Mam w domu całkiem spory zapas świątecznych ozdób, ale co roku czegoś mi brakuje. Jedne są zbyt błyszczące, inne wyglądają dobrze wyłącznie z daleka, a jeszcze inne zupełnie nie pasują do mojego wystroju. W tym sezonie postanowiłam ograniczyć przypadkowe zakupy i wybierać dekoracje, które naprawdę podobają mi się od pierwszego spojrzenia.
WIDEO…
Szczególnie lubię przedmioty przypominające rękodzieło. Nie muszą być wykonane w całości z naturalnych materiałów, ale powinny mieć ciekawą fakturę i starannie dobrane dodatki. Dlatego podczas przeglądania świątecznej kolekcji Sinsay zainteresował mnie bogato zdobiony wieniec, który wygląda jak ozdoba wyjęta z bajkowego domu Mikołaja.
Wieniec świąteczny jak z domu Mikołaja przyciąga spojrzenia. Naturalne akcenty nadają mu wyjątkowy charakter
Najbardziej podobają mi się dekoracje, które przypominają kompozycje przygotowywane przez florystki. Mają w sobie coś przytulnego i nie wyglądają jak przypadkowa zbieranina ozdób. Duże znaczenie ma dla mnie połączenie różnych faktur. Szyszki wprowadzają leśny charakter, natomiast bombki dodają świątecznej elegancji. Dzięki temu wieniec może pasować zarówno do rustykalnego salonu, jak i bardziej klasycznego wystroju.
Takie zestawienie kojarzy mi się z tradycyjnymi przygotowaniami do Bożego Narodzenia. Dawniej wiele dekoracji powstawało z gałązek, szyszek i innych materiałów zbieranych podczas spacerów. Dziś podobny efekt można uzyskać bez samodzielnego przygotowywania całej kompozycji.
W przypadku bogato zdobionych wieńców ważne są również proporcje. Bombki nie powinny całkowicie zasłaniać podstawy, a naturalnie wyglądające dodatki najlepiej prezentują się wtedy, kiedy tworzą spójną całość. Szczególnie lubię takie ozdoby, ponieważ można wykorzystywać je przez wiele sezonów, zmieniając jedynie otaczające je dekoracje.
Świąteczny wieniec z Sinsay łączy szyszki i bombki. Gotowa kompozycja oszczędza czas przed Bożym Narodzeniem
W Sinsay wypatrzyłam świąteczny wieniec z szyszkami i bombkami za 39,99 zł. To gotowa dekoracja, która nie wymaga samodzielnego przyklejania ozdób ani dobierania poszczególnych elementów. Najbardziej przemawia do mnie właśnie wygoda takiego rozwiązania. Samodzielne przygotowanie podobnej kompozycji oznaczałoby konieczność kupienia podstawy, dodatków i materiałów do mocowania. Do tego dochodzi czas potrzebny na odpowiednie rozmieszczenie wszystkich elementów.
Szukasz ciekawych dodatków aranżacyjnych? To też może wpaść ci w oko: Przezroczysty jak kryształ, elegancki jak z francuskiej herbaciarni. W Dino wyhaczyłam taniutki dzbanek z cudnym ryflowaniem
Przy gotowym wieńcu można od razu skupić się na dekorowaniu mieszkania. Nie potrzebuję kleju na gorąco, drucików florystycznych ani dodatkowych bombek, które później zostają w szufladzie. Przed zakupem sprawdziłabym jednak dokładne wymiary. Ma to znaczenie zwłaszcza przy wieszaniu ozdoby na wąskich drzwiach lub niewielkim fragmencie ściany.
Gdzie zawiesić wieniec z Sinsay? Na drzwiach, nad komodą i przy świątecznym stole będzie wyglądał pięknie
Swoją dekorację najchętniej umieściłabym na drzwiach prowadzących do salonu. W ten sposób świąteczny akcent byłby widoczny już od progu, ale nie zajmowałby miejsca na meblach.
Na jasnej ścianie wieniec również prezentowałby się efektownie. Pod spodem ustawiłabym niewielką drewnianą latarenkę i ceramiczny domek, tworząc spokojną, zimową aranżację. Ciekawym pomysłem jest także wykorzystanie wieńca jako dekoracji stołu, o ile jego konstrukcja pozwala na stabilne ułożenie. Pośrodku można postawić niewielki wazon, unikając otwartego płomienia.
Nie dodawałabym już kolejnych kolorowych łańcuchów ani brokatowych kokard. Bogata kompozycja najlepiej wygląda wtedy, kiedy pozostaje główną ozdobą wybranego miejsca. Po świętach schowałabym wieniec do odpowiednio dużego pudełka, aby nie przygnieść wystających elementów. Dzięki temu łatwiej zachować jego wygląd na kolejne Boże Narodzenie.