Nie każdy remont zaczyna się od wymiany kanapy albo malowania ścian. Czasem wystarczy jeden dobrze dobrany element, który przyciąga wzrok i sprawia, że całe pomieszczenie wygląda zupełnie inaczej. Przez długi czas próbowałam osiągnąć taki efekt dodatkami, ale wciąż czegoś mi brakowało. Zależało mi na czymś ponadczasowym, co nie znudzi się po jednym sezonie. Zupełnie nie spodziewałam się, że rozwiązanie znajdę podczas zwykłych zakupów w Ikea.

Drewniany stolik z Ikea od razu zwrócił moją uwagę. Nie planowałam zakupów, ale wyszłam ze sklepu z nowym pomysłem na salon

Mój salon od dawna był urządzony poprawnie, ale miałam wrażenie, że brakuje mu jednego charakterystycznego elementu. Kanapa, regał i dywan tworzyły spójną całość, jednak wnętrze nie miało tego wnętrzarskiego "efektu wow", który sprawia, że od razu chce się usiąść z kubkiem kawy. Szukałam czegoś niewielkiego, co nie zagraci przestrzeni, a jednocześnie będzie praktyczne na co dzień. Podczas ostatniej wizyty w Ikea zajrzałam do działu z nowościami i właśnie tam zobaczyłam drewniany stolik. Model o wymiarach 46 x 40 cm od razu wydał mi się idealny do ustawienia obok sofy. Nie zajmuje wiele miejsca, a producent zaprojektował go tak, aby okrągłą podstawę można było wsunąć pod kanapę i wygodnie przybliżyć blat do siedzącej osoby.

Zobacz także:

Nie analizowałam długo, czy naprawdę jest mi potrzebny. Bardziej zastanawiałam się, czy za kilka tygodni nadal będzie dostępny. Cena 199 zł wydała mi się uczciwa, zwłaszcza że od razu zauważyłam, iż stolik wykonano z litego drewna kauczukowego, a nie z płyty meblowej imitującej naturalny materiał. Już na ekspozycji sprawiał wrażenie solidnego i dopracowanego w każdym detalu, dlatego nie miałam poczucia, że płacę wyłącznie za modny design. Pomyślałam wtedy, że jeśli z niego zrezygnuję, pewnie będę później wracać do tego zakupu w myślach. Dokładnie tak zdarzało mi się już wcześniej z kilkoma rzeczami z Ikea. Tym razem postanowiłam nie odkładać decyzji na później i już w drodze do kasy wyobrażałam sobie, gdzie postawię go w swoim salonie.

Stolik z drewna kauczukowego wygląda jak mała rzeźba. Obłe linie dodają wnętrzu lekkości

Największe wrażenie zrobiła na mnie forma tego mebla. Nie przypomina klasycznych stolików pomocniczych z prostymi nogami i grubym blatem. Tutaj wszystko wygląda znacznie subtelniej. Delikatnie wygięta podpora płynnie łączy okrągły blat z podstawą, więc całość sprawia wrażenie jednej spójnej bryły. W pierwszej chwili pomyślałam nawet, że bardziej przypomina dekoracyjną rzeźbę niż zwykły stolik.

fot. ikea.com

Projekt wyraźnie nawiązuje do wzornictwa lat 50., kiedy projektanci coraz częściej odchodzili od ciężkich, masywnych mebli na rzecz miękkich, organicznych kształtów. Takie wzornictwo kojarzy mi się z estetyką projektów Vernera Pantona, Joe Colombo czy Luigiego Colaniego, choć tutaj całość została przełożona na znacznie bardziej uniwersalny, skandynawski język. Obły kształt sprawia, że stolik świetnie odnajduje się zarówno we wnętrzach japandi, modern organic, jak i tych inspirowanych stylem mid-century modern. Ciepły odcień drewna dodatkowo ociepla przestrzeń i sprawia, że nawet nowoczesny salon wydaje się bardziej przytulny.

Zerknij też na te drewniane krzesła z Lidla. Są teraz na promce: Nie wierzyłam, że ciocia wyhaczyła te akacjowe krzesła na wyprzedaży w Lidlu. Są składane i posłużą latami

Stolik z drewna kauczukowego to wybór na lata. Naturalny materiał ma więcej zalet, niż początkowo sądziłam

Dopiero po zakupie zaczęłam czytać więcej o drewnie kauczukowym i okazało się, że to materiał bardzo ceniony w produkcji mebli. Jest twardy, stabilny i dobrze znosi codzienne użytkowanie, dlatego świetnie sprawdza się w salonie, gdzie stolik praktycznie nie ma chwili odpoczynku. U mnie niemal każdego dnia ląduje na nim kubek z herbatą, pilot, książka albo laptop, a mimo to powierzchnia nadal wygląda bardzo dobrze.

Dużym plusem jest również łatwa pielęgnacja. W praktyce wystarczy regularnie przecierać mebel miękką, lekko wilgotną ściereczką, a później wytrzeć go do sucha. Nie trzeba stosować skomplikowanych preparatów ani poświęcać wielu minut na konserwację. Lubię też świadomość, że lite drewno z czasem nabiera charakteru, zamiast wyglądać coraz gorzej. Właśnie dlatego stolik z drewna kauczukowego okazał się dla mnie znacznie lepszym wyborem niż kolejny mebel wykonany z płyty.