„Mamo, nudzi mi się” – to zdanie potrafi wrócić kilka razy podczas jednego wolnego popołudnia. Zamiast po raz kolejny włączać bajkę albo podsuwać telefon, wolę mieć pod ręką coś, co rzeczywiście zajmie dziecko i pozwoli mu stworzyć coś własnego. W Sinsay znalazłam zestaw, który łączy kreatywną zabawę z konkretnym efektem. Za 27,99 zł dziecko może własnoręcznie przygotować kolorową poduszkę przypominającą bajkową babeczkę.
Najpierw jest stos kolorowych elementów, później powstaje z nich miękka babeczka. Taka zabawa ma finał, który można postawić na łóżku
Zestawy kreatywne mają u mnie sporą przewagę nad wieloma tradycyjnymi zabawkami. Nie dostajemy gotowego przedmiotu, którym dziecko pobawi się chwilę, ale projekt do wykonania. Trzeba przyjrzeć się elementom, dopasować je do siebie, przejść przez kolejne etapy i dopiero na końcu zobaczyć rezultat. Zestaw z Sinsay pozwala samodzielnie wykonać dekoracyjną poduszkę w kształcie babeczki. Już sam wygląd gotowego projektu może spodobać się dzieciom – dominują róż, fiolet i cała tęcza intensywnych kolorów, a babeczka ma uroczą buzię oraz dekoracje przypominające posypkę.
Zobacz także:
Na zdjęciach produktu widać również elementy przeznaczone do samodzielnego połączenia, kolorowe materiały, nici oraz wypełnienie. Z informacji widocznych na opakowaniu wynika, że w środku znajdują się m.in. elementy materiałowe i filcowe, włóczka, plastikowa igła, wypełnienie oraz instrukcja. Zestaw kreatywny oznaczono jako przeznaczony dla dzieci od 3. roku życia, choć przy młodszych pociechach i tak postawiłabym na wspólną zabawę z dorosłym. Dla mnie najciekawszy jest tutaj sam proces. Dziecko nie tylko wybiera kolejny element, ale obserwuje, jak płaskie kawałki materiału stopniowo zamieniają się w przestrzenną, miękką dekorację. To zupełnie inne doświadczenie niż wyjęcie gotowej maskotki z pudełka. Na końcu pojawia się jeszcze satysfakcja: „to zrobiłam sama”. I właśnie ona może okazać się największą atrakcją całego zestawu.
fot. sinsay.pl
To nie jest zabawa na pięć minut i do szuflady. Przy okazji dziecko ćwiczy ręce, skupienie i cierpliwość
Kiedy wybieram kreatywne zajęcie na wolne popołudnie, zależy mi przede wszystkim na tym, żeby rzeczywiście odciągnęło uwagę od ekranu. Tutaj trzeba pracować rękami, nawlekać, łączyć, dopasowywać i dekorować. Oczywiście tempo będzie zależało od wieku dziecka – młodsze może potrzebować więcej pomocy, starsze prawdopodobnie spróbuje wykonać większość etapów samodzielnie. I nie chodzi o to, żeby poduszka wyszła idealnie jak na opakowaniu. Wręcz przeciwnie. Trochę krzywy element czy niedoskonałe wykończenie mogą stać się częścią całej historii, bo najważniejsze jest to, że dziecko stworzyło dekorację własnymi rękami. Przy okazji tego typu aktywności angażują małą motorykę, wymagają skupienia i uczą wykonywania zadania etapami.
Chcesz więcej inspiracji do domu? To również może wpaść ci w oko: Wcisnęłam go w kąt małej łazienki i nagle odzyskałam pół blatu. Smukły regał z Lidla za 39,99 zł pomieścił wszystkie kosmetyki
To także dobra okazja do wspólnego spędzenia czasu. Można usiąść na dywanie czy przy stole, rozłożyć wszystkie części i wspólnie zastanawiać się, co powinno znaleźć się w kolejnym miejscu. Szczególnie teraz, kiedy coraz bliżej do chłodniejszych i deszczowych dni, pomysły na domowe zajęcia są na wagę złota. Nie zawsze mam ochotę przygotowywać farby, masę plastyczną i pół kuchni zabezpieczać przed kreatywnym chaosem. Gotowy zestaw jest pod tym względem wygodniejszy – większość potrzebnych rzeczy znajduje się już w pudełku, a cały projekt ma konkretny cel.
fot. sinsay.pl
Najlepsze czeka na końcu, bo efekt nie ląduje od razu w koszu. Kolorowa poduszka może zostać w dziecięcym pokoju na dłużej
Wiele prac plastycznych kończy podobnie: przez kilka dni stoją dumnie na półce, później trafiają do pudełka z rysunkami, bo zwyczajnie brakuje miejsca. Tutaj rezultat zabawy ma bardziej użytkową formę. Gotowa babeczka może stać się miękką dekoracją łóżka, fotela albo kącika zabaw. Na opakowaniu wygląda naprawdę efektownie – fioletowa podstawa została ozdobiona kolorowymi elementami, a całość przypomina trochę połączenie poduszki, maskotki i ogromnego deseru z bajkowej cukierni.
Dzięki temu projekt może zainteresować zwłaszcza dzieci, które lubią słodkie, pastelowe i mocno kolorowe motywy. Sama widzę jeszcze jeden plus: własnoręcznie wykonany przedmiot często ma dla dziecka większą wartość niż coś kupionego w gotowej formie. Nawet jeśli obok na łóżku leży kilka perfekcyjnie uszytych maskotek, to właśnie ta trochę nierówna babeczka może stać się ulubioną, bo wiąże się z konkretnym wspomnieniem. Można też potraktować zestaw jako pomysł na prezent. Zamiast kolejnej figurki czy pluszaka dziecko dostaje pudełko, z którym najpierw musi trochę popracować. Dopiero później pojawia się właściwa „nagroda”. W czasach, kiedy wiele zabawek zapewnia natychmiastową rozrywkę, takie odwrócenie kolejności wydaje mi się naprawdę ciekawe.
Za całe kreatywne popołudnie zapłaciłam mniej niż za wiele gotowych zabawek. Sinsay wycenił zestaw na 27,99 zł
Cena jest kolejnym argumentem, przez który ten zestaw zwrócił moją uwagę. Kreatywna babeczka kosztuje w Sinsay 27,99 zł. W tej kwocie dostajemy nie tylko przedmiot, który ostatecznie zostanie w dziecięcym pokoju, ale też samo zajęcie prowadzące do jego stworzenia. Dla mnie właśnie w ten sposób najlepiej patrzeć na podobne zakupy. Płacę nie tylko za poduszkę, lecz również za pomysł na wspólnie spędzony czas i kilka etapów zabawy.
To może być rozwiązanie na deszczową sobotę, wolne popołudnie, wizytę koleżanki córki albo dzień, w którym po raz kolejny pada słynne „nie mam co robić”. Zestaw można nawet schować wcześniej do szafy i wyjąć dopiero wtedy, kiedy nuda rzeczywiście zacznie doskwierać. Za 27,99 zł nie oczekiwałabym oczywiście profesjonalnego zestawu krawieckiego, ale też nie o to tutaj chodzi. Ma być kolorowo, kreatywnie i na tyle prosto, żeby dziecko mogło uczestniczyć w tworzeniu własnej dekoracji. A jeśli po skończonej zabawie na łóżku zostaje jeszcze wielka, tęczowa babeczka, to dla mnie jest to znacznie ciekawszy finał niż kolejna godzina spędzona przed ekranem.

Obserwuj nas na Google






