Poranna kawa jest dla mnie czymś więcej niż szybkim sposobem na rozpoczęcie dnia. Lubię usiąść przy stole choćby na kilka minut, zanim zacznę sprawdzać telefon, planować zakupy i zajmować się codziennymi obowiązkami. Ostatnio coraz częściej staram się celebrować właśnie takie drobne momenty. Nie potrzeba do tego drogiego ekspresu ani kuchni jak z włoskiego apartamentu. Czasami wystarczy zmienić sam sposób przygotowania kawy.

Włoskie poranki kojarzą mi się z prostotą i kawą wypijaną bez pośpiechu. Postanowiłam przenieść odrobinę tego rytuału do własnej kuchni

Włosi mają coś, czego trochę im zazdroszczę. Potrafią z najprostszych codziennych czynności zrobić mały rytuał. Kawa jest jednym z najlepszych przykładów. Nie musi być ogromna, przykryta bitą śmietaną i podana w efektownym szkle. Liczy się smak, chwila dla siebie i sposób, w jaki ją przygotowujemy.

Zobacz także:

Właśnie takie podejście chciałam przenieść do swojego domu. Nie planowałam jednak kupować kolejnego ekspresu. Mam już swoje sposoby na kawę i nie chciałam zastawiać blatu następnym urządzeniem. Zaczęłam więc rozglądać się za czymś znacznie prostszym.

Od pewnego czasu interesowało mnie parzenie kawy metodą przelewową. Podoba mi się już sam proces. Wsypuję kawę do filtra, powoli dolewam gorącą wodę i czekam, aż napar znajdzie się w kubku. Trwa to trochę dłużej niż naciśnięcie jednego przycisku, ale właśnie o to mi chodzi. Rano często wszystko robię w pośpiechu, a taki drobny rytuał zmusza mnie, żeby przez moment nie zajmować się niczym innym. I chyba dlatego tak szybko spodobał mi się niewielki zestaw, który znalazłam w Rossmannie.

Ceramiczny kubek z zaparzaczem znalazłam w Rossmannie w promocji za 24,99 zł. Czarny komplet wygląda elegancko i jest praktyczny

Mowa o ceramicznym kubku Eloy z zaparzaczem przelewowym do kawy. Zestaw kosztuje obecnie 24,99 zł w Rossmannie. W komplecie dostaję kubek oraz osobny zaparzacz ustawiany bezpośrednio na górze. Oba elementy są czarne i mają lekko nakrapiane wykończenie. Forma jest prosta, bez napisów, złotych zdobień czy kolorowych wzorów. I właśnie dzięki temu całość najbardziej mi się podoba.

Zaparzacz ma rozszerzający się ku górze kształt i własną podstawkę. Kubek jest natomiast wysoki, z dużym uchem. Razem wyglądają jak komplet, który spokojnie mogłabym zostawić na otwartej półce w kuchni zamiast chować go po każdym użyciu do szafki.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Samo przygotowanie kawy przelewowej jest proste. Zaparzacz ustawiam na kubku, wkładam do niego odpowiedni papierowy filtr i wsypuję kawę. Najpierw zwilżam ją niewielką ilością gorącej wody i czekam kilkadziesiąt sekund. Następnie powoli dolewam pozostałą wodę, najlepiej partiami i kolistymi ruchami. Woda stopniowo przepływa przez zmielone ziarna i filtr, a gotowa kawa trafia prosto do kubka.

Na początek można przyjąć około 15 g kawy na 250 ml wody, a później dopasować proporcje do własnego smaku. Nie używam wody tuż po zakończeniu wrzenia. Daję jej chwilę ostygnąć, dzięki czemu łatwiej kontrolować parzenie. Kiedy cała kawa spłynie do kubka, zdejmuję zaparzacz i mogę od razu usiąść ze świeżym naparem. Cały urok tej metody polega właśnie na tym, że nie potrzebuję ekspresu. Mam tylko kubek, zaparzacz i kilka spokojnych minut dla siebie.

Do kubka z zaparzaczem wybieram odpowiednią kawę. Rodzaj ziaren i stopień mielenia mają spore znaczenie

Do takiego zaparzacza najlepiej pasuje kawa przeznaczona do metod przelewowych, zmielona średnio, mniej więcej do konsystencji drobnego piasku. Zbyt drobno zmielone ziarna mogą sprawić, że woda będzie przepływać wolniej, a kawa wyjdzie bardziej intensywna i gorzka. Z kolei przy bardzo grubym mieleniu napar może okazać się zbyt delikatny.

To również może cię zainteresować: Zrobiłam sobie kącik kawowy jak z Pinteresta, ale bez kupowania nowych mebli. Bambusowe cudo z Action porządkuje nawet filiżanki

Ja na początek wybrałabym kawę jasno lub średnio paloną. Gdy zależy mi na łagodniejszym, bardziej klasycznym smaku, szukam na opakowaniu informacji o nutach czekoladowych, karmelowych albo orzechowych.