Uwielbiam ten moment, kiedy po wejściu do mieszkania od razu czuć delikatny, przyjemny zapach. Nie przepadam jednak za intensywnymi odświeżaczami w sprayu, które potrafią drażnić nos, a ich aromat szybko się ulatnia. Z kolei za eleganckie dyfuzory z patyczkami trzeba nieraz zapłacić całkiem sporo. Szczególnie gdy chcę ustawić coś pachnącego w kilku pomieszczeniach.
WIDEO…
Dlatego zainteresowałam się domowym sposobem, który nie wymaga kupowania kolejnych flakoników. To metoda 3:3:3, czyli prosty odświeżacz na bazie sody oczyszczonej. Przygotowanie zajmuje chwilę, a najprzyjemniejsza jest możliwość dopasowania intensywności aromatu do własnego gustu.
Domowe odświeżacze nie muszą kosztować fortuny. Metoda 3:3:3 wykorzystuje trzy proste składniki
W drogeriach półki uginają się od pachnących saszetek, elektrycznych odświeżaczy i dekoracyjnych dyfuzorów. Niektóre wyglądają naprawdę pięknie, ale ich regularne kupowanie potrafi uszczuplić domowy budżet. Zwłaszcza gdy zależy nam na zapachu nie tylko w salonie, lecz także w łazience, garderobie czy przedpokoju.
Moim zdaniem wcale nie trzeba od razu inwestować w kolejny gotowy produkt. Do przygotowania własnej kompozycji wystarczą soda oczyszczona, olejek lawendowy oraz waniliowy. Sama soda jest tania i łatwo dostępna, a niewielkie buteleczki olejków wystarczają na wiele zastosowań. Koszt pojedynczej porcji zależy oczywiście od ceny wybranych aromatów.
Dlaczego akurat soda? Ten niepozorny biały proszek ma zdolność pochłaniania części nieprzyjemnych zapachów. Olejki odpowiadają natomiast za aromat, który stopniowo uwalnia się z mieszanki.
Lawenda wnosi świeże, lekko ziołowe nuty, a wanilia dodaje im przyjemnej słodyczy. Razem tworzą kompozycję, która nie musi kojarzyć się wyłącznie z perfumami czy kosmetykami.
Jak zrobić domowy odświeżacz 3:3:3? Wystarczy minuta i mały słoiczek
Przygotowanie pachnącej mieszanki jest banalnie proste, a do tego nie wymaga żadnych specjalnych akcesoriów. Wystarczy niewielkie szklane naczynie, łyżeczka i trzy składniki. Proponuję następujące proporcje:
- 3 łyżeczki sody oczyszczonej,
- 3 krople olejku lawendowego,
- 3 krople olejku waniliowego.
Najpierw wsypuję sodę do suchego słoiczka lub ceramicznej miseczki. Następnie dodaję oba olejki i dokładnie mieszam łyżeczką, żeby aromat rozprowadził się możliwie równomiernie. Gotowe. Całość można przygotować w około 60 sekund.
Naczynie najlepiej pozostawić otwarte albo przykryć kawałkiem przewiewnej tkaniny. Dzięki temu zapach może swobodnie wydostawać się na zewnątrz. Materiał przydaje się również wtedy, gdy chcę ukryć zawartość słoiczka i dopasować go do wystroju łazienki.
Nie oczekuję jednak, że taki odświeżacz będzie działał równie intensywnie jak elektryczny dyfuzor. Zapach jest subtelniejszy, a jego trwałość zależy między innymi od rodzaju olejków, temperatury i wentylacji. Gdy aromat słabnie, można delikatnie przemieszać zawartość lub przygotować świeżą porcję.
Czytaj także: Mandarynkę zjadłam, a skórkę zamieniłam w pachnącą świeczkę. Teraz w salonie mam jak w sadzie pełnym dojrzałych cytrusów
Gdzie ustawić pachnący słoiczek? W łazience i przedpokoju sprawdzi się najlepiej
Najbardziej lubię pomysł wykorzystania tej mieszanki w łazience. Na półeczce obok ręczników małe naczynie nie zajmuje wiele miejsca, a lawendowo-waniliowy aromat może przyjemnie dopełniać atmosferę po kąpieli. Wybieram jednak stabilne miejsce, z dala od wody i kosmetyków.
Dobrym pomysłem jest także przedpokój. To pierwsze pomieszczenie, do którego wchodzą domownicy i goście, dlatego przyjemny zapach jest tam szczególnie mile widziany. Nie trzeba przy tym ustawiać kilku słoiczków obok siebie. Lepiej zacząć od jednego i ocenić intensywność aromatu.
Warto pamiętać, że domowy odświeżacz nie zastępuje wietrzenia ani usuwania źródła przykrych zapachów. Olejki eteryczne mogą również podrażniać osoby wrażliwe, a niektóre są niebezpieczne dla zwierząt. Dlatego naczynie powinno stać poza ich zasięgiem.