na długości pasm, zwracając uwagę również na okolice przedziałka. Robię to nad miską lub wanną, żeby ciemny napar nie rozchlapywał się po całej łazience. Taki zabieg wykonuję dwa razy w tygodniu.

Przygotowany napar najlepiej zużyć od razu. Nie jest to kosmetyk z konserwantami, dlatego przechowywanie go przez kilka dni w łazience nie jest dobrym pomysłem. Dla mnie taka płukanka pozostaje ciekawym, niedrogim dodatkiem do pielęgnacji.

Puder i spray na siwe odrosty ratują mnie przed ważnym wyjściem. Działają od razu i nie wymagają farbowania

Są takie dni, kiedy nie mam czasu na żadne eksperymenty. Za godzinę wychodzę z domu, włosy są już umyte i ułożone, a ja nagle zauważam w lustrze jasną linię przedziałka. Właśnie wtedy najbardziej doceniam gotowe kosmetyki do maskowania siwizny.

Moim ulubionym rozwiązaniem jest puder do odrostów. Zwykle znajduje się w niewielkim opakowaniu i nakłada się go za pomocą dołączonego aplikatora lub pędzelka. Można nim punktowo pokryć jasne włoski tam, gdzie najbardziej odcinają się od reszty fryzury. Najlepiej wybrać puder zbliżony do koloru włosów przy nasadzie, a nie do ich końcówek. Te często bywają jaśniejsze, zwłaszcza jeśli wcześniej były rozjaśniane albo wypłowiały na słońcu.

Drugim rozwiązaniem są spraye na odrosty. Działają podobnie do makijażu włosów. Pokrywają widoczne pasma pigmentem, dzięki czemu siwizna staje się mniej zauważalna niemal od razu po aplikacji. Spray szczególnie dobrze sprawdza się wtedy, kiedy mam więcej jasnych włosków na większej powierzchni. Zamiast punktowo poprawiać każdy fragment, mogę równomierniej pokryć wybrany obszar. Przed użyciem osłaniam twarz i ubranie, a sam produkt nakładam zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

To również może cię zainteresować: Natura poskąpiła mi pigmentu w brwiach, ale znalazłam patencik na wydobycie koloru bez henny. Wystarczy zaparzyć 2 tanie składniki

Po aplikacji daję kosmetykowi czas na wyschnięcie. Nie dotykam od razu włosów i nie zakładam jasnej czapki, ponieważ niektóre produkty mogą przenosić pigment na dłonie lub tkaniny.