Stolik kawowy miał być jednym z ostatnich elementów mojego salonu, a niespodziewanie okazał się najtrudniejszy do znalezienia. Budżetowe propozycje ciągle wydawały mi się zbyt zwyczajne, natomiast te wyglądające jak designerskie rzeźby potrafiły kosztować fortunę. I wtedy podczas przeglądania Instagrama mignął mi model z Jysk. Masywna forma, brązowy marmurowy wzór i cena obniżona o 46 proc. Długo nie trzeba było mnie przekonywać.

Potrzebowałam nowego stolika do salonu, ale tanie modele zupełnie mnie nie przekonywały. Dopiero na Instagramie zobaczyłam to cudo z promocji Jysk

Od początku wiedziałam mniej więcej, czego szukam. Nie interesował mnie kolejny stolik na cienkich metalowych nóżkach ani najprostszy drewniany blat. Marzyła mi się bardziej masywna forma, która będzie nie tylko miejscem na kubek i książkę, ale też jednym z głównych elementów całej aranżacji salonu.

Zobacz także:

Problem pojawiał się za każdym razem, gdy próbowałam połączyć wygląd z rozsądnym budżetem. W niższych cenach znajdowałam przede wszystkim bardzo proste konstrukcje. Z kolei stoliki przypominające kamienne bryły i designerskie meble szybko przekraczały kwotę, którą chciałam przeznaczyć na wyposażenie salonu.

Szukałam więc dalej, aż któregoś dnia podczas przeglądania Instagrama zobaczyłam stolik Jysk. Zatrzymałam się właściwie od razu. Okrągły blat, szeroka podstawa i marmurowe wykończenie sprawiały, że wyglądał bardziej jak wyrzeźbiony na zamówienie mebel niż coś znalezionego w popularnej sieciówce. Gdy sprawdziłam cenę, zaskoczenie było jeszcze większe. Ciemny wariant trafił akurat na 46-procentową obniżkę.

Stolik LYDUM z Jysk wygląda jak ciężka marmurowa bryła. W rzeczywistości wykonano go z włókna cementowego

Model, który tak zwrócił moją uwagę, to stolik kawowy LYDUM z Jysk. Ma okrągły blat o średnicy 60 cm i 40 cm wysokości. Nie jest więc bardzo wysoki, dzięki czemu dobrze wpisuje się w proporcje klasycznej ławy ustawianej przed kanapą. Jednocześnie średnica 60 cm daje już całkiem sporo miejsca na tacę, książki czy dekoracje.

Najbardziej charakterystyczny jest jednak jego kształt. Masywna cylindryczna podstawa zwęża się delikatnie przy blacie, a sam blat jest gruby i ma mocno zaokrąglone krawędzie. Nie ma tutaj cienkich nóżek ani delikatnego stelaża. Całość przypomina jednolitą, ciężką bryłę.

Stolik nie jest jednak wykonany z marmuru. Do produkcji blatu oraz podstawy wykorzystano włókno cementowe i tlenek magnezu, którym nadano marmurowy wygląd. W brązowej wersji powierzchnię przecinają jaśniejsze żyłki, dlatego z pewnej odległości mebel rzeczywiście może kojarzyć się z naturalnym kamieniem. Całość waży 14 kg, co dobrze pasuje do jego wizualnie masywnej formy. Dużym plusem jest dla mnie również to, że stolik sprzedawany jest już zmontowany.

Ja wybrałam ciemny brązowy marmur, ale LYDUM występuje też w jasnej wersji. Ta niestety nie jest teraz przeceniona

W moim salonie zdecydowanie wygrał brązowy marmurowy wariant. Ma w sobie coś pomiędzy ciemną czekoladą a naturalnym kamieniem i świetnie wygląda przy kremach, beżach oraz drewnie. Wyobrażam go sobie również w towarzystwie ciemnej kanapy, gdzie stworzyłby bardzo spokojną, monochromatyczną aranżację.

Jysk ma jednak także jasną wersję tego samego stolika. Forma pozostaje równie efektowna. Nadal mamy charakterystyczną szeroką podstawę i okrągły blat, ale kolor całkowicie zmienia odbiór mebla. Jasny LYDUM będzie lepszym wyborem do wnętrz, w których dominują złamane biele, naturalne drewno i spokojna skandynawska paleta.

To również może cię zainteresować: To najbardziej frustrujący zakamarek mojej umywalki. Teraz czyszczę go „magiczną pianką” za 16 zł i mam spokój

Jest tylko jeden haczyk. Obecnie to właśnie brązowy wariant został objęty promocją i kosztuje 375 zł. Jeśli więc ktoś, podobnie jak ja, woli ciemniejsze meble, moment na zakup tego modelu jest wyjątkowo dobry. Mnie dodatkowo przekonało to, że nie muszę urządzać całego salonu od nowa, żeby zauważyć różnicę. Taki stolik jest wystarczająco wyrazisty, żeby sam stał się dekoracją. Wystarczy postawić na nim niewielki wazon albo kilka książek i pozwolić, żeby marmurowa bryła robiła resztę.