Od dawna powtarzam, że najładniejsze wnętrza to nie te wypełnione drogimi meblami, ale takie, w których wszystko ma swoje miejsce. U mnie największym problemem od zawsze był salon. To właśnie tam spędzamy najwięcej czasu, dlatego bardzo szybko pojawiały się różnego rodzaju drobiazgi. Pilot do telewizora raz leżał na stole, raz między poduszkami. Koc wędrował z kanapy na fotel, a dziecięce zabawki potrafiły zajmować pół pokoju. Wieczorem wystarczyło kilka minut, żeby z uporządkowanego wnętrza zrobił się chaos.
Nie chciałam jednak kupować kolejnej komody ani dużej szafki. W niewielkim salonie liczy się każdy centymetr, dlatego zaczęłam rozglądać się za czymś małym, wielofunkcyjnym i najlepiej niedrogim. Przeglądając nowości w Sinsay, trafiłam na pikowany puf z funkcją przechowywania. Kosztował zaledwie 29,99 zł, a już na zdjęciach wyglądał jak mebel, który rozwiąże kilka problemów jednocześnie. Po bliższym przyjrzeniu się okazało się, że ma nie tylko schowek pod pokrywką, ale także praktyczną kieszeń z boku.
Zobacz także:
Wieczny bałagan w salonie doprowadzał mnie do szału. Szukałam czegoś wąskiego, praktycznego i wielofunkcyjnego
Według mnie salon to najważniejsze pomieszczenie w całym mieszkaniu. To tutaj pijemy poranną kawę, oglądamy filmy, czytamy książki, bawią się dzieci i odpoczywa cała rodzina. Niestety ma to też swoją drugą stronę. Wystarczy kilka godzin, aby na stoliku pojawiły się kubki, piloty, gazety czy ładowarki, a na kanapie koce i poduszki.
Przez długi czas próbowałam walczyć z tym na różne sposoby. Kupowałam koszyki, pudełka i organizery, ale często zajmowały dodatkowe miejsce albo nie wyglądały zbyt estetycznie. Zależało mi na czymś, co będzie jednocześnie praktyczne i dekoracyjne.
Coraz częściej zauważam, że producenci mebli stawiają właśnie na rozwiązania wielofunkcyjne. Puf może być jednocześnie schowkiem, dodatkowym siedziskiem, a nawet niewielkim stolikiem pomocniczym. Kiedy zobaczyłam model z Sinsay, od razu pomyślałam, że właśnie czegoś takiego brakowało w moim salonie.
To niewielki mebel, który bez problemu można wsunąć obok kanapy, fotela albo ustawić przy ścianie. Nie dominuje wnętrza, a jednocześnie pomaga zapanować nad codziennym bałaganem. Właśnie takie dodatki najbardziej lubię. Nie rzucają się w oczy, ale każdego dnia ułatwiają życie.
Ten puf z Sinsay kosztuje tylko 29,99 zł. Ma schowek, kieszeń i zastępuje kilka mebli jednocześnie
Puf dostępny w Sinsay ma 30 x 30 x 30 cm, dlatego zmieści się nawet w niewielkim salonie, przedpokoju czy pokoju dziecka. Wykonano go z poliestru, MDF oraz pianki poliuretanowej, dzięki czemu jest lekki, ale jednocześnie stabilny. Maksymalne obciążenie wynosi 60 kg, więc bez problemu można wykorzystać go jako dodatkowe miejsce do siedzenia.
Największym atutem jest oczywiście funkcja przechowywania. Pod zdejmowaną pokrywką znajduje się pojemny schowek, do którego można schować koce, dziecięce zabawki, dokumenty, ładowarki, gazety albo inne przedmioty, które zwykle niepotrzebnie leżą na wierzchu.
fot. sinsay.com
Bardzo spodobała mi się także praktyczna kieszeń umieszczona z boku pufa. To drobiazg, ale niezwykle przydatny. Można wsunąć tam pilot do telewizora, tablet, ulubioną gazetę czy książkę. Dzięki temu wszystko jest pod ręką, a jednocześnie nie zajmuje miejsca na stoliku kawowym.
Puf ma prosty, nowoczesny design i czarny kolor, dlatego bez problemu wpisuje się praktycznie w każdą aranżację. Pasuje zarówno do wnętrz skandynawskich, loftowych, minimalistycznych, jak i bardziej klasycznych. Za 29,99 zł trudno znaleźć drugi mebel, który oferuje aż tyle funkcji.
Puf nie tylko pomaga utrzymać porządek. Kilka prostych zmian sprawia, że salon wygląda schludnie każdego dnia
Od pewnego czasu coraz częściej wybieram meble, które mają dodatkowe miejsce do przechowywania. Stoliki z półkami, ławy z ukrytymi schowkami czy właśnie pufy z pojemnikami sprawiają, że wiele rzeczy znika z widoku, a wnętrze od razu wydaje się bardziej uporządkowane.
Bardzo dobrze sprawdzają się również dekoracyjne kosze na koce, pudełka do przechowywania oraz organizery do szuflad. Dzięki nim każda rzecz ma swoje miejsce i nie trzeba codziennie zastanawiać się, gdzie odłożyć pilot, ładowarkę czy słuchawki. Nawet niewielkie mieszkanie może wyglądać przestronnie, jeśli nie ma w nim przypadkowo porozrzucanych przedmiotów.
Ten tani dodatek wprowadza do pomieszczenia przytulny klimat cozy autumn: Chciałam ocieplić sypialnię, a ta szklana dynia od razu mnie oczarowała. Teraz mam tu cozy autumn jak z Pinteresta
Warto także pamiętać o zasadzie, że im mniej rzeczy stoi na wierzchu, tym łatwiej utrzymać porządek. Blaty komód i stolików nie muszą być zastawione dekoracjami. Czasami wystarczy jedna świeca, niewielka roślina i elegancka taca, aby wnętrze wyglądało stylowo i elegancko.

Obserwuj nas na Google







