Jesienią coraz częściej wybieram ubrania, w których mogę wygodnie spędzić cały dzień. Rano wyskakuję po zakupy, później zajmuję się domem, a wieczorem najchętniej siadam na kanapie z książką. Nie mam ochoty za każdym razem się przebierać, dlatego lubię rzeczy, które nadają się zarówno do odpoczynku, jak i na szybkie wyjście. Dawniej w takich sytuacjach zakładałam zwykłe legginsy i rozciągniętą bluzę. Teraz wolę komplety, które są równie wygodne, ale wyglądają trochę bardziej elegancko. Szczególnie podobają mi się spokojne kolory i materiały, które nie wymagają wielu dodatków. Welur jest jednym z nich.

Dresy przestały kojarzyć mi się wyłącznie z domowym strojem. Teraz szukam luźnych kompletów, które wyglądają elegancko

Jeszcze kilka lat temu miałam w szafie wyraźny podział. Jedne ubrania zakładałam do domu, a drugie na wyjście. Dres należał oczywiście do tej pierwszej kategorii. Był wygodny, ale nie zawsze czułam się w nim dobrze, gdy musiałam niespodziewanie wyjść do sklepu albo odebrać paczkę.
Z czasem zaczęłam zauważać, że coraz więcej kobiet nosi sportowe komplety również na co dzień. Nie chodzi już wyłącznie o klasyczne szare spodnie ze ściągaczami i bluzę z dużym nadrukiem. Pojawiły się zestawy z szerokimi nogawkami, prostymi bluzami i materiałami, które wyglądają znacznie ciekawiej.

Zobacz także:

Najbardziej przekonują mnie fasony, które nie przylegają mocno do ciała. Lubię mieć swobodę podczas chodzenia, siadania i schylania się. Nie chcę też przez cały dzień poprawiać ubrania ani zastanawiać się, czy materiał nie podkreśla zbyt mocno brzucha czy bioder. Właśnie dlatego zaczęłam przyglądać się spodniom z szerokimi nogawkami. Są wygodne, a przy odpowiedniej długości potrafią bardzo ładnie układać się na sylwetce. Nie opinają łydek ani ud, więc znacznie chętniej zakładam je na dłuższy dzień poza domem.

Dużą rolę odgrywa dla mnie również kolor. Mam już kilka czarnych kompletów, ale jesienią coraz częściej sięgam po brązy. Szczególnie lubię odcień gorzkiej czekolady. Dobrze komponuje się z beżem, kremową bielą i karmelowymi dodatkami. Do niedawna byłam natomiast ostrożna wobec weluru. Pamiętam czasy, kiedy błyszczące dresy były bardzo popularne, a później na długo zniknęły z mojej garderoby. Obawiałam się, że będą wyglądały zbyt staromodnie. Teraz jednak coraz bardziej mi się podobają.

Zaczęłam więc rozglądać się za kompletem, który mogłabym nosić zarówno razem, jak i osobno. Kiedy zobaczyłam welurowe ubrania z nowej kolekcji w Pepco, od razu pomyślałam, że warto przyjrzeć im się bliżej.

Czekoladowy dres welurowy z Pepco kosztuje łącznie 75 zł. Bluza z kapturem i szerokie spodnie tworzą wygodny komplet

W Pepco znalazłam brązową bluzę welurową za 40 zł oraz pasujące do niej spodnie za 35 zł. Obie części sprzedawane są osobno. To ważne, bo można kupić samą bluzę albo tylko spodnie, jeśli nie potrzebujemy pełnego kompletu.

Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to kolor. Jest głęboki, ciemnobrązowy i przypomina gorzką czekoladę. Materiał ma delikatny połysk, który podkreśla jego miękką fakturę. Nie wygląda przy tym przesadnie błyszcząco, co bardzo mi odpowiada. Spodnie mają szerokie nogawki na całej długości, czyli fason wide leg.

fot. pepco.pl

To właśnie ten krój najbardziej mnie zainteresował. Zamiast mocno przylegać do nóg, materiał swobodnie opada od bioder w dół. W pasie znajduje się elastyczne wykończenie, dzięki czemu nic nie upija. Po bokach są kieszenie, które przydają się choćby do schowania chusteczki czy drobnych przedmiotów. Spodnie dostępne są w rozmiarach od S do XXL. 

Do kompletu można dobrać welurową bluzę z kapturem. Ma regularny krój, długie rękawy i zapięcie na zamek błyskawiczny. To dla mnie duża zaleta, ponieważ rozpinane bluzy są znacznie wygodniejsze podczas jesiennych dni, kiedy temperatura często się zmienia. Posiada też sznurki przy kapturze, kieszenie i elastyczne wykończenie u dołu. Podoba mi się szczególnie to, że nie ma dużego nadruku ani kontrastowego logo. Mogę połączyć ją z wieloma ubraniami, a sam kolor i faktura wystarczają, żeby nie wyglądała zwyczajnie.

fot. pepco.pl

Bluza, podobnie jak spodnie, występuje w rozmiarach od S do XXL. Cena całego kompletu wydaje mi się naprawdę rozsądna. Za 75 zł dostajemy dwie części garderoby, które można nosić razem albo zestawiać z innymi ubraniami.

Welurowy komplet noszę nie tylko po domu, ale też na zakupy i spacer. Wystarczy zmienić buty oraz dodatki, żeby wyglądał zupełnie inaczej

Najprostszy sposób na noszenie tego dresu to oczywiście założenie obu części razem. Właśnie wtedy najbardziej podoba mi się jego jednolita kolorystyka. Czekoladowa bluza i szerokie spodnie tworzą spójną całość, która nie wymaga długiego zastanawiania się przed lustrem. Do takiego zestawu wybrałabym jasne sportowe buty. Kremowe sneakersy dobrze kontrastowałyby z ciemnym brązem, a jednocześnie nie odwracałyby uwagi od welurowego materiału. Do tego wystarczyłaby prosta torebka i delikatna biżuteria.

Jesienią bardzo lubię również połączenie brązu z beżem. Na rozpiętą bluzę mogłabym narzucić jasną pikowaną kamizelkę albo krótką kurtkę. Dzięki temu całość wyglądałaby swobodnie, ale nie przypominałaby typowego stroju do ćwiczeń. Szerokie spodnie nosiłabym także osobno. Wyobrażam je sobie z kremowym swetrem o prostym kroju. Taki zestaw byłby wygodny podczas pracy w domu, ale równie dobrze sprawdziłby się na spokojnym spacerze.

To również może cię zainteresować: Założyłam ją, spojrzałam w lustro i od razu zobaczyłam różnicę. Pionowe plisy optycznie wydłużają sylwetkę, a pasek wysmukla talię

Bardzo podoba mi się również pomysł zestawienia tych spodni z dopasowanym golfem. Ciemnobrązowy welur i jasna, gładka dzianina stworzyłyby ciekawy kontrast faktur. Nie potrzebowałabym żadnych wzorów ani dodatkowych ozdób. Bluzę wykorzystałabym natomiast do zwykłych jeansów. Granatowy denim i czekoladowy welur wyglądają moim zdaniem bardzo dobrze razem. Do tego założyłabym botki na płaskiej podeszwie i większą torbę. To zestaw, w którym bez problemu wyszłabym po zakupy albo na spotkanie ze znajomymi.