Gdy dni robią się krótsze, automatycznie zaczynam inaczej patrzeć na swoje mieszkanie. Latem lubię, gdy jest lekko i przestronnie, jesienią brakuje mi za to czegoś bardziej przytulnego. Nie oznacza to jednak, że co wrzesień przemalowuję ściany i wymieniam meble. Wolę drobne zmiany, które mogę zrobić szybko i niewielkim kosztem. Ostatnio szczególnie podobają mi się dekoracje inspirowane stylem japandi, bo nie potrzebują krzykliwych kolorów, żeby zwracać uwagę. Jedną z piękniejszych, jakie widziałam, znalazłam za grosze w Action.
Jesienią zamiast przemalowywać ściany szukam dekoracji, które ocieplają je samą fakturą. Dodatki w stylu japandi okazały się strzałem w dziesiątkę
Jesienią pusta ściana w salonie zaczyna mi przeszkadzać znacznie bardziej niż latem. Kiedy za oknem robi się szaro, mam ochotę wprowadzić do mieszkania trochę miękkości. Nie zawsze musi to oznaczać kolejny koc czy poduszkę. Podobny efekt można uzyskać na ścianie.
Zobacz także:
Od pewnego czasu bardzo podoba mi się styl japandi, który łączy japońską prostotę ze skandynawskim podejściem do przytulności. W takim wnętrzu nie potrzebuję dziesiątek ozdób. Znacznie ważniejsze są dla mnie spokojne barwy, drewno, proste kształty i wyraźne faktury.
Właśnie dlatego zamiast kolejnego kolorowego plakatu zaczęłam rozglądać się za dekoracją tekstylną. Taki dodatek daje zupełnie inny efekt niż zwykła fotografia zamknięta za szkłem. Powierzchnia nie jest idealnie płaska, więc nawet przy neutralnej kolorystyce coś się na niej dzieje. To rozwiązanie spodobało mi się również z praktycznego powodu. Nie muszę zmieniać koloru ściany ani kupować nowych mebli, żeby salon czy sypialnia wyglądały inaczej.
W Action znalazłam puchatą dekorację ścienną za 39,95 zł. Kremowe geometryczne wzory 3D sprawiają, że wygląda ciekawie mimo braku mocnych kolorów
Na półce w Action wypatrzyłam tekstylną dekorację ścienną za 39,95 zł. Obraz ma prostokątną formę utrzymaną w bardzo spokojnej palecie. Są tu odcienie kremowe, beżowe i szarawe, więc całość bez problemu połączyłabym z drewnem oraz jasnymi meblami.
Najciekawsza jest jednak powierzchnia. Dekoracja łączy bardziej płaskie fragmenty z wypukłymi, puszystymi wzorami. Geometryczne linie i zaokrąglone kształty tworzą efekt 3D, który zmienia się w zależności od tego, jak pada światło. Nie potrzeba więc intensywnego koloru, żeby przyciągała wzrok.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Mnie najbardziej przypomina miękkie, tekstylne dzieło na ścianę. Ma w sobie coś pomiędzy obrazem, tkaniną dekoracyjną i niewielkim dywanikiem. Właśnie takie nieoczywiste dodatki najbardziej pasują mi do wnętrz inspirowanych japandi.
Powiesiłabym lub postawiłabym ją przede wszystkim w miejscu, gdzie może grać główną rolę. Nad niewielką komodą, przy fotelu albo w sypialni obok łóżka. Nie otaczałabym jej dziesięcioma ramkami. Przy takim wzorze trochę pustej przestrzeni wokół zdecydowanie działa na korzyść.
Klimat japandi buduję kilkoma prostymi dodatkami. Drewno, ceramika i ciepłe światło dobrze uzupełnią tekstylną dekorację
Największą zaletą stylu japandi jest dla mnie to, że nie wymaga kupowania wielu rzeczy. Wręcz przeciwnie. Tutaj łatwo zepsuć efekt nadmiarem dekoracji, dlatego zaczęłabym od tego, co już mam w domu.
Obok tekstylnego obrazu z Action ustawiłabym jasne drewno. Może to być niewielka komoda, stolik albo zwykła drewniana taca. Do tego ceramiczny wazon o prostej formie i jedna gałązka zamiast wielkiego bukietu. Taki zestaw wygląda elegancko, przytulnie i pozwala wyeksponować fakturę dekoracji.
Dobrze sprawdzą się również tkaniny w kolorze złamanej bieli, piaskowego beżu czy ciepłej szarości. Na kanapie wystarczy jedna poduszka o wyraźnym splocie i miękki pled. Nie dobierałabym wszystkiego dokładnie w tym samym odcieniu. Kilka zbliżonych barw sprawi, że wnętrze nie będzie wyglądało nudno i bez wyrazu.
To również może cię zainteresować: Postawiłam na komodzie małą butelkę dyniowego eliksiru. Teraz jesień czuć od samych drzwi, a zapłaciłam tylko 24,99 zł w Home&You
Wieczorem najważniejsze staje się dla mnie światło. Zamiast mocnej lampy sufitowej włączam niewielką lampkę stołową albo podłogową. Ciepłe światło padające z boku dodatkowo podkreśli wypukłe elementy dekoracji i sprawi, że jej wzór będzie wyglądał ciekawiej niż w pełnym dziennym świetle. I właśnie taki jesienny remont najbardziej mi odpowiada. Bez farby, przesuwania szaf i wydawania dużych pieniędzy.

Obserwuj nas na Google







