Przed zakupem kosmetyków niemal zawsze staram się przeczytać opinie albo obejrzeć recenzje w mediach społecznościowych. Rzadko kupuję coś całkowicie w ciemno, bo już wiele razy przekonałam się, że dobre polecenie potrafi zaoszczędzić sporo pieniędzy i rozczarowań. Właśnie dlatego zatrzymałam się przy jednym z filmików na Instagramie, a kilka minut później wiedziałam już, że podczas najbliższej wizyty w Rossmannie zajrzę na konkretne półki.
Kosmetyki z Rossmanna trafiły na moją listę zakupów. Wszystko zaczęło się od jednego filmiku na Instagramie
Przeglądając Instagram, natrafiłam na nagranie pracownicy Rossmanna, która opowiadała o swoich ulubionych produktach i kosmetykach, które sama zamierza kupić. Wspomniała przy tym, że zdobyła kupon promocyjny podczas ostatniej akcji Rossmann Run, więc planuje wykorzystać go na kilka sprawdzonych hitów. Najbardziej zainteresowało mnie jednak to, że sporo z polecanych przez nią produktów jest obecnie na wyprzedaży. W tym roku nie brałam udziału w akcji i nie mam tego kuponu, ale nawet bez niego kilka propozycji wypada atrakcyjnie cenowo. Właśnie dlatego postanowiłam przyjrzeć się im bliżej i sprawdzić, czy rzeczywiście zasługują na tyle pozytywnych opinii.
Zobacz także:
Puder od razu przykuł moją uwagę. To jeden z tych produktów, które mają status kultowych
Pierwszym kosmetykiem, który zapisałam sobie na liście, był puder WIBO PhotoReady. Nazwa nie była mi obca, bo przez lata wielokrotnie przewijała się w internetowych rankingach drogeryjnych hitów. Puder ten ma nie tylko utrwalać makijaż, ale również optycznie wygładzać skórę. Producent podkreśla, że pomaga redukować zaczerwienienia, rozjaśnia przebarwienia i maskuje niedoskonałości. W składzie znalazła się także mączka ryżowa, którą wiele osób ceni za właściwości matujące i wygładzające.
fot. rossmann.pl
Przyznam, że dodatkowo zachęciła mnie obecna promocja. Produkt, który wcześniej kosztował 37,99 zł, można teraz kupić za 19,99 zł. To właśnie takie okazje najczęściej przekonują mnie do przetestowania kosmetyku, którego wcześniej nie planowałam kupować. Wrażenie robi także liczba opinii. Ponad 130 recenzji sugeruje, że kosmetyk od dawna ma grono wiernych użytkowniczek. Jeśli faktycznie daje efekt gładkiej skóry bez ciężkiego wykończenia, może szybko trafić do mojej codziennej kosmetyczki.
To też może cię zainteresować: Zamiast w Hebe, kupuję teraz w Action. Ten sam produkt, a cena niższa i pojemność większa. To letni niezbędnik
Maska do włosów wygląda jak ukryta perełka. Ogromna pojemność zachęca do wypróbowania
Drugim produktem, który szczególnie mnie zaciekawił, jest maska do włosów REVOSS Professional Silk. Już sama pojemność zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Opakowanie mieści aż 900 ml produktu, co przy obecnej cenie wydaje się naprawdę atrakcyjną propozycją. Z aplikacją Rossmanna można dorwać ją za 19,99 zł. Od razu pomyślałam, że nawet jeśli okaże się po prostu dobrą maską, to stosunek pojemności do ceny wygląda wyjątkowo korzystnie.
fot. rossmann.pl
Producent stworzył tę formułę z myślą o włosach puszących się, matowych i mających tendencję do plątania. Nie ukrywam, że brzmi to dokładnie jak opis moich włosów po kilku dniach upałów albo po urlopie nad morzem. Najbardziej zainteresowały mnie składniki aktywne. Hydrolizowany jedwab ma nadawać włosom miękkość, wygładzenie i połysk. Kompleks protein roślinnych odpowiada za wzmocnienie i regenerację, natomiast olej lniany pomaga chronić pasma przed przesuszeniem. To właśnie połączenie tych składników sprawiło, że od razu dopisałam ten produkt do swojej listy.
Krem do twarzy brzmi jak hit koreańskiej pielęgnacji. Formuła glass skin bardzo mnie zaciekawiła
Największą ciekawość wzbudził we mnie jednak krem KIMOCO Glass Skin. Już sama nazwa nawiązuje do niezwykle popularnego trendu pielęgnacyjnego, którego celem jest uzyskanie efektu gładkiej, rozświetlonej i pełnej blasku skóry. Od kilku miesięcy coraz częściej trafiam na kosmetyki inspirowane tym podejściem, dlatego od razu zwróciłam na niego uwagę.
Producent podkreśla, że krem intensywnie nawilża, odżywia i wspiera regenerację skóry. Może być stosowany zarówno rano, jak i wieczorem, co zawsze traktuję jako dodatkowy atut. Nie przepadam za kosmetykami, które wymagają rozbudowanych rytuałów i kilku osobnych produktów do różnych pór dnia.
fot. rossmann.pl
Najbardziej imponująco prezentuje się jednak skład. Formuła zawiera aż 27 składników aktywnych, w tym ceramidy, pantenol, ferment Lactobacillus oraz dziewięć rodzajów kwasu hialuronowego. W składzie znalazły się także ekstrakty roślinne oraz składniki pozyskiwane z wąkroty azjatyckiej, która od dawna cieszy się ogromną popularnością w azjatyckiej pielęgnacji.
Nie ukrywam, że właśnie ten krem najbardziej kusi mnie do przetestowania. Co prawda, akurat on nie jest na wyprzedaży, a cena 67,99 zł nie należy do najniższych, ale liczba składników aktywnych i obietnica efektu glass skin brzmią bardzo zachęcająco. Trudno się dziwić, że kosmetyk zebrał już sporo opinii. Jeśli faktycznie daje skórze zdrowy blask bez obciążania, może okazać się jednym z ciekawszych odkryć tego sezonu.








