Kiedy za oknem jesienna plucha, mogę siedzieć w grubym swetrze, owinięta kocem, a stopy i tak mam lodowate. Najgorzej jest podczas pracy przy biurku, kiedy przez kilka godzin praktycznie nie ruszam się z miejsca. Ciepłe skarpety nie zawsze pomagają, a podkręcanie kaloryfera tylko po to, żeby ogrzać nogi, wydaje mi się lekką przesadą. Ostatnio w Sinsay wypatrzyłam jednak gadżet, który wygląda jak ogromna, mięciutka poducha, ale potrafi znacznie więcej. To elektryczny ogrzewacz do stóp, który wyprzedaje się jak cieplutkie bułeczki. Już wyobrażam sobie, jak przyjemnie byłoby wsunąć w niego zmarznięte nogi podczas pracy!
WIDEO…
Zamiast kolejnej pary grubych skarpet, grzejąca poducha z Sinsay. Ten gadżet to mój jesienny must-have
Nie wiem, jak wy, ale ja jesienią najchętniej pracowałabym z laptopem pod kołdrą. Niestety, nie zawsze jest to możliwe, więc pozostaje mi gruby sweter, ciepła herbata i próby ogrzania zmarzniętych stóp. Najbardziej irytuje mnie to, że nawet kiedy w pokoju panuje całkiem przyjemna temperatura, przy biurku i tak potrafię marznąć w palce.
Kiedy przeglądałam iście jesieniarską ofertę Sinsay w sklepie online szczególnie zainteresował mnie elektryczny ogrzewacz do stóp z Sinsay za 59,99 zł. Przyznam, że najpierw wzięłam go za nietypową poduszkę. Ma owalny kształt, miękko wyglądające, szare wykończenie i spore zagłębienie pośrodku. Dopiero kiedy przyjrzałam się bliżej, zrozumiałam, że do środka można wsunąć obie stopy.
Wygląda trochę jak ogromny, pluszowy kapeć bez osobnych przegródek na nogi. Tyle że w przeciwieństwie do zwykłych kapci ma elektryczną funkcję podgrzewania, dzięki której może zapewnić dodatkowe ciepło podczas siedzenia.
Ogrzewacz ma 34 cm długości, 26 cm szerokości i 12 cm wysokości. Powinien więc bez większego problemu zmieścić się pod większością biurek. Urządzenie jest zasilane przez USB. Trzeba więc zapewnić mu odpowiednie źródło zasilania. Trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z urządzeniem elektrycznym, a nie zwykłą tekstylną poduszką, dlatego warto sprawdzić jeszcze zalecenia dotyczące czyszczenia i bezpiecznego użytkowania.
Zimne stopy podczas pracy i wieczornego oglądania seriali? Tę poduchę postawiłabym nie tylko pod biurkiem
Pierwsze miejsce, jakie przyszło mi do głowy po zobaczeniu tego gadżetu, to oczywiście przestrzeń pod biurkiem. Kiedy długo siedzę przed komputerem, zdarza mi się niemal zapomnieć o wstawaniu, a później dziwię się, że stopy zrobiły się zimne jak lód. Taki ogrzewacz mógłby być całkiem przyjemnym dodatkiem w moim domowym stanowisku pracy.
Ale wcale nie ograniczałabym jego zastosowania do biura. Mogę postawić go obok kanapy w salonie. Wyobrażam sobie chłodny, jesienny wieczór - ulubiony serial, gorąca herbata, miękki koc i stopy wsunięte do grzejącej poduchy. Brakuje tylko deszczu stukającego o parapet i można urządzić sobie idealny jesieniarski wieczór.
Z takiego rozwiązania mogłyby ucieszyć się również osoby, które spędzają sporo czasu w pozycji siedzącej, na przykład podczas czytania książek, robótek ręcznych czy układania puzzli. Nie potrzeba ogrzewać całego pomieszczenia tylko po to, żeby zapewnić stopom odrobinę dodatkowego komfortu.
To również może ci się spodobać: Mąż biadolił, że opłaty idą do góry, to przyniosłam ten patent z Action. Za 18,99 zł, a mega obniża rachunki za ogrzewanie
Jest też kilka rzeczy, o których warto pamiętać. Elektrycznego ogrzewacza nie należy używać podczas snu ani pozostawiać włączonego bez nadzoru. Trzeba też chronić go przed wilgocią i korzystać z niego zgodnie z instrukcją producenta. Przed dłuższym użytkowaniem upewniłabym się, czy urządzenie ma regulację temperatury lub funkcję automatycznego wyłączania, bo takich informacji nie znalazłam w podstawowym opisie produktu.
Chwilę chodziło mi po głowie zamówienie dwóch sztuk - jednej pod biurko, drugiej do salonu i w końcu to zrobiłam. Jeśli ogrzewacz z Sinsay zapewni mi choć trochę dodatkowego komfortu podczas chłodnych dni, już wiem, że szybko stanie się jednym z moich ulubionych jesieniarskich i zimowych gadżetów.