Wieczorem mam jeden problem. Kiedy już usiądę pod kocem z herbatą albo położę się z książką, nagle przypominam sobie o lampie. Raz świeci za mocno, innym razem trzeba ją zgasić, a włącznik oczywiście znajduje się dokładnie tam, gdzie nie chce mi się iść. Długo traktowałam inteligentne oświetlenie jako gadżet dla osób, które mają pół mieszkania podłączone do aplikacji. Okazuje się, że można zacząć znacznie prościej.

Moja stara lampka nie zmieniła się ani trochę, a jednak nagle zrobiła się smart. Cała sztuczka siedzi w żarówce z Action

Mam w domu lampę, którą lubię i nie zamierzam jej wymieniać tylko dlatego, że nie ma żadnych nowoczesnych funkcji. Właśnie dlatego zainteresowała mnie inteligentna żarówka LED LSC Smart Connect. Wkręcam ją do lampy ze standardowym gwintem, łączę z systemem i nagle zwykłe oświetlenie dostaje możliwości, których wcześniej nie miało. Żarówka z Action ma 7 W i daje 600 lumenów. Największa różnica pojawia się wieczorem. Zamiast podchodzić do lampy, otwieram aplikację LSC Smart Connect. Mogę z niej zmieniać jasność, więc kiedy potrzebuję więcej światła, ustawiam je mocniej. Później, gdy oglądam telewizję albo siedzę przy herbacie, przygaszam lampę.

Zobacz także:

I właśnie ten prosty sposób najbardziej do mnie przemawia. Nie urządzam od nowa salonu, nie wymieniam oprawy i nie potrzebuję całego zestawu nowych lamp. Zaczynam od jednej żarówki. Trzeba tylko pamiętać, że nie pasuje ona do każdej lampy. Ten konkretny model ma popularny gwint E27. Przed zakupem zaglądam więc do swojej oprawy i sprawdzam oznaczenie.

fot. action.pl

„Zgaś światło” brzmi jak scena z filmu, ale tutaj naprawdę wystarczy głos. Żarówka współpracuje z popularnymi asystentami

Sterowanie aplikacją jest wygodne, ale przyznam, że jeszcze bardziej spodobała mi się druga możliwość. Action podaje, że żarówka obsługuje sterowanie głosowe. System LSC Smart Connect jest kompatybilny między innymi z Google Home i Amazon Alexa. Po odpowiednim skonfigurowaniu urządzeń można więc wydawać polecenia bez sięgania po telefon. I tu zaczyna się moja ulubiona część. Kiedy wieczorem leżę już w łóżku, nie szukam telefonu między poduszkami. Wydaję polecenie i światło gaśnie. Przy odpowiednim asystencie głosowym dokładnie na tym polega wygoda tego rozwiązania.

Szukasz aranżacyjnych inspiracji? To też warto sprawdzić: Wchodzę nocą do kuchni i nawet nie szukam włącznika. Ta podszafkowa lampka z Lidla działa bez prądu i ma czujnik ruchu

Oczywiście sama żarówka nie zaczyna reagować na głos zaraz po wyjęciu z opakowania. Potrzebuje konfiguracji z aplikacją LSC Smart Connect oraz kompatybilnego asystenta. Action wyjaśnia, że aplikację pobieramy na telefon lub tablet, tworzymy konto, dodajemy urządzenie i łączymy je z siecią WiFi. Dopiero wtedy zaczyna się korzystanie z funkcji smart. Pierwsza konfiguracja wymaga więc kilku kroków, ale później codzienna obsługa jest już znacznie prostsza. Dla mnie właśnie wtedy określenie „inteligentna żarówka” zaczyna mieć praktyczny sens. Nie chodzi o technologię dla samej technologii. Chodzi o to, że wieczorem nie wstaję tylko po to, żeby zgasić lampę.

Inteligentna żarówka z Action pozwala też przyciemniać światło. Wieczorem nie muszę siedzieć przy tej samej jasności co rano

Zwykła żarówka daje mi zazwyczaj prosty wybór. Świeci albo nie świeci. Tutaj mam większą kontrolę. Action podaje, że jasność można regulować w aplikacji. Model pozwala również zmieniać intensywność ciepłego białego światła w zakresie od bardzo ciepłego 1800 K do 2700 K. To dla mnie ważniejsze niż najbardziej wymyślne efekty. Rano potrzebuję innego światła niż wieczorem. Przy sprzątaniu czy szukaniu czegoś w pokoju ustawiam je mocniej. Gdy później chcę spokojnie posiedzieć, zmniejszam jasność i wybieram cieplejszy charakter światła.

Na stronie Action wśród kolorów światła wymienione są również biały, ciepły biały i zimny biały. Nie kupuję więc osobnej lampki do każdego nastroju. Korzystam z jednej oprawy, a sposób świecenia dopasowuję do sytuacji. To właśnie tutaj widzę przewagę nad zwykłą żarówką. Inteligentne oświetlenie kojarzyło mi się wcześniej głównie z efektownymi kolorami i pokojami pełnymi LEDów. Tymczasem mnie wystarcza możliwość wygodnego przygaszenia lampy i zmiany światła przed snem. Nie ma natomiast pilota w zestawie. Sterowanie odbywa się przez rozwiązania smart, a Action podaje też możliwość korzystania z dodatkowego inteligentnego pilota w systemie LSC Smart Connect po wcześniejszym połączeniu żarówki z aplikacją.

Inteligentny dom nie musi zaczynać się od drogich urządzeń w każdym pokoju. U mnie zaczął się od jednej żarówki

Najbardziej rozbawiła mnie reakcja męża. Gdy powiedziałam, że teraz będę sterować starą lampką z telefonu, popatrzył na mnie tak, jakbym właśnie planowała centrum dowodzenia w salonie. Kilka godzin później sam sprawdzał, jak zmienia się jasność. Za żarówkę zapłacimy obecnie 34,99 zł. Nie nazywam tego inwestycją w wielki inteligentny dom. To raczej niedrogi sposób na sprawdzenie, czy takie rozwiązania w ogóle nam odpowiadają.

U mnie odpowiedź przyszła szybko. Najczęściej korzystam z niej właśnie wieczorem. Lampka stoi tam, gdzie stała od lat, wygląda dokładnie tak samo i nadal pasuje do pokoju. Różnica zaczyna się dopiero wtedy, kiedy chcę zmienić światło. Podoba mi się również to, że nie muszę od razu kupować kolejnych urządzeń. Jedna inteligentna żarówka z Action wystarczy, żeby zobaczyć, jak działa aplikacja i czy sterowanie głosem rzeczywiście ułatwia mi codzienność. Jeśli nie, nadal mam po prostu żarówkę LED. Jeśli tak, łatwo zrozumieć, dlaczego później ktoś zaczyna spoglądać w stronę kolejnej lampy. I chyba właśnie dlatego ten mały zakup tak mnie zaskoczył. Nie zmienił wyglądu salonu i nikt, kto do mnie przychodzi, nie zauważa na pierwszy rzut oka niczego nowego. Dopiero wieczorem mówię „zgaś światło” i stara lampka pokazuje swoją nową sztuczkę.