Od pewnego czasu coraz bardziej podobają mi się meble, które wyglądają jak wyciągnięte z mieszkania sprzed kilkudziesięciu lat. Drewniane komody na nóżkach, obłe kształty, ciemny dąb i te charakterystyczne żłobienia na frontach. Mają w sobie coś przytulnego, a jednocześnie wyglądają bardzo elegancko. Co najlepsze, wcale nie trzeba urządzać całego salonu od nowa, żeby uzyskać taki efekt. Niekiedy wystarczy wymienić jedną szafkę pod telewizorem, a pokój od razu nabiera zupełnie innego charakteru.
Stolik TV z Jysk przecenili o połowę. Za 545 zł wygląda jak mebel z drogiego salonu
Przeglądając ofertę Jysk, zatrzymałam się przy stoliku TV Lyngvig. Najpierw spodobał mi się jego wygląd, ale kiedy zobaczyłam żółtą etykietę z rabatem 50%, zaczęłam przyglądać mu się dokładniej. Zamiast 1099 zł kosztuje teraz 545 zł. Promocja obowiązuje do 25 października 2026 roku, więc na decyzję zostało już niewiele czasu.
Zobacz także:
Najładniejszy jest dla mnie jego front. Pionowe listewki wyglądają trochę jak drewniana harmonijka, a zaokrąglone boki sprawiają, że całość nie przypomina zwykłej, kanciastej szafki RTV. Do tego dochodzi ciemny dębowy kolor i smukłe nóżki. Od razu pomyślałam, jak dobrze wyglądałby na tle jasnej ściany, z dużą ceramiczną wazą i lampką obok telewizora.
fot: jysk.pl
Co ważne, nie jest to mebel wykonany wyłącznie z płyty. W jego konstrukcji wykorzystano lity dąb, sklejkę dębową i okleinę dębową. Ma 120 cm szerokości, 50 cm wysokości i 40 cm głębokości. To całkiem rozsądny rozmiar do niewielkiego salonu, w którym nie chcemy zastawiać całej ściany.
W Westwing podobna szafka kosztuje 4049 zł. Różnica w cenie aż zaskakuje
Z ciekawości zaczęłam szukać podobnych mebli w innych sklepach i tak trafiłam na szafkę Calary z Westwing. Przyznam, że przez chwilę musiałam porównywać zdjęcia, żeby wychwycić różnice. Oba modele mają ciemne drewno, ryflowane fronty, zaokrąglone zakończenia i stoją na wysokich nóżkach.
Tyle że Calary kosztuje 4049 zł, czyli o 3504 zł więcej niż przeceniony stolik z Jysk. Oczywiście nie są to identyczne produkty. Model z Westwing jest nieco szerszy, ma 138 cm, a jego konstrukcja obejmuje MDF, sklejkę z fornirem dębowym i nogi z drewna dębowego.
fot: westwing.pl
Różnią się też drzwiami. W Westwing są przesuwne, natomiast w Jysk zastosowano drzwi roletowe. Oba rozwiązania pozwalają ukryć rzeczy, których nie chcemy oglądać na co dzień. Piloty, ładowarki czy drobne akcesoria do telewizora wreszcie mogą mieć swoje miejsce.
Nie twierdzę, że tańszy model zastąpi droższy pod każdym względem. Jednak pod względem samego wyglądu podobieństwo jest na tyle duże, że trudno nie zacząć zastanawiać się nad dopłatą kilku tysięcy złotych.
Ciemny dąb wraca do salonów. Z tymi dodatkami wygląda szczególnie pięknie
Najbardziej lubię w takich meblach to, że nie potrzebują wielu ozdób. Ciemne drewno samo w sobie wygląda dekoracyjnie, szczególnie kiedy zestawimy je z kremową kanapą, beżowym dywanem albo jasnymi zasłonami.
Na stoliku Lyngvig postawiłabym niewielką lampę z mlecznym kloszem i ceramiczną misę. Nad nim zawiesiłabym telewizor, żeby nie zasłaniać pięknego blatu. Dobrze wyglądałby również w towarzystwie oliwkowej zieleni, wiklinowych koszy i prostych grafik w drewnianych ramach.
Zobacz też ten stolik: Teściowa myślała, że to stolik od stolarza. Tę perłę w kolorze palonej kawy kupiłam w Jysk na mega promce
Jest tylko jedna rzecz, o której pamiętałabym przed zakupem. Ryflowany front wymaga trochę więcej uwagi podczas sprzątania. W rowkach łatwiej zbiera się kurz, dlatego najlepiej regularnie przecierać je miękkim pędzelkiem albo ściereczką.
Mimo tego za 545 zł stolik Lyngvig wygląda naprawdę interesująco. Szczególnie dla kogoś, kto marzy o eleganckim salonie z drewnianymi meblami, ale nie zamierza wydawać kilku tysięcy złotych na jedną szafkę.

Obserwuj nas na Google







