Wieczorem mam tylko jeden plan, wygodnie usiąść na kanapie i wreszcie odpocząć. Gorzej, gdy po kilku minutach zaczynam szukać grubych skarpet, dodatkowej bluzy i kolejnego koca, bo w domu zwyczajnie jest mi chłodno. Nie zawsze mam wtedy ochotę podkręcać ogrzewanie w całym mieszkaniu. Dlatego coraz bardziej podobają mi się rozwiązania, które dają przyjemne ciepło dokładnie tam, gdzie go potrzebuję.
Koc elektryczny z Action kosztuje teraz 119,90 zł. Wcześniej trzeba było zapłacić za niego 139,95 zł
Na promocję tego koca naprawdę warto było poczekać. Elektryczny koc termiczny z Action został przeceniony ze 139,95 zł na 119,90 zł. Obniżka wynosi 14 proc., a promocja obowiązuje od 23 do 29 września. Przy jesiennych zakupach różnica około 20 zł może nie wydawać się ogromna, ale ja wolę mieć tę kwotę w portfelu, zwłaszcza gdy chodzi o rzecz, którą i tak planowałam kupić.
Zobacz także:
Na pierwszy rzut oka koc wcale nie wygląda jak sprzęt elektryczny. Jest puchaty, miękki i dostępny w różnych kolorach. Ma 130 na 180 cm, więc można wygodnie otulić nim nogi i sporą część ciała podczas siedzenia na kanapie. Podoba mi się właśnie to, że nie przypomina typowego grzewczego gadżetu, który po użyciu najchętniej schowałabym do szafy.
fot: action.com
Najważniejsze kryje się jednak przy przewodzie. Koc ma regulator, którym można ustawić jeden z aż dziewięciu poziomów ciepła. To akurat uważam za bardzo praktyczne, bo przecież nie zawsze potrzebujemy takiego samego grzania. Inna temperatura przyda się po powrocie z zimnego spaceru, a inna podczas długiego wieczoru z książką.
Dziewięć poziomów grzania pozwala dopasować temperaturę do siebie. Jest też automatyczne wyłączanie po 3 godzinach
W takich urządzeniach patrzę nie tylko na to, czy grzeją, ale również na rozwiązania związane z bezpieczeństwem. Ten model ma zabezpieczenie przed przegrzaniem, a po trzech godzinach automatycznie się wyłącza. To rozsądny dodatek, szczególnie wieczorem, gdy człowiek przykryje się czymś ciepłym i zaczyna robić się senny.
Widzę dla takiego koca kilka zastosowań. Można narzucić go na siebie podczas oglądania telewizji, otulić nim nogi przy czytaniu albo korzystać z niego podczas pracy przy biurku. Przyjemnie może być też wrócić do domu po chłodnym dniu i zamiast siedzieć w kurtce, wskoczyć pod coś ciepłego.
Koc elektryczny ma też przewód, więc nie daje dokładnie takiej swobody jak klasyczny koc, który można zabrać w dowolne miejsce. Tutaj kabel ma 2,5 m długości, co warto wziąć pod uwagę przy wyborze miejsca na kanapie czy fotelu.
Puchaty koc można wyprać po odpięciu przewodu. To ważne, gdy ma często lądować na kanapie
Przy kocu używanym niemal codziennie szybko pojawia się jeszcze jedno pytanie: co z praniem? Na szczęście przewód jest odpinany, a sam koc można prać w 30 stopniach. Dla mnie to istotny szczegół, bo takie rzeczy po kilku tygodniach używania po prostu wymagają odświeżenia. Zwłaszcza gdy koc wędruje z kanapy na fotel i z powrotem albo w domu są zwierzęta.
Nie trzeba też traktować go wyłącznie jako sposobu na wyjątkowo zimne dni. Dziewięć ustawień temperatury daje możliwość wybrania delikatniejszego grzania wtedy, gdy potrzebujemy tylko trochę więcej ciepła. I chyba właśnie w takich zwyczajnych sytuacjach widzę dla niego najwięcej zastosowań.
Zobacz także: Czy potrzebowałam nowych zasłon? Nie. Czy kupiłam te welurowe cuda z Sinsay? Tak. Burgund mnie omamił
Jesień dopiero się rozkręca, a chłodne wieczory zostaną z nami na długo. Zamiast od razu podkręcać temperaturę w całym mieszkaniu, czasem po prostu wolę zrobić sobie herbatę i porządnie się otulić. Zwykły koc oczywiście nadal spełnia swoje zadanie, ale możliwość włączenia dodatkowego grzania brzmi bardzo kusząco. Szczególnie kiedy pogoda za oknem zaczyna przypominać, że lato już naprawdę się skończyło.

Obserwuj nas na Google







