Zawsze lubiłam ten moment, kiedy w domach zaczynają pojawiać się pierwsze świąteczne ozdoby. Jeszcze nie stoi choinka, pierniki dopiero czekają na upieczenie, ale człowiek już czuje, że grudzień będzie wyjątkowy. Najbardziej podobają mi się pięknie przystrojone wejścia do domów. W zagranicznych filmach drzwi często wyglądają jak ogromne prezenty, przewiązane czerwonymi wstążkami. Do tego delikatne światełka i trochę zieleni. Nigdy nie potrzebowałam wielkiego domu, żeby spróbować stworzyć podobny klimat. Wystarczy odpowiednio dobrana dekoracja.
Czerwona kokarda ze światełkami wygląda jak z amerykańskiego filmu. Sinsay ma ozdobę, którą od razu wyobraziłam sobie na drzwiach
W Sinsay wypatrzyłam lampki LED z motywem świątecznym w kształcie kokardy. Największą uwagę przyciąga oczywiście czerwony kolor. To właśnie takie dodatki kojarzą mi się z klasycznym Bożym Narodzeniem. Czerwona kokarda jest dla mnie znacznie ciekawsza niż kolejna figurka Mikołaja. Ma prosty, ale wyrazisty kształt. Przypomina wstążkę, którą przewiązuje się starannie zapakowany prezent. Do tego dochodzą światełka LED, które nadają dekoracji bardziej odświętny charakter. Wieczorem taki detal może wyglądać szczególnie przytulnie.
Zobacz także:
Od razu pomyślałam o drzwiach wejściowych. Wyobrażam sobie czerwony akcent na tle granatu, zieleni albo ciemnego drewna. Takie połączenie przypomina mi dekoracje z amerykańskich domów, w których nawet zwykłe wejście staje się częścią świątecznej aranżacji. Przed zakupem sprawdziłabym więc jej rzeczywiste wymiary i sposób mocowania. Nie zakładałabym też, że można zawiesić ją bezpośrednio na zewnętrznych drzwiach narażonych na deszcz i śnieg.
fot. sinsay.pl
Nie czekam do grudnia z kupowaniem ozdób świątecznych. Najładniejsze rzeczy wolę wybierać bez pośpiechu
W zeszłym roku znowu obudziłam się z pomysłem na dekorację dopiero na początku grudnia. Zaczęłam przeglądać sklepy, ale część modeli była już niedostępna. Nie mam ochoty powtarzać tego scenariusza. Dlatego coraz bardziej przekonuje mnie kupowanie świątecznych drobiazgów wcześniej. Październik wcale nie musi oznaczać ubierania choinki. Można po prostu wybrać kilka ozdób, schować je do szafy i wyjąć wtedy, gdy nadejdzie odpowiedni moment.
Szukasz ciekawych inspiracji do wnętrz? To też warto sprawdzić: Nie wydam fortuny na wieniec z kwiaciarni. Znalazłam lepszy w Pepco. Wygląda jak prawdziwy, a te czerwone detale to sztos
Dzięki temu łatwiej również rozłożyć wydatki na kilka tygodni. Zamiast kupować wszystko tuż przed Wigilią, można spokojnie zaplanować dekoracje i sprawdzić, co już mamy w domu. Wcześniejszy zakup ma dla mnie przede wszystkim jedną zaletę. Nie muszę wybierać w pośpiechu ani brać pierwszej lepszej ozdoby tylko dlatego, że święta są już za pasem.
Świecąca kokarda pasuje nie tylko do wejścia. W salonie też można wykorzystać jej świąteczny urok
Choć najbardziej kusi mnie pomysł ozdobienia drzwi, widzę dla takiej kokardy również inne zastosowania. Pierwsze to ściana nad komodą. Czerwony akcent mógłby pięknie wyglądać obok niewielkiej choinki i kilku klasycznych bombek. Nie dokładałabym już wielkiej liczby dekoracji, żeby całość nie stała się zbyt krzykliwa. Drugi pomysł to świąteczny kącik przy oknie. Lubię ustawiać tam drobne ozdoby, które wieczorem widać także z wnętrza pokoju. Kokarda mogłaby stać się głównym elementem takiej aranżacji, o ile jej konstrukcja pozwala na bezpieczne zawieszenie.
Trzecia możliwość to dekoracja wewnętrznych drzwi prowadzących do salonu lub jadalni. Nie potrzebowałabym wtedy żywego wieńca, który po kilku tygodniach zaczyna gubić igły. Czerwień szczególnie dobrze komponuje się z zielenią choinki, złotymi bombkami i jasnymi dodatkami. Sama połączyłabym ją z kremowymi wstążkami i prostymi lampkami o ciepłej barwie. Nie mieszałabym natomiast zbyt wielu kolorów. Gdy główną ozdobą jest duża, wyrazista kokarda, reszta dekoracji może pozostać spokojniejsza.
Lampki LED z Sinsay mają jedną praktyczną zaletę. Przed zawieszeniem trzeba jednak sprawdzić kilka szczegółów
Najbardziej lubię dekoracje, które pięknie wyglądają również po zmroku. Czerwony kolor jest efektowny w ciągu dnia, ale dopiero światło może dodać mu tego świątecznego uroku. Przy zakupie elektrycznych dekoracji zawsze zwracam uwagę na zasilanie. W przypadku tego konkretnego modelu wiadome jest to, że produkt działa na bateria. Istotna jest również niska cena. Kokarda kosztuje tylko 29,99 zł w Sinsay, a więc jest to naprawdę niewiele.
Bardzo ważne jest też miejsce użytkowania. Nie każda dekoracja LED nadaje się na balkon czy drzwi zewnętrzne. Przed zamontowaniem kokardy należy sprawdzić oznaczenia producenta dotyczące odporności na wilgoć. Sama najchętniej wykorzystałabym ją wewnątrz mieszkania, gdzie nie musiałabym martwić się deszczem ani mrozem. Po świętach schowałabym dekorację do osobnego pudełka, żeby nie przygnieść jej innymi ozdobami. W kolejnym roku wystarczyłoby wyjąć ją ponownie i przygotować nową aranżację.
Najbardziej przekonuje mnie właśnie taka prostota. Nie potrzebuję kilkunastu nowych figurek ani całego zestawu dekoracji, żeby wprowadzić do domu bożonarodzeniową atmosferę. Jedna czerwona kokarda może stać się pomysłem na cały świąteczny wystrój. A jeśli wybiorę ją odpowiednio wcześnie, w grudniu będę mogła zająć się tym, co lubię najbardziej, czyli pieczeniem pierników i spokojnymi przygotowaniami do spotkań z rodziną.

Obserwuj nas na Google







