Małe balkony potrafią być prawdziwym wyzwaniem. Z jednej strony marzy się o przytulnym miejscu na poranną kawę, z drugiej każdy dodatkowy mebel sprawia, że przestrzeń zaczyna przypominać składzik. Sama przez długi czas miałam wrażenie, że na moim mikrobalkonie nie da się pogodzić wygody z estetyką. Zamiast odpoczywać, ciągle przestawiałam doniczki, krzesło i stolik, żeby zrobić sobie trochę miejsca. W końcu trafiłam na rozwiązanie, które całkowicie zmieniło sposób korzystania z tej niewielkiej przestrzeni.

Zawieszany stolik z Lidla uratował mój mikrobalkon. W końcu mogłam napić się kawy bez omijania mebli

Mój balkon ma zaledwie kilka metrów kwadratowych, dlatego każdy mebel ustawiony na podłodze od razu sprawia, że robi się ciasno. Nawet niewielki stolik zabierał miejsce, o które codziennie walczyłam z donicami i krzesłem. Kiedy zobaczyłam w Lidlu bambusowy, składany model zawieszany na balustradzie, od razu wyobraziłam sobie, jak bardzo ułatwi mi życie. To właśnie brak nóg przekonał mnie najbardziej.

Zobacz także:

Konstrukcja mocowana jest do balustrady za pomocą regulowanych uchwytów, dzięki czemu podłoga pozostaje całkowicie wolna. Blat można w każdej chwili złożyć, gdy nie jest potrzebny, więc balkon nie wygląda na zagracony nawet wtedy, gdy suszę pranie albo podlewam kwiaty. Sam stolik ma wymiary około 44 x 64 x 65 cm, a mimo kompaktowych rozmiarów bez problemu mieszczą się na nim dwie filiżanki, talerzyk z ciastem czy książka. Producent podaje, że wytrzymuje obciążenie do około 30 kg, więc spokojnie można postawić na nim więcej niż tylko kubek z kawą.

Cena 217,64 zł nie należy do najniższych i przez chwilę zastanawiałam się nad zakupem. Doszłam jednak do wniosku, że za dobrze wykonany bambusowy mebel, który realnie rozwiązuje problem małego balkonu, warto zapłacić więcej. Od pierwszego dnia korzystam z niego praktycznie codziennie i ani razu nie pomyślałam, że był to niepotrzebny wydatek.

fot. lidl.pl

Bambusowy stolik zachwyca nie tylko wyglądem. Ten materiał słynie z wyjątkowej trwałości

Im więcej czytałam o bambusie, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że był to dobry wybór. Meble wykonane z tego materiału cieszą się opinią trwałych i odpornych na codzienne użytkowanie. Bambus jest twardy, dobrze znosi zmienne warunki atmosferyczne, a dodatkowo szybko się odnawia, dlatego uznawany jest za bardziej przyjazny środowisku niż wiele innych surowców. W tym modelu powierzchnia została zabezpieczona lakierem, dzięki czemu stolik może stać na zewnątrz i lepiej radzi sobie z wilgocią czy letnimi opadami.

Podoba mi się też jego stabilność. Mimo że konstrukcja jest składana, po zamontowaniu sprawia wrażenie solidnej i pewnej. Nie mam obaw, kiedy stawiam na nim dzbanek z lemoniadą, doniczkę z ziołami czy śniadanie dla dwóch osób. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że w przypadku mebli balkonowych warto patrzeć nie tylko na cenę, ale przede wszystkim na materiał, bo to on w dużej mierze decyduje o tym, jak długo będą wyglądały dobrze.

Jysk też ma perełki na balkon. Tylko spójrz na tę lampę: Poszłam do Jysk po lampki solarne. Ekspedientka pokazała mi tę ryflowaną perełkę w piaskowym kolorze - przepadłam

Stolik na balkon całkowicie odmienił moją przestrzeń. Naturalny bambus ocieplił ją bardziej niż myślałam

Największe zaskoczenie przyszło dopiero wtedy, gdy wszystko ustawiłam na swoim miejscu. Okazało się, że ten niewielki mebel zmienił nie tylko funkcjonalność balkonu, ale także jego wygląd. Naturalny odcień bambusa pięknie współgra z zielenią roślin i od razu ociepla całą aranżację. Do stolika dobrałam składane krzesło, kilka doniczek z ziołami, lampki solarne rozwieszone na balustradzie i niewielki lampion. Dzięki temu nawet mój mikrobalkon zaczął przypominać mały wakacyjny zakątek.

Najbardziej cieszy mnie jednak to, że wciąż mogę swobodnie przejść z jednej strony na drugą, bo na podłodze nie stoi już żaden dodatkowy mebel. Rano stawiam na blacie filiżankę kawy i śniadanie, wieczorem kieliszek lemoniady i książkę, a kiedy potrzebuję więcej miejsca, po prostu składam blat jednym ruchem. To właśnie takie rozwiązania przekonują mnie, że nawet najmniejszy balkon może stać się ulubionym miejscem w mieszkaniu, jeśli tylko dobrze wykorzysta się każdy dostępny centymetr.